Trwa ładowanie...
d4eiznm
d4eiznm

Szokujące słowa Rafała Ziemkiewicza. Usprawiedliwia gwałt?

"No cóż, kto nigdy nie wykorzystał nietrzeźwej, niech rzuci pierwszy kamień... Ale jak zakonnik to kara konieczna" - ten wpis Rafała Ziemkiewicza na Twitterze, interpretowany jako usprawiedliwianie gwałtu, wywołał burzę. W ten sposób publicysta odniósł się do sprawy trójmiejskiego zakonnika, który został wyrzucony z zakonu za łamanie ślubów posłuszeństwa oraz wykorzystanie seksualne nietrzeźwej 19-latki. Teraz pisarz postanowił się wytłumaczyć: "Jeśli już da się w moim wpisie znaleźć przyznanie do czegokolwiek, to najwyżej, że zdarzało mi się w życiu uprawiać seks z kobietami (wyłącznie płci przeciwnej, zaznaczę) niekoniecznie w stanie pełnej trzeźwości". I uściśla: "Przeprosić mogę najwyżej za to, że nie wziąłem słowa 'wykorzystać' w cudzysłów, co uprościłoby zrozumienie zdania przewrażliwionym i utrudniło sfałszowanie go złośliwym. Ale to raczej siebie samego, względnie kolegów z redakcji".
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
d4eiznm

- Jeżeli pan Ziemkiewicz próbuje w ten sposób usprawiedliwiać gwałty, których się dopuszczał, to przez fakt, że inni też gwałcili, jego czyn nie staje się mniej przestępczy i godny potępienia - komentowała specjalnie dla WP.PL wypowiedź Ziemkiewicza prof. Monika Płatek z Instytutu Prawa Karnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

Kontrowersyjne słowa Ziemkiewicza wywołały oburzenie na Twitterze. "Czy świętoje... R A Ziemkiewicz przyznał się w ten sposób do wykorzystania nietrzeźwej? Ja rzucam kamień, bo gwałt mnie nie kreci... Sorry" - napisał Szymon Dylo. Tomasz Piasecki: "To ma być przyznanie się do gwałtu? A może myśli nowoczesnego endeka?". "Fajnie Pan piszesz, ale czasem pier... Pan babola. Po co to?" - pyta Witold Tomczyk. A Jens Pihl stwierdza: "Ja nigdy nie wykorzystałem nietrzeźwej. Kompromituje się Pan codziennie swoimi tłitami". Michał Zeliszewski: "To ja pana Ziemkiewicza zapraszam do kamieniołomu. Żeby mi kamieni nie zbrakło - za niewykorzystane nietrzeźwe". Dziennikarka "Gazety Prawnej" Ewa Ivanova nie kryje zażenowania: "Nie rozumiem tej narracji. Miało być śmieszno? Bo wyszło straszno". A później dodaje: "Kolejna szczera i głęboka refleksja. W stylu 'że zawsze się troszeczkę gwałci'".

- Takie zaproszenie do ukamienowania jest zachętą do stosowania przemocy, w związku z czym ja się uchylę. Natomiast, jeżeli pan Ziemkiewicz nie rozumie, że bez entuzjastycznej zgody na seks, mamy do czynienia z gwałtem, to dowód na to, jak bardzo jest nam potrzebne uchwalenie Konwencji o zwalczaniu i zapobieganiu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Wykorzystanie osoby pijanej, bez względu na płeć, to gwałt, ponieważ nie ma możliwości na wyrażenie tego typu zgody - stwierdzała prof. Monika Płatek. Prawniczka dodaje, że wpis pisarza świadczy o jego świadomości powszechności zjawiska, jakim jest gwałt w naszym społeczeństwie, a ta powszechność dodatkowo sprawia, że panuje większe przyzwolenie na tego rodzaju czyny karalne.

d4eiznm

Ziemkiewicz zanim wydał oświadczenie na bieżąco reagował na dyskusję, która rozgorzała pod jego wpisem. "Pytanie do oburzonych tłitem o wykorzystaniu nietrzeźwej kobiety: a jak facet rano trzeźwieje obok kaszalota też ma prawo skarżyć ją o gwałt?" - napisał. A ponieważ głosy oburzenia nie ucichły dodał jeszcze: "A teraz, drodzy hejterzy, by do cna pognębić prawicowego gwałciciela, kupcie każdy po 'Ciele Obcym', albo idźcie na nie do Teatru Żelaznego" oraz "O, kawały o mnie chodzą: ulubiony pornos RAZ-a? 'Śpiąca Królewna'". Wśród komentujących nie zabrakło tych popierających stanowisko pisarza - Konrad Gawroński: "Wie Pan za co Pana lubię? Za to spoko podejście do życia".

