Trwa ładowanie...
d337t36

Smoleńska kpina następczyni Bartłomieja Misiewicza

Major Anna Pęzioł-Wójtowicz miała zapewnić Antoniemu Macierewiczowi i MON nowe otwarcie wizerunkowe. Jej pierwsze spotkanie z mediami nie należy do zbyt udanych. Co gorsza, zapowiadany briefing szefa podkomisji smoleńskiej Wacława Berczyńskiego okazał się po prostu kpiną.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Anna Pęzioł-Wójtowicz i Wacław Berczyński
Anna Pęzioł-Wójtowicz i Wacław Berczyński (PAP, Fot: Tomasz Gzell)
d337t36

Podkomisja smoleńska, która działa pod skrzydłami Antoniego Macierewicza, nie może zaliczyć ostatnich miesięcy do udanych. W mediach mówiło się o niej głównie w kontekście ogromnych wydatków, nietypowych pomysłów i braku realnych efektów pracy.

Stąd z pierwszym od dawna “spotkaniem z mediami” szefa komisji Wacława Berczyńskiego wiązano ogromne nadzieje. Dowodem na to jest tłum dziennikarzy, którzy przyjechali do MON. Ale po przekroczeniu bram okazało się, że briefing odbędzie się na dziedzińcu ministerstwa, a to wskazuje, że konferencja nie potrwa długo (szczególnie, że zaczął padać deszcz).

d337t36
WP.PL

Ale to, co wydarzyło się równo o godz. 12 przekroczyło wszelkie oczekiwania. Wacław Berczyński pojawił się z nową panią rzecznik i ogłosił, że w poniedziałek 10 kwietnia o godz. 12 komisja ogłosi wyniki swoich prac. - Nie zajmujemy się szukaniem winnych, tylko ustaleniem okoliczności katastrofy - dodał.

WP.PL

“I to tyle? Można to było wysłać mailem” - narzekali dziennikarze. “Po co ta konferencja? Żeby panią przedstawić?”’ - dopytywali inni. Major Pęzioł-Wójtowicz odpowiedziała tylko, że “będzie dostępna po południu i wszystko wyjaśni”.

d337t36

Podziel się opinią

Share

d337t36

d337t36
Więcej tematów