Trwa ładowanie...
d1r6vw8

Tragedia w Bukowinie Tatrzańskiej. Prokurator mówi o "samowoli budowlanej"

- To nie miało prawa funkcjonować - stwierdził zakopiański prokurator. W Bukowinie Tatrzańskiej wichura zerwała dach z wypożyczalni narciarskiej na Rusińskim Wierchu. Nie żyją matka i jej nastoletnia córka. Z wstępnych ustaleń wynika, że konstrukcja budowli była "wątła".
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Bukowina Tatrzańska. Wichura zerwała dach. Nie żyją dwie osoby
Bukowina Tatrzańska. Wichura zerwała dach. Nie żyją dwie osoby (PAP, Fot: Grzegorz Momot)
d1r6vw8

- Prawdopodobnie doszło do naruszenia rdzenia kręgowego i wewnętrznych urazów twarzoczaszki - poinformował na konferencji w Bukowinie Tatrzańskiej prok. Jacek Dyka z Prokuratury Rejonowej w Zakopanem. Wichura zerwała dach wypożyczalni narciarskiej na Rusińskim Wierchu. Konstrukcja runęła m.in. na 52-letnią matkę i jej 15-letnią córkę. Obydwie nie żyją.

Do zgonu doszło ok. godz 10:37. Pod opieką szpitala w Nowym Targu pozostaje 21-latka, córka zmarłej 52-latki. Ma rozległe obrażenia, jej stan jest ciężki. Do placówki trafił również ojciec rodziny, który był świadkiem wypadku. Mężczyzna najprawdopodobniej doznał "wstrząsu psychicznego" - przekazał rzecznik małopolskiej policji Sebastian Woźniak. Rodzina przyjechała z Warszawy.

d1r6vw8

Poszkodowany jest również 16-latek. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Zobacz też: "Rząd za to zapłaci". Tomasz Siemoniak o "arogancji" władzy wobec UE

Bukowina Tatrzańska. Dach przeleciał ok. 40 metrów

Zabezpieczono monitoring ze zdarzenia. Na miejscu przeprowadzono oględziny. Prokurator wielokrotnie powtórzył tezę o "samowoli budowlanej". - To nie miało prawa funkcjonować - podkreślił.

d1r6vw8

Prok. Jacek Dyka Zaznaczył, że chce się dowiedzieć, kto wykonał "tak wadliwą konstrukcję". Dodał, że dwie osoby widziały "całkowite podniesienie konstrukcji dachu", który przeleciał kilkadziesiąt metrów i uderzył w 4 osoby. Ustalono, że budynek jest naczepą umiejscowioną na gruncie.

Niebawem zostanie przeprowadzona sekcja zwłok. Minimalna prędkość wiatru w momencie tragedii mogła wynosić 120 km/h. Prok. Dyka stwierdził, że nie chciał na razie rozmawiać z właścicielem stacji narciarskiej, który przyjechał na miejsce. Do tragedii doszło na parkingu przed jej wyciągiem.

Bukowina Tatrzańska. Świadek opowiada o zdarzeniu

Zarząd Stacji Narciarskiej Rusń-Ski opublikował w sieci oświadczenie, w którym poinformowano, że "wypożyczalnia, z której został zerwany przez wiatr dach, nie należy do ich Stacji Narciarskiej". "Została ona wzniesiona na prywatnym gruncie poza administrowanym przez Stację Narciarską terenem" - zaznaczono. W momencie wypadku kolej była nieczynna.

d1r6vw8

- Kątem oka zobaczyłem, że cała czasza z tego pawilonu unosi się i zaczyna lecieć w naszą stronę, więc krzyknąłem do Bartka "padnij", sam upadłem. To był odruch. Poleciało mi to po głowie, Bartek dostał w potylicę. Na chwilę stracił przytomność. Natomiast żona znajomego i dwie córki dostały po plecach tą całą kopułą, a to jest uderzenie takie, jakby tir przy prędkości 80 km/h wjechał - powiedział w rozmowie z TVP Info świadek zdarzenia i znajomy rodziny, w którą uderzył dach wypożyczalni.

Źródło: TVP Info, 24tp.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d1r6vw8

Podziel się opinią

Share

d1r6vw8

d1r6vw8
Więcej tematów