"Żądają więcej". Rosja już odebrała sygnał słabości Zachodu

Specjalny wysłannik USA do spraw Ukrainy i Rosji Keith Kellogg powiedział, iż podejście prezydenta Donalda Trumpa do wojny w Ukrainie opiera się na "uświadomieniu sobie, że Stany Zjednoczone muszą zresetować stosunki z Rosją". Eksperci interpretują to jako zapowiedź zmiany w polityce USA wobec Kremla. A w praktyce - próbę zakończenia wojny poprzez nacisk na Ukrainę.

Trump Zełenski PutinPrezydenci Ukrainy, USA i Rosji
Źródło zdjęć: © Getty Images
Tomasz Molga

- Taktyka negocjacyjna administracji USA sprowadza się do pokazywania Rosji możliwych nagród jako pokaźnego pęku marchewek, a zarazem wygrażania kijem wobec Ukrainy. Reset, który nam bardzo źle się kojarzy, oznaczałby generalnie przyjęcie przez administrację Trumpa rosyjskiego punktu widzenia na wojnę w Ukrainie - w ten sposób Jerzy Marek Nowakowski, były ambasador Polski na Łotwie i w Armenii komentuje doniesienia z USA i słowa o możliwym resecie stosunków z Rosją.

Jego zdaniem reset oznacza "osłabienie sankcji wobec Rosji, powrót ich polityków na międzynarodowe salony, powrót Rosji na forum krajów G7 i wiele innych gestów".

Były dyplomata nie ukrywa, że jest sceptycznie nastawiony do takiego podejścia. - Na obecnym etapie rozmów pokojowych jesteśmy w impasie. Zanim mowa o resecie, powinno dojść do wykonania minimalnego choćby gestu ze strony Kremla. To mogłoby być, jak sugerują Ukraińcy, przynajmniej wstrzymanie ataków na cele cywilne w Ukrainie - ocenia Nowakowski.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

"Putin chce zamordować Zełenskiego". Biernacki wymienia też inne cele

Reset stosunków z Rosją. O co w tym chodzi?

Hasło "reset stosunków z Rosją" budzi obawy w Europie, bo oznacza próbę odbudowy i poprawy relacji między Stanami Zjednoczonymi a Rosją po okresie konfrontacji. Keith Kellogg sugerował, iż chodzi o unikanie pełnego zaangażowania po stronie Ukrainy. Dlatego Kellogg pytany o wstrzymanie wsparcia wywiadowczego i wojskowego dla Ukrainy odparł, że "Ukraińcy sami to na siebie ściągnęli".

Jednak USA mogą stosować sankcje wobec Rosji jako element nacisku, ale jednocześnie pozostawiać otwarte drzwi do ich złagodzenia w zamian za ustępstwa. Amerykański urzędnik podkreślił, że administracja przygotowuje "środki nacisku na Rosjan i również na stronę ukraińską".

W podejściu prezydenta Trumpa do tej wojny istnieje szersza strategia, która opiera się na uświadomieniu sobie, że Stany Zjednoczone muszą zresetować stosunki z Rosją. Dalsza izolacja i brak zaangażowania w rozmowy z Rosją w czasie trwania wojny w Ukrainie nie są już ani wykonalną, ani zrównoważoną strategią. Z pewnością nie są odpowiedzialnym podejściem dyplomatycznym ze strony Stanów Zjednoczonych

Keith Kellogg

Przypomnijmy, że próba "resetu" miała miejsce w 2009 roku za prezydentury Baracka Obamy i jego ówczesnej sekretarz stanu Hillary Clinton. USA próbowały wtedy poprawić relacje z Rosją, ale polityka ta zakończyła się fiaskiem, gdy doszło do rosyjskiej aneksji Krymu w 2014 roku. Komentatorzy uważają, że podobnie skończy się to teraz.

- Mam wrażenie, że po stronie amerykańskiej nie ma klarownej strategii, jest za to kakofonia sygnałów i chaos. Amerykanie, jak się wydaje, zakładali, iż pokazując Rosji możliwe korzyści, uzyskają wstrzymanie walk na linii frontu. Wówczas prezydent Trump mógłby ogłosić, że zatrzymał wojnę - mówi dalej Jerzy Marek Nowakowski.

Uważa, że Rosja wyciąga z tego zupełnie inne wnioski. - Rozdźwięk pomiędzy USA a Unią odczytują jako przejaw słabości Zachodu, żądając coraz większych ustępstw. Tak wybrzmiewają ostatnio teksty i komentarze osób stanowiących zaplecze doradcze Kremla. Oni uważają, że Rosja odnosi sukces na wojnie i żądają dziś więcej niż w niesławnym ultimatum z grudnia 2021 roku - dodaje.

Rozmówca WP spodziewa się, iż po pewnym czasie USA zorientują się, że ugodowe podejście jest nieskuteczne. - Mówiąc potocznie, zorientują się, że są robieni w balona i zaczną naciskać na Rosję. Duszenie Rosji sankcjami na rynku surowców leży w interesie amerykańskich firm wydobywczych. Narzędziem nacisku może być również dozbrajanie Ukrainy i zdjęcie różnych ograniczeń przy stosowaniu amerykańskich systemów - wylicza były dyplomata.

