Trwa ładowanie...
dlgznfs
Szczepienie na COVID-19 obowiązkowe? Bartosz Arłukowicz ma obawy

Szczepienie na COVID-19 obowiązkowe? Bartosz Arłukowicz ma obawy

- Jestem zwolennikiem tego, żeby ludzie chcieli się szczepić, a jeśli nie chcą - żeby państwo budowało taką edukację społeczną, by przekonywać Polaków do tego. W gronie moich przyjaciół też odnajduję ludzi, którzy niestety szczepionki się boją. I staram się robić to, co do mnie należy - tłumaczyć im - mówił w programie "Tłit" w Wirtualnej Polsce były minister zdrowia, europoseł PO Bartosz Arłukowicz. - Obowiązkowe szczepienia mogą wzbudzić odwrotne emocje, ale osobiście bym takie rozwiązanie zaakceptował - wskazał polityk. Arłukowicz przestrzegł przy tym, że jeśli nie wyszczepimy większości ludzi, to istnieje ryzyko powrotu pandemii jesienią. - Tego się powinniśmy obawiać - podkreślił.

Panie ministrze, a może szczepieniRozwiń

Transkrypcja:

Panie ministrze, a może szczepienia powinny być przymusowe? Wie pan, ja jestem lekarzem, ja jestem zwolennikiem szczepień. Jestem zwolennikiem tego, żeby ludzie po pierwsze chcieli, a po drugie jeśli nie chcą, żeby państwo budowało taką edukację społeczną, żeby przekonywać Polaków do tego. To jest niezwykle ważne. W gronie moich przyjaciół też odnajduje ludzi, którzy niestety szczepionki się boją. Staram się robić to, co do mnie należy - po prostu tłumaczyć im, i są to też moi znajomi. Na przykład prezydenta Wałbrzycha, pan Roman Szełemej uważa, że szczepienia powinny być obowiązkowe. Myśli o tym pan prezydent, żeby były specjalne uprawnienia dla zaszczepionych, na przykład otwarte baseny w Wałbrzychu. Mówi: "Jeśli się jako społeczeństwo nie zaszczepimy, to jesienią czeka nas znów lockdown, zdalna nauka i paraliż służby zdrowia". To są słowa Romana Szełemeja. Czy podoba się panu takie podejście, jeśli chodzi o szczepienia właśnie? Szanuję Romana Szełemeja, znam jego opinię i zgadzam się z nim z większości wypowiedzi. Nie chciałbym tylko, żeby miał rację, że jesienią ta pandemia znowu wróci. Jeśli nie wyszczepimy się w stopniu znaczącym, czyli większości ludzi, to niestety takie zagrożenie istnieje. I tego się chyba powinniśmy obawiać. Ja też się bardzo obawiam takiego odruchu dobrej emocji, że tych zakażeń jest dzisiaj mniej. Ja go też rozumiem. Sam też ulegam tego typu emocji. Ale kiedy włączam takie lekarskie myślenie, myślę, że jeszcze pandemia nie minęła i musimy się wszyscy strzec, przestrzegać tych wszystkich warunków dezynfekcji, dystansu, nosić maseczki. Ale za przymusem pan nie jest, rozumiem, za obowiązkowym szczepieniem? Wie pan, być może takie obowiązkowe szczepienia mogą wzbudzić odwrotne emocje. Wprowadzenie takiego obowiązku stricte ustawowego, że macie się wszyscy Polacy i Polski zaszczepić. Aczkolwiek jeżeli pyta mnie pan, czy ja zaakceptowałbym takie rozwiązanie - ja osobiście bym takie rozwiązanie zaakceptował. Pytanie czy ono jest dzisiaj możliwe do wprowadzenia w Polsce - i tu mam trochę wątpliwości. Ale jeśli pan pyta prywatnie o moje zdanie, zgodnie z moim wykształceniem, to tak, uważam, że wszyscy powinniśmy się zaszczepić. A czy paszporty coviodowe można uznać za taki przywilej dla osób zaszczepionych? Czy tutaj nie ma żadnych wątpliwości wokół paszportów covidowych? To jest temat jednak kontrowersyjny. Są, ja też mam takie wątpliwości. Bo gdyby szczepionka była dostępna dla wszystkich w równym stopniu, w sensie takim, że wszyscy mogą się zaszczepić i ci, którzy się zaszczepią, mają ten paszport, to oczywiście miałbym mniej wątpliwości. Ale zagłosowałem za tym rozwiązaniem, dlatego że intencją utworzenia paszportu covidowego jest to, żeby gospodarka i ludzie wracali powolutku, po tym roku dramatów ludzkich, po prostu do życia. Żeby gospodarka mogła dać szansę filmom, ludziom, którzy stracili pracę, żeby można było przekraczać granice i podróżować. Więc z jednej strony jestem cały za. Czy mam wątpliwości? Tak, mam, dlatego że szczepionki ciągle jest za mało.
dlgznfs
dlgznfs
Więcej tematów