Wilk pogryzł dzieci w Bieszczadach. Nowe fakty potwierdzają najgorsze obawy

Zwierzę, które zaatakowało dzieci w Bieszczadach, z całą pewnością było wilkiem, a nie tzw. hybrydą z psem. Wilk pochodził z populacji w Karpatach Wschodnich - stwierdzili po badaniach Instytutu Genetyki i Biotechnologii Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Jednak to wilk pogryzł dzieci w Bieszczadach. Są badania genetyczne
Jednak to wilk pogryzł dzieci w Bieszczadach. Są badania genetyczne (Youtube.com)
WP

Od stu lat nie zanotowano w Europie przypadku ataku wilka na człowieka. Na taką statystykę powoływali się dotychczas naukowcy i zwolennicy ochrony tego drapieżnika. Ostatnia historia z Bieszczad to pierwszy udokumentowany wyjątek, który zapewne posłuży do uzasadnienia odstrzałów.

"Wyniki badań pokazały, że zwierzę, które zaatakowało ludzi w Bieszczadach, jest wilkiem. Nie stwierdzono żadnych genetycznych śladów hybrydyzacji z psami w ostatnich dwóch pokoleniach. Analiza pokrewieństwa wykazała, że jest to wilk pochodzący z lokalnej populacji zamieszkującej Karpaty Wschodnie" - informują naukowcy z Instytutu Genetyki i Biotechnologii Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Nietypowe zachowanie wilka

WP

Przypomnijmy, że pod koniec czerwca zastrzelono wilka, który pogryzł 8-letnią dziewczynkę oraz 10-letniego chłopca. Atak miał miejsce w okolicach wsi Przysłup. Kilka dni wcześniej ten sam wilk zaatakował turystkę na polu namiotowym. Już pierwszy atak i dziwne zachowanie zwierzęcia stał się uzasadnieniem dla ostrzału. Część ekspertów nie dowierzała, że osobnik może być wilkiem. Twierdzili, że raczej krzyżówką z psem i stąd nietypowe zachowanie, zbliżanie się do siedlisk ludzi.

"Aby ustalić pochodzenie wilka i możliwość ewentualnej hybrydyzacji z psami, porównano jego genotyp z bazą danych genotypów dzikich wilków, psów oraz hybryd psów i wilków, które wcześniej przeanalizowano w laboratorium IGiB. Zastosowano metodę tzw. genetycznego odcisku palca, używaną także w badaniach kryminalistycznych" - piszą tymczasem eksperci przeprowadzający badania genetyczne.

Przeanalizowano również nagrania i zdjęcia, na których zarejestrowano zachowania wilka. "Specjaliści są zgodni, że były to zachowania nietypowe dla dzikiego osobnika, mogące wskazywać na jego wcześniejszy kontakt z ludźmi. Należy ustalić, czy wilk ten nie był wcześniej przetrzymywany w niewoli, np. w kojcu z twardym podłożem (na co może wskazywać mocne starcie pazurów) lub dokarmiany przez ludzi na nęciskach, co wyjaśniałoby poszukiwanie przez niego odpadków spożywczych w sąsiedztwie ludzi" - czytamy w dalszej części ekspertyzy.

WP

Przysłup. Mamy zdjęcia wilka, który pogryzł dzieci w Bieszczadach

To będzie wyrok na wilki

Sprawa wywołała wielkie emocje. Już wcześniej niektórzy wójtowie domagali się rozpoczęcia odstrzału wilków. W ich obronę zaangażował się Adam Wajrak, publicysta Gazety Wyborczej. "Bardzo wiele wskazuje na to, że było to zwierzę wychowane przez ludzi, być może mieszaniec. Nie ma żadnego powodu do niepokoju i strachu przed wilkami i naprawdę nie ma co słuchać typowych myśliwskich bredni w stylu "że populację trzeba redukować", "że wilków za dużo" i że "przestały bać się człowieka, bo się na nie nie poluje" - pisał Wajrak.

WP

Pierwszy udokumentowany przypadek ataku "prawdziwego wilka" może jednak posłużyć do uzasadnienia kolejnych odstrzałów. W 2017 roku urzędnicy ochrony środowiska udokumentowali 149 przypadków ataków bieszczadzkich wilków na zwierzęta gospodarskie. Najczęściej drapieżniki polują na owce oraz krowy, jednak, jak wynika z raportów służb, wilkom przypisano również 15 zagryzionych psów. Urzędowej zgody ma ostrzał kilku grasujących w okolicy wilków domagał się m.in. Andrzej Ożóg, burmistrz Sokołowa Małopolskiego koło Rzeszowa.

Miasteczko chce odstrzału wilków. "Psychoza rośnie. Dzieci mają zakaz wchodzenia do lasu"

Takie prośby będą teraz częściej spełniane. Napomknął o tym minister ochrony środowiska Henryk Kowalczyk. Podczas spotkania z mieszkańcami Mławy pytano go o politykę wobec dzikich, lecz chronionych zwierząt powodujących szkody. - Ochrony gatunkowej nie mamy zamiaru zdejmować, ponieważ będzie konflikt z Europą, lepiej robić to małymi krokami, a skutecznie, czyli wyrażając zgodę na każdy wniosek dotyczący redukcji tych chronionych gatunków zwierząt - powiedział minister.

Polub WP Wiadomości
WP
WP