Smród, zaduch i pomyje zamiast jedzenia
Zaduch, smród z sedesu i pomyje udające jedzenie. 19 osób na 20 metrach kwadratowych. Tak wyglądały te "ośrodki wypoczynkowe" dla internowanych działaczy "Solidarności", o których kłamał na konferencjach prasowych ówczesny rzecznik rządu Jerzy Urban. - Kiedy przyszli mnie zabrać, weszli do domu razem z drzwiami. Żona i ośmioletnia córeczka szlochały i trzęsły się ze strachu - wspomina Tadeusz Lubaszewski (60 l.) z Ostródy. - Internowanych traktowali jak pospolitych przestępców. Przesłuchania ciągnęły się godzinami, a do celi wsadzili nam kapusia. Nie dali mi nawet przepustki na komunię córki - opowiada działacz "Solidarności".