Trwa ładowanie...
d2y172j

"Tylko nie mów nikomu": Miał być bohaterem filmu Sekielskiego. W ostatniej chwili został wycięty

Film Tomasza Sekielskiego "Tylko nie mów nikomu" miał mieć jeszcze jednego bohatera. Ostatecznie został jednak usunięty z dokumentu, mimo że jego wyznania dotyczące tego, że padł ofiara księdza, zostały już nagrane. Chodzi o Marka Lisińskiego.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Kadr z wstępnej wersji filmu "Tylko nie mów nikomu" Tomasza Sekielskiego
Kadr z wstępnej wersji filmu "Tylko nie mów nikomu" Tomasza Sekielskiego (Youtube.com)
d2y172j

- Nie chcę o tym mówić, zmieniliśmy koncepcję i tak to zostawmy. Po co odwracać uwagę od filmu – mówi jedynie Tomasz Sekielski, gdy pytamy go o wycięte sceny. Marek Lisiński także nie chce rozmawiać o tej sprawie. – Byłem w zajawce filmu. Nie pcham się nigdzie na siłę i nie mam nikomu za złe, że nie ma mnie w dokumencie. Udostępniłem autorom kontakty do ofiar. Współpracujemy – mówi Wirtualnej Polsce.

Tyle że jeszcze w styczniu, gdy Tomasz Sekielski zapowiadał swój film, w rozmowie z Wirtualną Polską przekonywał, że to będą jednak z najważniejszych w całej produkcji. – Te fragmenty są dla mnie bardzo istotne. Marek Lisiński jest jednym z głównych bohaterów. Założył fundację i samotnie rozpoczął walkę o prawa ofiar księży pedofilów. Na początku niewiele osób chciało go słuchać, dziś coraz więcej osób dzięki niemu zgłasza się i ujawnia – mówił wówczas reżyser "Tylko nie mów nikomu".

"Tylko nie mówi nikomu" bez głównego bohatera

Marek Lisiński wyznał na nagraniu do filmu, że w dzieciństwie padł ofiarą księdza. - Miałem 13 lat. Ksiądz mnie molestował, masturbował i dopuszczał się innych czynności o których nie chcę mówić. Nie poniósł żadnej kary, nadal jest księdzem – mówi we fragmencie filmu, jaki Tomasz Sekielski udostępnił mediom w styczniu.

d2y172j

Polityk PiS o filmie "Tylko nie mów nikomu" Tomasza Sekielskiego:

Jak udało nam się ustalić, powodem usunięcia z filmu Marka Lisińskiego były kontrowersje wokół niego. Władze diecezji płockiej, na terenie której mężczyzna w dzieciństwie został skrzywdzony przez duchownego, udostępniła fragmenty jego listów. Lisiński pisał w nich do biskupa płockiego, że jeśli Kościół wypłaci mu 200 tys. zł odszkodowania, zrzeknie się wszelkich roszczeń i zamknie fundację "Nie lękajcie się", którą założył, by pomagać ofiarom księży.

"Fundacja raczkowała"

- Byłem wtedy zdesperowany. Nie miałem gdzie mieszkać, a fundacja dopiero raczkowała. Trudna sytuacja finansowa zmusiła mnie do takiego kroku – mówi teraz Lisiński. Biskup Piotr Libera tłumaczył w rozmowie z Wirtualną Polską, że opublikowano listy, ponieważ Lisiński twierdził, że diecezja nie oferowała mu pomocy.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

d2y172j

Podziel się opinią

Share

d2y172j

d2y172j
Więcej tematów