Zwykli ludzie śpią pod Sejmem
Przed północą pod Sejmem było kilkadziesiąt osób. Niektórzy przyszli tu rano, inni dołączyli w ciągu dnia. Na noc zostali najwytrwalsi. Rano przyjadą inni. Kto? To zwyczajni ludzie, studenci, pracownicy, nie związani z żadną organizacją polityczną. Przyszli dziś i przyjdą jutro. Dopóki Jarosław Kaczyński nie podpisze rezygnacji - mówi Piotr Zygarski, rzecznik porozumienia "Nasze Miasto".