"Jestem osobą publiczną, dla wielu wrogiem, obiektem różnie motywowanej nienawiści - nie mogę się skarżyć, że montuje się przeciwko mnie nagonki czy rozkręca hejty, bo to tak, jakby bokser na ringu skarżył się, że chcą mu dać w zęby. Ale wyciągam z tej sprawy naukę: Wielu ludzi dobrej woli daje się w takich wypadkach porwać internetowemu owczemu pędowi. Na manipulacje i propagandę w tradycyjnych mediach już się trochę uodpornili, wobec 'marketingu sieciowego' są bezbronni. Jeśli, metodą Goebbelsa, stu userów powtórzy, że ten a ten powiedział, uznają to za fakt, zamiast sprawdzić, czy naprawdę powiedział i o co w ogóle chodzi.

Tą drogą dajemy się wprowadzać w dziedzinę tęczowego absurdu. Pozwalamy hulać po naszym życiu idiotom i idiotkom od 'marszów szmat', 'parad równości', 'edukacji seksualnej', odbierania dzieci rodzicom pod pozorem klapsa i nagonek pod pretekstem 'molestowania seksualnego' - którzy chcą przeorać nasze życie, odwrócić do góry nogami proste pojęcia, wleźć między mężczyznę a kobietę, męża a żonę, rodziców a dzieci, z urzędem, z absurdalnymi przepisami, z buciorami. W imię ideologii, zwanej potocznie Polityczną Poprawnością. Czy jest przed tym obrona? Tak. Zdrowy rozsądek! Przekonałem się na własnej skórze, że muszę stworzyć jakieś miejsce - blog, ambonę, trybunę - broniące zdrowego rozsądku przed agresją postępowych barbarzyńców. Coś, co będzie obrzydliwie 'seksistowskie', konserwatywne i 'heteronormatywne', i nie będzie dotyczyło polityki, ale spraw prostych, codziennych, szczególnie tych męsko-damskich" - napisał w swoim "Niezwykle ważnym oświadczeniu w sprawie burzy w szklance wody", który o godz. 15:06
opublikował na Facebooku.

W poniedziałek Gazeta.pl opisała historię dominikanina z gdańskiego klasztoru, który został wyrzucony z zakonu za łamanie ślubów posłuszeństwa i ubóstwa, a także seks z kobietą. O wydaleniu Andrzeja W. zadecydował dekretem z 9 lipca br. generał zakonu ojciec Bruno Cadore. Miesiąc później decyzję potwierdziła watykańska kongregacja ds. instytutów życia konsekrowanego i stowarzyszeń.

d4eiznm

Wydalenie zakonnika było skutkiem skandalu, jaki wybuchł pod koniec lipca zeszłego roku, w czasie jarmarku dominikańskiego. Andrzeja W. zamknięto w areszcie po tym, jak 19-letnia gdańszczanka zgłosiła policji, że została wykorzystana seksualnie. Para wybrała się razem na piwo. Kiedy dziewczyna mocno się upiła, Andrzej W. wynajął pokój w hotelu i zaproponował nocleg. Nie chciała seksu, pijana zasnęła. Ocknęła się w trakcie zbliżenia.

- Ktoś może powiedzieć, że kobieta powinna była się spodziewać, co z tego wyniknie - mówiła rok temu "Gazecie Wyborczej" prok. Małgorzata Popadiuk, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Śródmieście. - Z prawnego punktu widzenia ważne jest, czy czyn miał miejsce i czy doszło do tego bez zgody tej kobiety. Tę panią przesłuchał prokurator z wieloletnim doświadczeniem. Decyzję podjął nie tylko na podstawie treści zeznań, ale też zachowania kobiety. Sąd uznał, że przyjęta przez nas kwalifikacja prawna jest trafna, i przychylił się do wniosku o zastosowanie aresztu. Ostatecznie 19-latka uznała, że nie ma siły na upokarzające pytania adwokata i wracanie przed obliczem sądu do traumatycznej sytuacji. Sprawa została umorzona.

Joanna Stanisławska, Wirtualna Polska

d4eiznm

Podziel się opinią

Share
d4eiznm
d4eiznm
Więcej tematów