WP
WP
Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Raport miesięcznika "Więź" potwierdza, że ks. Czajkowski był TW "Jankowskim"

Zespół redaktorów miesięcznika "Więź" po
zbadaniu materiałów IPN potwierdził, że ks. Michał Czajkowski był
tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa PRL o pseudonimie
"Jankowski".
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
WP

"W latach 1960-1984 ks. Michał Czajkowski był faktycznie tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie "Jankowski". Od tego zarzutu wolny jest jedynie czas jego studiów w Jordanii i Jerozolimie w latach 1964-66, z którego to okresu nie ma żadnych dokumentów dostępnych w archiwach" - podkreślono w raporcie "Więzi".

"Współpraca ta została przez ks. Czajkowskiego gwałtownie zerwana 28 października 1984, po zamordowaniu przez funkcjonariuszy SB ks. Jerzego Popiełuszki. W rozmowie z - jak się dopiero później okazało - współorganizatorem tej zbrodni, Adamem Pietruszką, ksiądz Czajkowski określił ten czyn jako 'zbrodnie Kainową'. Pięć dni później 2 listopada pułkownik Pietruszka został zatrzymany w związku z udziałem w zamordowaniu ks. Popiełuszki" - czytamy.

Całość raportu w sprawie ks. Czajkowskiego opublikowano w najnowszym numerze "Więzi".

WP

Sam ks. Czajkowski w specjalnie przygotowanym oświadczeniu przyznał, że jego "wina jest bezsporna", zastrzegł jednak, że w "aktach SB nie brak informacji całkowicie fałszywych".

Redaktorzy miesięcznika na potrzeby raportu przeprowadzili wielogodzinne rozmowy z ks. Czajkowskim, a także z osobami, których nazwiska pojawiają się w materiałach. Ks. Czajkowski nie zaprzeczał większości przedstawionych faktów. Wielu z nich jednak nie pamięta - ani osób, ani wydarzeń.

Zespół "Więzi" podkreśla, że materiał zgromadzony w IPN jest "obszerny" - zawiera 898 stron i 80 klatek mikrofilmu. Według autorów, "autentyczność materiału archiwalnego nie budzi zastrzeżeń. "Można się jedynie zastanawiać, czy wszystkie doniesienia pochodziły rzeczywiście od księdza" - podkreślono.

Wśród dokumentów są raporty "Jankowskiego", w większości pisane na maszynie, rzadko odręcznie, a także liczne notatki oficerów prowadzących. "W przypadku większości rękopisów nie ma wątpliwości, że zostały one sporządzone ręką ks. Czajkowskiego" - czytamy.

WP

Od roku 1972 oficerami prowadzącymi "Jankowskiego" byli prawie wyłącznie esbecy wysokiego szczebla, w tym skazany za zabójstwo ks. Popiełuszki płk Adam Pietruszka. Autorzy raportu "Więzi" w kilku przypadkach kwestionują wiarygodność zapisków płk. Pietruszki, cytując opinie na ten temat Prymasa Polski, kard. Józefa Glempa i bp. Alojzego Orszulika. Podkreślają jednak, że "odnalezione błędy czy przeinaczenia w notatkach płk. Pietruszki nie zmieniają istoty rzeczy".

W 60-stronicowym opracowaniu, szczegółowo przeanalizowane są kolejne okresy kontaktów ks. Czajkowskiego ze Służbą Bezpieczeństwa: nauka w seminarium duchownym (1956), studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim (1960), studia w Rzymie (1961- 1964), praca naukowa i duszpasterska we Wrocławiu (1967-1972), probostwo w Zgorzelcu (1972-1976), okres 1976-1984, gdy ks. Czajkowski przeprowadził się do Warszawy i pracował naukowo na Akademii Teologii Katolickiej.

