39 sekund. Mówi, kiedy rosyjska rakieta zostałaby zestrzelona

Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz
Źródło zdjęć: © PAP | Piotr Nowak
Rafał Mrowicki

24.03.2024 09:09, aktual.: 24.03.2024 09:51

- Nie ma sprawy ważniejszej niż bezpieczeństwo naszej ojczyzny. W godzinach bardzo wczesnoporannych nastąpił zmasowany atak Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy. Wiele rakiet wycelowano w obwód lwowski. Z uwagi na zagrożenie, wszystkie systemy sił powietrznych zostały aktywowane w Polsce - poinformował wicepremier i minister obrony Wladysław Kosiniak-Kamysz.

Szef MON przekazał, że wspólnie ze stroną ukraińską prowadzono monitoring rakiet.

- O godz. 4:43 doszło do naruszenia przestrzeni powietrznej Rzeczpospolitej przez jeden z rosyjskich pocisków. Obiekt wleciał w polską przestrzeń powietrzną na wysokości miejscowości Oserdów w województwie lubelskim i przebywał na terytorium naszego kraju przez 39 sekund. Wleciał na teren naszego kraju na głębokość 1000-2000 metrów. Przez cały czas obiekt był monitorowany przez polskie systemy radiolokacyjne. Wcześniej podjęte zostały wszystkie strategiczne działania zmierzające do zapewnienia bezpieczeństwa. Aktywowane zostały pary dyżurne, polskie i sojusznicze, latające na samolotach F16 - poinformował Władysław Kosiniak-Kamysz.

- Gdyby jakakolwiek przesłanka świadczyła o tym, że rosyjska rakieta, która naruszyła polską przestrzeń powietrzną, zmierzała w kierunku celu znajdującego się w Polsce, zostałaby zestrzelona

- poinformował w niedzielę wicepremier.

- Obiekt cały czas był monitorowany. Wrócił na terytorium Ukrainy. Zostały podjęte wszystkie działania w celu informowania najważniejszych osób w państwie. Jestem w kontakcie z prezydentem. Jesteśmy w kontakcie z Dowództwem Operacyjnym Rodzajów Sił Zbrojnych - dodał.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

- Każda sytuacja jest analizowana indywidualnie przez dowódcę operacyjnego. Jest to zgodne z procedurami. Algorytm postępowania został zachowany i prawidłowo przeprowadzono. Jawność działań jest dla nas jednym z najważniejszych elementów, odkąd przejęliśmy władzę w Polsce - stwierdził.

Wicepremier podziękował polskim żołnierzom oraz sojusznikom, zwłaszcza Stanom Zjednoczonym i Wielkiej Brytanii, która zdecydowała o pozostawieniu w Polsce do końca roku systemów obronnych Sky Saber. Minister obrony powiedział również, że polskie systemy obronne są w gotowości, gdy w Ukrainie pojawiają się alarmy na szeroką skalę.

Głos zabrał również gen. Mieczysław Bieniek, który jest doradcą ministra obrony narodowej.

- Cieszy fakt, że wyciągnięte zostały wnioski z poprzednich przypadków rakiet pod Bydgoszczą i w Przewodowie. Procedury to słowo święte. Nie ma tu polityki. Systemy obronny przeciwlotniczej i rakietowej, pary dyżurne F16 (polska i amerykańska) były na czas w rejonie, w którym mogły strącić obiekt. Efektory, czyli rakiety, które piloci mają na pokładzie, mogły strącić obiekt, gdyby wszedł głębiej i zagroził - przyznał gen. Mieczysław Bieniek.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Zobacz także