Dziwna uległość Trumpa

- Ze strony Rosji nie widzimy w tej chwili żadnych ustępstw. Choć pojawiały się doniesienia, iż Rosja zgodziła się pośredniczyć w negocjacjach dotyczących irańskiego programu nuklearnego. Nie jest jasne, co USA osiągają, oferując reset i polepszenie stosunków. Pokój musi być zawarty pomiędzy Rosją a Ukrainą na wynegocjowanych warunkach, a nie poprzez kapitulację jednej strony - komentuje w rozmowie z WP dr Karol Szulc, politolog Uniwersytetu Wrocławskiego, zajmujący się relacjami UE-USA.

Jego zdaniem wielu komentatorów w postępowaniu prezydenta i administracji próbuje się dopatrywać wyszukanej strategii. - Przypomnę, że w poprzedniej kadencji, w sferze polityki zagranicznej nic się nie spełniło. Widzę chaos, tak jak wówczas - ocenia dr Szulc.

- Coraz więcej świadczy, że Trump chce prowadzić politykę zagraniczną opartą na osobistych relacjach z różnymi dyktatorami na świecie. W obecnej sytuacji, nie można nawet wykluczyć, że zastanawiająca uległość Trumpa wobec Rosji to wynik jakichś haków zebranych przez ich służby w poprzednich latach - dodaje.

Trump nie widzi w Rosji zagrożenia

Część ekspertów zwraca uwagę, że z perspektywy USA hasło "reset" ma mniej niepokojące znaczenie niż sądzą Europejczycy.

- Tak ma wyglądać nowy reset: umowa wyłącznie amerykańsko-rosyjska, w której Waszyngton chce zbudować zaufanie wobec Moskwy. Pokazać, że nie ma on złych zamiarów, ale ma twarde narzędzia, by ewentualnie ich ukarać - uważa amerykanista Rafał Michalski, który analizuje poczynania administracji Trumpa.

Michalski tłumaczy, że prezydent USA zupełnie nie patrzy na kontekst europejski, nie przejmuje się komunikacją z partnerami na Starym Kontynencie. To dlatego, że ci są postrzegani jako rywalizujący gospodarczo z USA. Tymczasem Ameryka teraz prowadzi grę dla siebie.

Zdaniem Michalskiego Trump nie uznaje Rosji za zagrożenie. - Uważa, iż jest groźna, współpracując z Chinami, czyli najważniejszym przeciwnikiem Białego Domu. Po drugie: tu nie ma próby wciągania Rosji w jakiś międzynarodowy sojusz, instytucje, programy. Jest bardzo handlowe podejście: Rosję da się kontrolować poprzez pokazywanie jej, że bardziej opłaca się współpraca niż działanie przeciwko interesowi Stanów - ocenia amerykanista.

Tomasz Molga, dziennikarz Wirtualnej Polski

Wybrane dla Ciebie
Pierwsza kobieta arcybiskup Canterbury. Papież zabrał głos
Pierwsza kobieta arcybiskup Canterbury. Papież zabrał głos
Dwa dodatkowe dni wolne. Tusk wskazał termin
Dwa dodatkowe dni wolne. Tusk wskazał termin
Zwrot w pogodzie. "Ponadprzeciętna suma opadów"
Zwrot w pogodzie. "Ponadprzeciętna suma opadów"
Alarmujące sondaże dla Trumpa. Amerykanie nie popierają wojny
Alarmujące sondaże dla Trumpa. Amerykanie nie popierają wojny
Mieli pobierać krew i fałszować zgody. Prokuratura weszła do szpitala
Mieli pobierać krew i fałszować zgody. Prokuratura weszła do szpitala
Węgierski wywiad szpiegował opozycję? Magyar stawia ciężkie zarzuty
Węgierski wywiad szpiegował opozycję? Magyar stawia ciężkie zarzuty
Czarnek znów o fotowoltaice. "Ceny mnie zmusiły"
Czarnek znów o fotowoltaice. "Ceny mnie zmusiły"
Przeżył chwilę grozy. Naukowiec z USA znalazł się w środku tornada
Przeżył chwilę grozy. Naukowiec z USA znalazł się w środku tornada
Trump ostrzega państwa NATO. "USA nigdy nie zapomni"
Trump ostrzega państwa NATO. "USA nigdy nie zapomni"
Trump twierdzi, że Irańczycy "błagają" USA o porozumienie
Trump twierdzi, że Irańczycy "błagają" USA o porozumienie
Orban oskarża Zełenskiego o wysłanie agentów na Węgry. "Nakaż powrót"
Orban oskarża Zełenskiego o wysłanie agentów na Węgry. "Nakaż powrót"
Przygotowywali zamachy w Europie. W Berlinie usłyszeli wyroki
Przygotowywali zamachy w Europie. W Berlinie usłyszeli wyroki