Władysław Frasyniuk usłyszał zarzuty i został zwolniony. "Nie boję się procesu, to dla mnie publiczna trybuna"

- My dzisiaj nie rozrabiamy. Obowiązkiem każdego z nas jest stanąć w obronie konstytucji państwa prawa - powiedział były opozycjonista. Władysław Frasyniuk dodał, że według niego, "wolność ulatuje i brakuje silnego głosu polskiej inteligencji, która powie "protestuje'".
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Frasyniuk przed swoim domem we Wrocławiu
Frasyniuk przed swoim domem we Wrocławiu (PAP, Fot: Maciej Kulczyński)

- Nie ma zgody na odbieranie nam prawa do wolności, prawa do zgromadzeń. To są nasze podstawowe prawa - wyjaśnił w "Faktach po faktach" w TVN24. dodał, że "jest to kwestia szacunku do państwa prawa". Przyznał, że spodziewał się zatrzymania przez policję.

- Wolność jest niebezpieczna, zaraża innych obywateli. Każdy chce być wolny. Moja walka o wolność, to walka o wolność także wyborców i sympatyków PiS-u, prawicowych dziennikarzy. Wszyscy musimy mieć odwagę - powiedział Frasyniuk.

"Mam zobowiązanie wobec Mazowieckiego, Geremka, Kuronia"

- Pomyślałem sobie, że ktoś taki, jak ja, kto ma zobowiązanie wobec Mazowieckiego, Geremka, Kuronia, powinien przyjść i siąść na ulicy i pokazać, że protestuje - mówił o wyniesieniu z miesięcznicy. Frasyniuk zaznaczył, że "wolność zgromadzeń i prawo do krytykowania rządu jest prawem podstawowym każdego człowieka".

Zobacz także: Frasyniuk po zatrzymaniu: „Kaczyński ma wobec mnie dług wdzięczności”

Jak donosiliśmy w WP, czterech policjantów zabrało Władysława Frasyniuka z domu po godz. 6 rano. Założono mu kajdanki. Nie stawiał oporu. Przesłuchanie trwało 10 minut.

- Mamy do czynienia z państwem bezprawia, państwem opresyjnym, które niszczy każdego obywatela, stającego w obronie państwa prawa - komentował. Murem stanęła za nim duża część opozycji i opinii publicznej.

Frasyniuk nie stawiał się na wezwania prokuratury

Przypomnijmy, że w czerwcu 2017 r. doszło do incydentu na warszawskim Krakowskim Przedmieściu, podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej. Kilkadziesiąt osób próbowało zatrzymać przemarsz przed Pałac Prezydencki, siadając na jezdni. Wśród nich był Władysław Frasyniuk. Został on siłą wyniesiony przez policję.

Na początku lipca usłyszał zarzut "przeszkadzania w przebiegu niezakazanego zgromadzenia". Władysław Frasyniuk nie stawiał się na wezwania prokuratury.

Polub WP Wiadomości