Mimo że materiał dowodowy w sprawie był dość skromny, bo świadkami tragedii byli tylko sami oskarżeni, sąd nie miał wątpliwości co do ich winy.
Marek P. usiłował zrzucić winę na swojego ojca. Sąd nie uwierzył jednak w jego wyjaśnienia. Sędzia Marcin Chałoński podkreślił szczególne okrucieństwo czynu. Jak dowiódł sąd, sprawcy na przemian maltretowali ofiarę, co trwało kilkadziesiąt minut.
Sąd wymierzył dożywocie Markowi P. uznając, że jest on osobą niebezpieczną, którą należy odizolować od otoczenia. Jego ojca potraktowano łagodniej, ze względu na podeszły wiek. Wyrok nie jest prawomocny.