Wałęsa i o. Rydzyk świadkami w sprawie milionera?

Niewykluczone, że w procesie, który oskarżany o antysemityzm urugwajski milioner Jan Kobylański wytoczył 19 dziennikarzom i dyplomatom, zeznawać będą były prezydent Lech Wałęsa, były szef dyplomacji Krzysztof Skubiszewski i dyrektor radia Maryja o. Tadeusz Rydzyk. Na świadków zamierzają wezwać ich obrońcy oskarżonych - ustalił serwis internetowy tvp.info. Proces rusza przed warszawskim sądem.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Wałęsa i o. Rydzyk świadkami w sprawie milionera?
(AFP)
WP

O procesie Kobylańskiego jako pierwszy poinformował w listopadzie serwis internetowy tvp.info. Wśród oskarżonych są m.in. redaktorzy naczelni "Gazety Wyborczej" i "Polityki" Adam Michnik i Jerzy Baczyński, były wiceminister spraw zagranicznych Ryszard Schnepf, jego żona, dziennikarka TVP Dorota Wysocka-Schnepf, były ambasador Polski w Urugwaju Jarosław Gugała i były naczelny "Rzeczpospolitej" Grzegorz Gauden. Kobylański uważa, że został przez nich pomówiony. Od każdego żąda 100 tysięcy złotych na cele charytatywne, czyli w sumie prawie 2 miliony zł.

Niewykluczone, że na liście świadków pojawią się znane nazwiska. - Rozważamy wyznaczenie na świadka byłego prezydenta Lecha Wałęsę - mówi serwisowi internetowemu tvp.info mecenas Dariusz Turek, pełnomocnik Ryszarda Schnepfa. - A to dlatego, że w akcie oskarżenia wymieniono artykuł w "Rzeczpospolitej" z 2005 roku, w którym mój klient mówił o relacjach między Wałęsą a Kobylańskim - wyjaśnia.

Kobylański uważa, że został w artykule pomówiony. W wypowiedzi do tekstu Ryszard Schnepf wspomniał, że Wałęsa mówił mu o propozycji korupcyjnej Kobylańskiego. Kobylański miał obiecać Wałęsie 200 tysięcy dolarów na wsparcie kampanii wyborczej. W zamian chciał mieć wpływ na obsadę ambasad w Ameryce Południowej. - Swoje słowa chętnie powtórzę przed sądem. Prezydent Wałęsa wspominał mi o tej propozycji przy świadkach. Więc moją wersję wydarzeń będzie łatwo zweryfikować - mówi Schnepf.

WP

Mecenas Jacek Kondracki, obrońca byłego redaktora naczelnego "Rzeczpospolitej" Grzegorza Gaudena, nie wyklucza wezwania w tej samej sprawie byłego szefa MSZ Krzysztofa Skubiszewskiego, który również miał być korumpowany przez Kobylańskiego. Mecenas mówi też, że zastanawia się nad wyznaczeniem na świadka o. Tadeusza Rydzyka. Wiele publikacji na temat urugwajskiego milionera dotyczyła bowiem jego finansowych powiązań z dyrektorem Radia Maryja. - Najważniejszym świadkiem będzie jednak sam Jan Kobylański. Mógłby zostać przesłuchany za pośrednictwem naszej placówki konsularnej w Urugwaju - dodaje Kondracki.

Sąd będzie też badał m.in. publikacje prasowe, których autorzy zarzucili Janowi Kobylańskiemu szmalcownictwo. Kilka lat temu "Gazeta Wyborcza" i "Rzeczpospolita" napisały, że w czasie wojny Kobylański wydał gestapo żydowską rodzinę. Po tych publikacjach sprawę zaczął badań pion śledczy IPN. Ostatecznie odmówił wszczęcia śledztwa argumentując, że szmalcowników objęła amnestia z 1956 roku. - IPN umorzył postępowanie, bo nie ma dowodów na to, że osoby, które Kobylański wydał gestapo, straciły z tego powodu życie. Takich szmalcowników objęła amnestia - mówi Ryszard Schnepf. - W mojej ocenie fakt, że IPN nie wszczął śledztwa, nie pozbawia jednak nikogo prawa do osądu moralnego. Uważam, że mam szczególne prawo do takiej oceny, bo trzy czwarte mojej rodziny zginęło w czasie okupacji hitlerowskiej - argumentuje były wiceminister. (kab)

Wiktor Ferfecki

Polub WP Wiadomości
WP
WP