Kaczyński chciał o nim wspomnieć, bo "siedział za prawdę"
To przemówienie Lecha Kaczyńskiego miało być kluczowe. Miało dobitnie podkreślić, że kłamstwo katyńskie nie ma już racji bytu. Nie zostało przez prezydenta wygłoszone. Ale świat je usłyszał. A w nim i te zdania: "Rodzinom ofiar odebrano prawo do publicznej żałoby, do opłakania i godnego upamiętnienia najbliższych. (...) Po stronie kłamstwa stoi potęga totalitarnego imperium, stoi aparat władzy polskich komunistów".