Trwa ładowanie...

Saudowie - jeden z najpotężniejszych rodów na świecie. Kim naprawdę są?

Kontrolują jedną piątą światowych zasobów ropy, a jedna ich decyzja wystarczy, by podnieść - lub obniżyć - ceny paliwa na całym globie. Mają miliardy na koncie, niezliczone pałace oraz bardzo rozłożyste drzewo genealogiczne. Po tym, jak 22 stycznia zmarł król Abdullah, mają też nowego lidera - króla Salmana. Kim są i jakimi prawami rządzą się Saudowie, władcy Arabii Saudyjskiej i jedni z najpotężniejszych ludzi na Ziemi?

Share
Saudowie - jeden z najpotężniejszych rodów na świecie. Kim naprawdę są?
Źródło: AFP, Fot: HASSAN AMMAR
d2x5tn0

Na początek trochę liczb.

Twórca współczesnej Arabii Saudyjskiej, król Abdullaziz, zwany Ibn Saudem, miał w trakcie swojego długiego życia 22 żony. Spłodził z nimi 44 synów - a przynajmniej o tylu doniesiono opinii publicznej. Liczba córek pozostawała tajemnicą monarszych pałaców i namiotów. W plotkach mówiono czasami o dwudziestu. Kiedy indziej - o ponad pięćdziesięciu.

d2x5tn0

Synowie władcy również doczekali się mnogiego potomstwa. Rekordziście Saudowi, który objął tron po śmierci ojca, narodziło się 53 chłopców i co najmniej tyle samo dziewczynek. Rządzący do niedawna król Abdullah miał 15 synów i 20 córek, a jego nieco młodszy brat, książę Sultan (zmarł cztery lata temu), uznał 34 dzieci.

Obecna głowa rodu, król Salman, wypada na tym tle co najmniej powściągliwie: trzy żony wydały mu na świat "zaledwie" 13 potomków.

Większość wnuków Abdulaziza ma własne dzieci; wielu może - lub mogłoby - pochwalić się też wnukami, a nawet prawnukami. W skład tzw. Domu Saudów wchodzą także członkowie pięciu innych rodów wywodzących się od krewnych króla-założyciela.

Łącznie cała rodzina liczy, według różnych szacunków, od 25 do przeszło 30 tysięcy osób.

d2x5tn0

Wszyscy otrzymują comiesięczne renty wypłacane z państwowego skarbca oraz specjalne dodatki, m.in. na wesela i budowę pałaców. Prawdziwe znaczenie i wpływy posiada jednak jedynie grupa około dwóch tysięcy książąt królewskich - tych z najbardziej błękitną krwią. To oni zajmują najważniejsze stanowiska w rządzie, kontrolują lwią część gospodarki i kierują niemal każdym sektorem administracji.

Już wkrótce zdecydują też, jaka będzie przyszłość Arabii Saudyjskiej.

W jedności siła

Teraz odrobina historii.

Przodkowie Abdullaziza dwukrotnie rządzili prawie całym Półwyspem Arabskim. Dwukrotnie też wszystko zaprzepaszczali. Będąc u szczytu potęgi, saudyjscy szejkowie zaczynali kłócić się o władzę; brat zabijał brata, kuzyn spiskował przeciw kuzynowi, czasami wierności ojcom nie dotrzymywali nawet synowie. Rozległe państwa słabły i stawały się łatwym łupem dla otaczających je wrogów. Abdullaziz odczuł to na własnej skórze: kiedy miał dziesięć lat, jego rodzina musiała uciekać przed śmiercią do Kuwejtu.

Mapa świata muzułmańskiego w ociekającym złotem pałacu królewskim w Dżuddzie (fot. AFP)
Źródło: Mapa świata muzułmańskiego w ociekającym złotem pałacu królewskim w Dżuddzie (fot. AFP)

Gdy ponad trzy dekady później, w latach 20. i 30. XX wieku, Abdullaziz po raz trzeci jednoczył beduińskie plemiona półwyspu pod saudyjską flagą, wiedział jedno: jeśli królewska familia nie będzie monolitem, kraj nie przetrwa. Było to tym pewniejsze, że w 1938 roku amerykańscy inżynierowie dowiercili się do przepotężnych złóż ropy w Prowincji Wschodniej. Stawki - i pokusy - wyraźnie poszły w górę.

d2x5tn0

Znając zbyt dobrze historię regionu, saudyjski król obawiał się, że jego synowie także pozabijają się o koronę. Nim zmarł w 1953 roku, ustalił więc jasną zasadę sukcesji: władza miała przechodzić między nimi horyzontalnie, od najstarszego do najmłodszego. Każdy miał więc znać swoje miejsce.

