Trwa ładowanie...
d34mz01
Szczepienie na COVID-19 w Polsce. Prof. Mastalerz-Migas wskazała, co nie gra

Szczepienie na COVID-19 w Polsce. Prof. Mastalerz-Migas wskazała, co nie gra

Po konferencji prasowej, na której szef Kancelarii Premiera i koordynator Narodowego Programu Szczepień Michał Dworczyk zapowiedział skrócenie okresu oczekiwania na przyjęcie drugiej dawki szczepienia, przychodnie przeżywają oblężenie pacjentów. Okazuje się jednak, że przyspieszenie terminu jest zależne od czynników, o których Dworczyk nie wspomniał. Prof. Agnieszka Mastalerz-Migas powiedziała w programie WP "Newsroom", że przyspieszenie terminu drugiej dawki możliwe jest na razie głównie w przypadkach, kiedy zwolni się termin zajmowany przez innego pacjenta. Tłumaczyła również czego wymagałoby systemowe przyspieszenie wszystkich drugich terminów szczepień. - Musielibyśmy dostać większe dostawy do punktów szczepień, czyli przenieść te dawki, które są zaplanowane na lipiec i nawet już na sierpień na wcześniejsze terminy i wtedy moglibyśmy przenosić większe liczby pacjentów i przyspieszać - wyjaśniła.

Rozedrganie i na pewno duże emocjeRozwiń

Transkrypcja:

Rozedrganie i na pewno duże emocje pojawiły się w momencie, kiedy ludzie zaczęli dzwonić do przychodni - myślę, że to pani, szczególnie lekarze rodzinni zauważyli - po informacji od ministra Dworczyka, że będzie można przyspieszyć drugą dawkę. Że ten okres między pierwszą a drugą się skraca. Więc ludzie zaczęli dzwonić i co? I dowiadywali się, że nie? Że to niekoniecznie, że się tak nie da, że tylko ci, którzy po 17 maja będą szczepieni? Widzi pani te emocje i te nerwy? Zdecydowanie. Rzeczywiście od wczoraj jest mnóstwo telefonów i nawet osobistych wizyt. Dzisiaj dosłownie też odbyłam taką rozmowę z panią, która bardzo prosiła o przyspieszenie terminu ze względu na wyjazd zaplanowany. No i powiem tak: tutaj w indywidualnych przypadkach można to terminy przyspieszać. Natomiast oczywiście my mamy w tej chwili zdeklarowane dostawy na drugie dawki, one są na konkretne terminy. I mamy na maj podane terminy dostaw pierwszych dawek i też już zaplanowane liczby tych dawek. I skąd mogą się wziąć te przyspieszone dawki drugie? W sytuacji, kiedy ktoś po prostu, kiedy mamy puste sloty na pierwsze dawki - a to się zdarza wcale nierzadko, dlatego że ludzie niechętnie szczepią się mimo wszystko AstrąZeneką. Zostają te wolne terminy. Czasem udaje się pobrać dodatkowe dawki. No i to są te sytuacje, kiedy rzeczywiście można zaproponować przyspieszenie drugiej dawki. Natomiast jeśli chcielibyśmy to realizować systemowo, to tutaj musiałyby się pojawić dawki dodatkowe, tak. Czyli musielibyśmy dostać większe dostawy do punktów szczepień, czyli jakby przenieść te dawki, które są zaplanowane, powiedzmy, na lipiec, nawet już na sierpień, na wcześniejsze terminy. I wtedy moglibyśmy rzeczywiście większe liczby pacjentów przenosić i przyspieszać. A na chwilę obecną to są raczej indywidualne sytuacje i decyzje. I pani to doskonale wie i pani to jasno wytłumaczyła. No ale minister Dworczyk, mam wrażenie, troszeczkę jednak namieszał. I trochę spowodował takie nerwy, z którymi pani się też musi teraz zderzyć. W pacjentów. Panie redaktorze, muszę przyznać, że ja już mam w sobie duży spokój, jeśli chodzi o różne zmiany, różne sytuacje, które wymagają często bardzo takich dynamicznych reakcji. Ja podchodzę do tego z dystansem, bo gdybym tutaj emocjonalnie podchodziła do takich sytuacji, to pewnie bym osiwiała szybciej. Więc podchodzę ze spokojem. Decyzja o przyspieszeniu drugiej dawki ma swoje uzasadnienie takie powiedzmy organizacyjno-logistyczne i też w oczekiwaniach ludzi, ponieważ 3 miesiące to jest bardzo długi czas. Tak. Kończy się to tym, że część osób rezygnuje w ogóle z pierwszej dawki. I jeśli popatrzymy chociażby teraz mamy połowę maja, więc osoby zaszczepione w drugiej połowie maja swoją drugą dawkę przy tym dotychczasowym terminie dostaną pod koniec sierpnia. Osoby szczepione w czerwcu drugą dawkę dostałyby już we wrześniu. Więc to jest rzeczywiście dosyć odległy horyzont. I teraz kiedy ten program szczepień przyspiesza i wszędzie słyszymy, że tak, można się zaszczepić, z dnia na dzień, szybko, to tutaj tworzy się taki mechanizm, dlaczego jest tak duży odstęp. On oczywiście ma swoje uzasadnienie, bo ten długi odstęp daje lepszą odpowiedź immunologiczną, czyli lepszą skuteczność szczepionki. Przy skróceniu tego odstępu ta skuteczność nam trochę spada. Ale spada skuteczność w redukcji ryzyka objawowego COVID-u. Natomiast utrzymuje się wysoka skuteczność w zapobieganiu ciężkiemu przebiegowi, hospitalizacji i zgonom. Więc tutaj trochę mamy takie coś za coś, prawda, zasada złotego środka - szybciej się zaszczepimy, będziemy mieli już dwie dawki, dostaniemy to pożądane zaświadczenie o tym, że jesteśmy już po dwóch dawkach. Ale to będzie za cenę trochę jednak mniejszej skuteczności szczepienia.
d34mz01
d34mz01
Więcej tematów