Takich mrozów nie było od lat. Czy powtórzy się 2012 rok?
Prognozy na najbliższe dni, wieszczące spadki temperatur do -25, a lokalnie nawet do -27 st. C., brzmią jak scenariusz filmu katastroficznego. Nic dziwnego - analiza danych historycznych z ostatnich 30 lat pokazuje jasno: polska zima straciła "zęby". Aby znaleźć w statystykach tak ekstremalne chłody, jakie nadciągają, musimy cofnąć się o ponad dekadę. Sprawdziliśmy, kiedy ostatnio Polska była tak skuta lodem.
Sprawdź prognozę pogody dla swojego regionu na POGODA.WP.PL.
Dekada ciepła i zapomnianych mrozów
Patrząc na mapę zliczającą dni z temperaturą -20 st. C. i niższą, uderza jedno: w ostatnich latach takie zjawiska stały się ewenementem. Zimy z lat 2013-2020 to na mapach niemal czyste, białe plamy z zerami w środku. Oznacza to, że w wielu regionach kraju, w tym w centrum i na zachodzie, przez całe sezony słupki rtęci ani razu nie spadły poniżej tej granicy.
Jedynym, niewielkim wyjątkiem w ostatnich latach był sezon 2020/2021. Wówczas "Bestia ze Wschodu" przypomniała o sobie na Podlasiu. W rejonie Suwałk zanotowano wtedy cztery dni z mrozem poniżej -20 st. C., a na Lubelszczyźnie i w Rzeszowie zdarzył się jeden dzień z taką temperaturą. Jednak w skali kraju był to tylko krótki epizod.
Dla porównania, w sezonie 2023/2024 na polskim biegunie zimna (północny wschód) odnotowano zaledwie dwa dni z tak silnym mrozem.
2012 rok: Ostatnia zima stulecia?
Aby znaleźć analogię dla prognozowanych obecnie spadków (sięgających -25 st. C.), musimy cofnąć się aż do legendarnego sezonu 2011/2012. To wtedy zima po raz ostatni uderzyła z taką siłą, paraliżując znaczną część kraju. Mapa dla tego okresu jest gęsto usiana niebieskimi kołami.
Na samej Suwalszczyźnie zanotowano wówczas aż 11 dni z temperaturą -20 st. C. lub niższą. Co więcej, mróz rozlał się wtedy szeroko na południe i wschód. Mieszkańcy Rzeszowa i Podkarpacia zmagali się z takimi temperaturami przez pięć dni, a mieszkańcy okolic Warszawy i Łodzi marzli przy -20 st. C. przez dwa-trzy dni.
To właśnie luty 2012 r. jest ostatnim punktem odniesienia dla nadchodzącej fali chłodów.
Kiedyś -25 st. C. było normą. Dziś to egzotyka
Jeszcze bardziej drastyczne wnioski płyną z analizy dni z temperaturą ekstremalną, czyli -25 st. C. i niższą. W ostatnich dziesięciu latach takie wartości w zasadzie zniknęły z nizinnej części Polski.
W sezonie 2023/2024 nie odnotowano ani jednego takiego dnia w żadnym z miast wojewódzkich. W sezonie 2020/2021 mróz do -25 st. C. chwycił tylko raz i tylko na biegunie zimna w Suwałkach.
Ponownie, ostatnim okresem z regularnymi, ekstremalnymi mrozami był przełom lat 2011/2012. Wtedy na północnym wschodzie słupki rtęci spadały poniżej -25 st. C. aż cztery razy, a na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie zdarzyło się to dwa-trzy razy.
Złota era polskich zim: Lata 2002-2006
Dla osób tęskniących za "prawdziwą" zimą, mapy IMGW są nostalgiczną podróżą w czasie do początku XXI w. Sezon 2005/2006 przyniósł na wschodzie kraju (Białystok, Suwałki) aż trzy dni z mrozem poniżej -25 st. C., a bariera -20 st. C. pękła tam dziewięć razy.
Jeszcze groźniej wyglądał sezon 2002/2003. Wówczas w północno-wschodniej Polsce zanotowano rekordowe 12 dni z mrozem poniżej -20 st. C., a nawet w centralnej Polsce (Łódź, Warszawa) takich dni było od 2 do 4.
Podsumowując dane historyczne: nadchodzące mrozy są w kontekście ostatnich 10 lat zjawiskiem anomalnym. Odzwyczailiśmy się od temperatur rzędu -20/-25 st. C., które jeszcze dwie dekady temu zdarzały się regularnie co kilka lat.
To, co czeka nas w nocy z niedzieli na poniedziałek, będzie brutalnym przypomnieniem klimatu, który powoli odchodzi w przeszłość.
Źródło: IMGW