WP

Tak urzędnicy dorabiają w ministerstwie zdrowia. Nawet 10,5 tys. zł ekstra miesięcznie

Taka fucha to prawdziwy skarb. Jak ustaliła Wirtualna Polska, pracownicy Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia dostają dodatkowe wynagrodzenie za udział w posiedzeniach komisji ekonomicznej. Za jedno spotkanie dostają ok. 2,5 -3,5 tys. zł, a w miesiącu mogą dostać nawet ponad 10 tys. zł ekstra.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Komisja Ekonomiczna przy Ministrze Zdrowia działa od 2012 roku
Komisja Ekonomiczna przy Ministrze Zdrowia działa od 2012 roku (East News, Fot: BARTOSZ KRUPA)
WP

O działalności tajemniczej komisji wiadomo niewiele. Do jej zadań należy prowadzenie negocjacji z firmami farmaceutycznymi w zakresie ustalania urzędowych cen zbytu i poziomu odpłatności. Formalnie działa od 2012 roku przy ministrze zdrowia, który powołuje i odwołuje członków komisji.

Obecnie liczy sobie 16 osób. Ośmioro z nich to pracownicy ministerstwa zdrowia, czworo to urzędnicy Narodowego Funduszu Zdrowia. Wśród członków komisji są m.in. starszy specjalista w departamencie polityki lekowej i farmacji, główny specjalista ds. refundacji z NFZ, ale również przebywająca na emeryturze wicedyrektor departamentu w Ministerstwie Finansów. Na czele komisji stoi prof. Mirosław Szeligowski z Instytutu "Centrum Zdrowia Matki Polki" w Łodzi.

WP

Nasz informator: - Komisja miała być z założenia ekspercka i niezależna. A stała się dla wielu szeregowych pracowników dodatkowym źródłem dochodów - mówi nam nasze źródło, specjalista w zakresie polityki zdrowotnej.

I faktycznie, działalność komisji jest finansowana z budżetu państwa ze środków pozostających w dyspozycji ministra zdrowia.

- Członkom komisji przysługuje wynagrodzenie za udział w posiedzeniach w wysokości nieprzekraczającej 3500 zł za udział w każdym posiedzeniu komisji, jednak nie więcej niż 10 500 zł miesięcznie – informuje WP Wioletta Olszewska, zastępca dyrektora Biura Komunikacji w Ministerstwie Zdrowia.

Według obowiązującego rozporządzenia z 2011 roku, przewodniczący komisji dostaje za udział w każdym posiedzeniu 3 tys. zł; wiceszef i sekretarz 2,7 tys. zł; a zwykły członek komisji 2,5 tys. zł. Jak często komisja obraduje? Tego resort zdrowia nam nie ujawnił.

WP

Zobacz także: Belka zdradza, co należy zrobić z programami socjalnymi PiS

O komisji zrobiło się głośno w ostatnim czasie, za sprawą jej wieloletniej przedstawicielki Edyty Matusik. To była naczelnik departamentu lekowego Ministerstwa Zdrowia, która przez 9 lat pracowała w resorcie oraz brała udział w refundacji leków. Kiedy zaczęła ujawniać rzekome nieprawidłowości, straciła miejsce w komisji, a od listopada ub. roku nie jest pracownikiem ministerstwa.

- Zauważyłam nieprawidłowości, które budziły moje obawy. Najpierw zgłosiłam je do wiceministra Marcina Czecha i dyrektor Igi Lipskiej. Chodziło m.in. o dwa leki Xarelto i Pradaxa, a później zaczął się mobbing w stosunku do mojej osoby – mówiła Matusik na sejmowej komisji zdrowia.

WP

W odpowiedzi ówczesny wiceminister zdrowia Marcin Czech zapewniał, że żadnych "nieprawidłowości” nie wykryto. - Żaden organ lub sąd nie stwierdził, by doszło do łamania prawa w toku procedowania wniosków refundacyjnych - twierdził wiceminister Czech.

Wiceministra Czecha w resorcie już nie ma. A to on odpowiadał za politykę lekową w ministerstwie. Oficjalnie odszedł na własne życzenie, z powodów zdrowotnych. Nieoficjalnie, chodziło właśnie o aferę z lekami, opiniowanymi przez wspomnianą komisję ekonomiczną. Śledztwo w tej sprawie prowadzi od stycznia Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

WP
Polub WP Wiadomości
WP
WP