sankcje wobec rosji (strona 3 z 3)

Nie chcą "atomowej prowokacji"? Ekspert o braku sankcji dla Aliny Kabajewej
WIDEO

Nie chcą "atomowej prowokacji"? Ekspert o braku sankcji dla Aliny Kabajewej

Marcin Zaborowski, redaktor naczelny "Res Publiki Nowej", był gościem programu "Newsroom". Tematem rozmowy były między innymi kolejne sankcje wobec Rosji, jakie zamierza wprowadzić Unia Europejska. - Chodzi o to, żeby zablokować eksport rosyjskiej ropy do Unii Europejskiej do końca roku albo może nawet wcześniej. Przypomnijmy - to jest główne źródło dochodu dla Rosji. Dużo większe niż, na przykład, węgiel czy gaz. Także jeżeli nam uda się uzyskać zgodę w Unii Europejskiej, to będzie to potężne uderzenie w budżet rosyjski. Na pewno będzie mieć wpływ na to czy Rosja będzie w stanie finansować swoje dalsze działania wojenne wobec Ukrainy - stwierdził. Zaborowski ocenił, że groźby Viktora Orbana, który już zapowiada swoje veto na forum UE w tej sprawie, są raczej "bez pokrycia". - Węgry są państwem niezbyt dużym, w olbrzymiej części uzależnionym od Unii Europejskiej. Nie jest to państwo, które jest gdzieś tam pomiędzy Unią Europejską i Rosją. Węgry są po prostu częścią systemu gospodarczego Unii Europejskiej. Także to nie jest tak, że Viktor Orban może sobie pozwolić na veto. Zwłaszcza jeśli np. Niemcy zdecydowanie będą przeć do zablokowania importu rosyjskiej ropy - ocenił. Zaborowskiego pytano również o Alinę Kabajewą, partnerkę Władimira Putina, która ostatecznie nie została objęta sankcjami. Wyjaśnił skąd mogła wyniknąć taka decyzja. - Ewidentnie amerykańskie służby wiedzą o sprawach więcej, niż my w sferze publicznej. Wiedzą jaka jest siła relacji Putina z panią Kabajewą. Zdają sobie sprawę, jak taki ruch mógłby wpłynąć na racjonalność podejmowanych przez niego decyzji - ocenił. Przypomniał, że w rękach Putina znajduje się drugi, co do wielkości potencjał nuklearny na Ziemi, "zdolny zniszczyć całą naszą planetę".
Gen. Bieniek o malejących morale rosyjskich żołnierzy: od tygodni pili gorzałę, a tu każą im się sprężać. Widzą śmierć
WIDEO

Gen. Bieniek o malejących morale rosyjskich żołnierzy: od tygodni pili gorzałę, a tu każą im się sprężać. Widzą śmierć

Generał Mieczysław Bieniek był gościem programu specjalnego “Newsroom”. Ocenił, że sankcje, jakie wprowadzono przeciwko Rosji, mogły być ostrzejsze. - Faktycznie można było sięgnąć po tę najbardziej skuteczną sankcję, czyli odcięcie od SWIFT-u i od technologii, w tym technologii wojskowych i wysoko przetworzonych - ocenił. Podkreślił też, że na efekt ekonomicznych sankcji wobec Rosji trzeba będzie poczekać. - One wymagają czasu. To jest jak gwóźdź w bucie. Można z nim chodzić dwa-trzy tygodnie, ale nie rok - mówił. Zaznaczył też, że celem politycznym Putina jest prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. - On pragnie go obalić i osądzić za rzekome zbrodnie w Donbasie - stwierdził. Gen. Bieniek ocenił także obecne położenie wojsk rosyjskich. Stwierdził, że ich morale będzie coraz bardziej spadać. - Proszę sobie wyobrazić, że ci żołnierze już byli kilkanaście tygodni gdzieś tam w jakimś namiociku, słabo wyżywieni. Obsługiwali czołgi i pili gorzałę. A oni gdzieś tam z Dalekiego Wschodu przyjechali. I nagle ruszyli do boju i każą im się sprężać. W dodatku widzą, że ich koledzy giną - wyjaśnił. Zaznaczył, że strona ukraińska ma możliwość uzupełniania swojej armii, a Rosjanie nie. - Mówi się, że Rosjanie mają 200 tysięcy żołnierzy. Proszę państwa - 200 tysięcy tam nie walczy w polu. Tam walczy około 100 tysięcy żołnierzy na czterech kierunkach uderzenia. Reszta, czyli 100 tysięcy, to jest zaplecze logistyczne, wsparcie materiałowe, medycyna i tak dalej - tłumaczył.