Trwa ładowanie...

Komendant nie chce dymisji. Zabrał głos

Nie jedną, a dwie tuby po granatnikach przywiózł z Ukrainy szef polskiej policji. Gen. Jarosław Szymczyk o okolicznościach, które doprowadziły do wybuchu w Komendzie Głównej Policji, opowiedział ze szczegółami w "Rzeczpospolitej". - Złapałem tubę granatnika w dolnej części, lekko się pochyliłem i podniosłem ją do pionu. Kiedy ją postawiłem, to nastąpiła potężna eksplozja - tłumaczył. Szymczyk mówił też o obrażeniach i możliwych - jego zdaniem - wpływach Moskwy w tej sprawie.

Jarosław Szymczyk jest szefem polskiej policji od 2016 roku.Jarosław Szymczyk jest szefem polskiej policji od 2016 roku.Źródło: PAP, fot: Albert Zawada
d1vvtpk
d1vvtpk

Część wywiadu "Rzeczpospolitej" z Komendantem Głównym Policji została opublikowana już w weekend. Gen. Jarosław Szymczyk opowiadał w nim, w jaki sposób i w jakich okolicznościach doszło do przekazania mu w Ukrainie dwóch tub po granatnikach. Jedna z nich miała być głośnikiem bluetooth.

- Pierwsze z komendantem głównym Narodowej Policji Ukrainy, Ihorem Kłymenką, trwało 1,5 godziny (...). Pan generał wręczył mi tubę po granatniku, która, jak powiedział, jest tubą zużytą, pustą, bezpieczną, przerobioną na głośnik, z którego można korzystać przez bluetooth. Zresztą zaprezentował mi, jak ten głośnik działa - mówił. Jak się później okazało, to nie był jedyny prezent.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Komendant do dymisji? Poseł opozycji o żartach w ławach PiS

Bądź na bieżąco z wydarzeniami w Polsce i na wojnie w Ukrainie, klikając TUTAJ

Prezent i tuby po granatnikach

Drugie spotkanie Szymczyka ze stroną ukraińską odbyło się w siedzibie Państwowej Służby Ukrainy ds. Sytuacji Nadzwyczajnych. - Na koniec rozmowy gen. Bondar powiedział, że ma dla nas taką pamiątkę. To była podobna tuba po zużytym granatniku (...). Gen. Bondar wysłał po ten granatnik jednego ze swoich ludzi, i z tego co zrozumiałem, wysłał go do swojego pokoju - tłumaczy gen. Szymczyk.

d1vvtpk

Na pytanie, czy w tamtym momencie nie zapaliła się czerwona lampka, szef policji zaznacza, że dopytywał o to, czy sprzęt jest bezpieczny. - Zapewniono nas, że tak, bo to urządzenie jest bez materiałów wybuchowych, że to złom. Wiem, że tego typu prezenty Ukraińcy przekazują innym przedstawicielom służb, także z Europy - podkreśla komendant. Jak zauważył, podobny prezent miał wcześniej dostać też jego zastępca.

Szybka podróż do Polski

Szymczyk w wywiadzie podkreśla, że delegacja, której przewodził, w drodze powrotnej zatrzymywała się w Ukrainie tylko na niezbędne tankowanie. Na granicy nie doszło do kontroli, bo szef polskiej policji korzystał z paszportu dyplomatycznego, a sam nie zgłosił niczego do kontroli, bo nie widział takiej potrzeby. Ostatecznie obie tuby do siedziby KGP miał wnieść kierowca Szymczyka.

- Kiedy przyjechałem 14 grudnia rano do pracy, leżały na zapleczu, przy gabinecie, płasko na podłodze, utrudniając przejście. Zdjąłem płaszcz i chciałem je przestawić - mówił Szymczyk. To wówczas miało dojść do wybuchu. - Mnie ogłuszyło. Usłyszałem jeden wielki pisk i świst w uszach. W podłogę poszedł jeden element, w górę wystrzelił drugi, dlatego zniszczone są dwie kondygnacje - relacjonował szef policji.

d1vvtpk

- Byłem poddany rekonstrukcji błony w lewym uchu, ponieważ jest mocno pęknięta i zdeformowana. W prawym mam osłabiony słuch. Z prawego oka usunięto mi ciała obce - mówił "Rzeczpospolitej" o swoim stanie zdrowia Szymczyk.

Niespodziewany wybuch i obrażenia

Generał podkreślał, że ze wspomnianego sprzętu "do niczego nie celował". Na pytanie, czy nie zauważył różnicy w wadze zużytego i naładowanego granatnika - na co wskazywali specjaliści - podkreślił, że pierwszy raz trzymał tego typu broń w ręku. - Takiej różnicy nie zauważyły również inne osoby, które trzymały ją w rękach, w tym gen. Bondar - mówił.

Generał podkreślał, że w sprawie wybuchu odezwał się do niego szef ukraińskiej policji, zastrzegając, że wyklucza, by "mogli przekazać coś, co mogłoby stanowić zagrożenie". Miał wyrazić w związku z wybuchem "ubolewanie". Do Szymczyka nie odezwał się jednak gen. Bondar i jego przełożony. - Nie chcę w jakikolwiek sposób ich oceniać, choć ich milczenie dziwi - mówił dziennikowi Szymczyk.

d1vvtpk

Rosja i kwestia dymisji szefa KGP

Komendant Główny Policji podkreślał w rozmowie, że "ma duże wątpliwości", że w sprawie mogło dojść do pomyłki. Jak podkreślał, w ostatnich miesiącach wielokrotnie występował przeciwko interesom Rosji w międzynarodowych organizacjach, m.in. składając wniosek o usunięcie Moskwy ze struktur Interpolu. - Jest wiele powodów, dla których ktoś mógł chcieć albo zdyskredytować mnie, albo zrobić mi krzywdę - podkreślał.

Szymczyk jednocześnie podkreślił, że na obecnym etapie śledztwa w sprawie wybuchu jest osobą pokrzywdzoną i nie planuje składać rezygnacji. Przyznał jednocześnie, że "można było coś więcej zrobić" i "podporządkuje się" ewentualnej decyzji premiera i szefa MSWiA ws. dymisji.

O to, czy do takiej dymisji powinno dojść, zapytaliśmy Polaków. Miażdżąca większość, bo ponad 80 proc. badanych, w sondażu przeprowadzonym przez United Surveys, uznała, że gen. Szymczyk powinien stracić stanowisko.

Źródło: "Rzeczpospolita", WP Wiadomości

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d1vvtpk
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

WP Wiadomości na:

Wyłączono komentarze

Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.

Redakcja Wirtualnej Polski
d1vvtpk
Więcej tematów