Oglądaj też: Szokująca deklaracja Arabii Saudyjskiej

Kryzysów, rzecz jasna, nie dało się całkowicie uniknąć. Rozrzutny i nieporadny król Saud został zmuszony do abdykacji przez rodzinne kolegium, elokwentnego króla Fajsala zamordował bratanek, a niektórzy książęta dobrowolnie rezygnowali ze swojego prawa do tronu lub tracili je z powodu problemów zdrowotnych bądź "nieodpowiedniego charakteru". Zasady pozostawione przez Ibn Sauda zagwarantowały jednak Arabii Saudyjskiej kilkadziesiąt lat ciągłości.

Ale w tym też tkwi szkopuł. Kilkadziesiąt lat to wystarczająco długo, by lista żyjących synów Abdullaziza zdążyła się niebezpiecznie skrócić.

d2x5tn0

Czas przemijania

O tym, co nastąpi po śmierci króla Abdullaha, rozmawiano od dawna. Saudyjski władca zbliżał się do dziewięćdziesiątki; wyglądał może i nieźle, ale biologii się nie oszuka. Pewnych pytań nie dało się uniknąć.

Pierwsze było oczywiste: kto po nim? Tu odpowiedź nie sprawiała akurat większych problemów. Dwaj nieco młodsi bracia monarchy, minister obrony Sultan i szef MSW Najef, zmarli tuż po sobie na początku obecnej dekady. Na swojego księcia koronnego Abdullah wyznaczył więc wieloletniego gubernatora prowincji Rijad, Salmana. Jego potencjalnym następcą mianował z kolei wykształconego w Wielkiej Brytanii pilota i byłego szefa wywiadu, Mukrina.

Drugie pytanie jest już trudniejszą zagadką: co dalej? Cieszący się niegdyś sławą rodzinnego szeryfa (podobno wybudował w swoim pałacu specjalną celę dla niepokornych książąt) Salman ma 79 lat. Choć dwór dementuje wieści o jego podupadającym zdrowiu, zagraniczni dyplomaci zgodnie przypisują mu coraz bardziej zaawansowaną demencję. Saudowie potrafią być długowieczni, lecz nie odkryli przepisu na nieśmiertelność.

Perspektywy Mukrina rysują się lepiej - przyszedł na świat dekadę później i ciągle zachowuje niezłą formę. Z prawie siedemdziesiątką na karku jest jednak najmłodszym z bezpośrednich potomków króla-założyciela. Gdy umrze, Arabia Saudyjska wejdzie w nową erę.

d2x5tn0

Następna gwardia

Synów Ibn Sauda nazywa się książętami drugiej generacji. Choć byli bardzo różni - jedni uwielbiali wielotygodniowe wyjazdy do hiszpańskich kurortów i rejsy luksusowymi jachtami, inni woleli spokój rozstawionych na pustyni namiotów - na ogół łączył ich tradycjonalizm i poszanowanie dla rodzinnych zwyczajów. Dobrze rozumieli też, jak istotne jest utrzymywanie poprawnych stosunków z radykalnymi wahabickimi duchownymi, którzy stanowią drugi trzon władzy w kraju (Rada Ulemów, najwyższych rangą teologów, cieszy się ogromnym szacunkiem konserwatywnego społeczeństwa, i to ona ogłasza nowego króla imamem - prawowitym muzułmańskim władcą).

To, czy wnukowie Abdullaziza będą potrafili zachować taką równowagę, pozostaje niewiadomą. Wychowywani w luksusach, posiadający liczne zagraniczne kontakty i nierzadko wykształceni na zachodnich uczelniach książęta trzeciej generacji są często bardzo odmienni od swoich ojców: nowocześniejsi, mniej przywiązani do konwenansów i bardziej niezależni. Nie mają za to jasnych wytycznych co do tego, który z nich powinien w przyszłości sięgnąć po koronę.

Krótko po objęciu władzy król Salman ogłosił, że pierwszym liderem z nowego pokolenia powinien zostać jego bratanek, Mohammed Ibn Najef. Nie było to wielkim zaskoczeniem. Jako obecny szef MSW wyedukowany w USA 55 letni książę wprowadza nowatorskie programy deradykalizacyjne wśród islamskich ekstremistów, które podobają się Zachodowi, a obywateli ujmuje pracowitością i skromnością. Jego legendę buduje też fakt, że przetrwał już kilka zamachów zorganizowanych przez al-Kaidę (Osama bin Laden lata temu nazwał współpracujących z Waszyngtonem Saudów "zdrajcami religii" i wydał im wojnę).

Ojciec Mohammeda nigdy nie był jednak królem, a on sam nie przebija kuzynów starszeństwem. Nie da się więc ukryć, że został mocno wyniesiony ponad innych. Póki co, pominięci książęta znoszą to z milczącą pokorą. Ale czy tak zostanie, gdy starsza generacja wymrze do końca? Krótka historia Arabii Saudyjskiej jest pełna zwrotów akcji.

Michał Staniul dla Wirtualnej Polski

d2x5tn0

Podziel się opinią

Share
d2x5tn0
d2x5tn0
Więcej tematów