W charakterystyce bezpieki współpracownik "Jankowski" był określany jako "chętny do współpracy". Redaktorzy "Więzi" oceniają, że musiał on być "cennym źródłem" informacji; piszą też o "ewidentnej szkodliwości" jego współpracy, choć ta szkodliwość była różna w różnych okresach. Autorzy opracowania podkreślają, że "od roku 1975 'Jankowski' praktycznie nie dostarczał już pisemnych raportów. Esbecy pozwalali mu wówczas subiektywnie odczuć, że jest jedynie partnerem w 'niezobowiązującej' dyskusji".

Jak piszą autorzy raportu, "Jankowski" informował SB głównie o postawach i sytuacji duchowieństwa, zwłaszcza archidiecezji wrocławskiej. Gdy znalazł się w Warszawie, SB liczyła też na wiadomości z kręgów opozycyjnych, jednak kontakty ks. Czajkowskiego z tymi środowiskami nie były zbyt ścisłe i nadzieje bezpieki nie zostały spełnione.

WP

Według autorów raportu "Więzi", z materiałów IPN wynika, że ks. Czajkowski przekazywał SB informacje m.in. na temat ks. Jerzego Popiełuszki; niejednokrotnie rozmawiał też z funkcjonariuszami SB na temat papieża Jana Pawła II. Z akt wynika też, że SB naciskała, by ks. Czajkowski spotykał się z ks. Popiełuszką; do takich spotkań miało dojść co najmniej dwukrotnie.

Z akt wynika też, że ks. Czajkowski przekazał SB m.in. informacje, jak niepostrzeżenie dostać się do rezydencji metropolity wrocławskiego, abpa Bolesława Kominka, aby założyć podsłuch.

"Złodziej mógłby się dostać bez większego trudu pod sam pałac albo przeskakując przez ogrodzenie na podwórze (można też łatwo dorobić klucz!) albo od strony Odry, ale tam w ogrodzie jest w nocy spuszczony ostry pies" - miał pisać "Jankowski" w liście do SB. Jak podkreśla "Więź", dalej "precyzyjnie opisywał dostęp do poszczególnych pomieszczeń (pisał, że schody nie skrzypią) i wyjaśniał, gdzie leżą klucze do przedpokoju gabinetu szefa". Redaktorzy miesięcznika zaznaczają, że ks. Czajkowski twierdzi dziś, iż nie mógł znać tych szczegółów, bo nie był w prywatnych pomieszczeniach swojego biskupa.

Jak zaznacza miesięcznik, u źródeł trwającej z przerwami od 1956 do 1984 r. współpracy ks. Czajkowskiego z SB leżał zastosowany przez bezpiekę szantaż obyczajowy, którego szczegółów nie podano.

WP

Ks. Czajkowski kategorycznie zaprzecza, jakoby kiedykolwiek przyjmował od swych rozmówców z SB pieniądze czy prezenty. Z dokumentów oficerów SB wynika tymczasem, że kilkakrotnie tak go wynagradzali.

W raporcie czytamy, że w kolejnych okresach współpraca przybierała różne formy i intensywność. Została "gwałtownie" zerwana przez ks. Czajkowskiego 28 października 1984 r., po zamordowaniu przez funkcjonariuszy SB ks. Jerzego Popiełuszki.

Redaktorzy "Więzi" podkreślają, że przez cały czas współpracy, a zwłaszcza w latach osiemdziesiątych, ks. Michał Czajkowski - choć spotykał się regularnie z wysokimi funkcjonariuszami SB i przekazywał im wiele informacji - jednocześnie czynił ludziom wiele dobra i był zaangażowany po stronie "Solidarności".

SB nie wiedziała nawet o wszystkich jego działaniach. Np. "Karol Modzelewski pamięta, że właśnie przez ks. Czajkowskiego przekazywał z obozu internowania grypsy adresowane do Józefa Piniora, szefa podziemnej 'Solidarności' na Dolnym Śląsku. Informacje te bezpiecznie docierały do adresata".

WP

Zespół badawczy "Więzi" pracował w składzie: dr hab. Andrzej Friszke, dr Anna Karoń-Ostrowska, Zbigniew Nosowski, Tomasz Wiścicki.

"Analiza zachowanych dokumentów SB odsłania obraz człowieka uwikłanego w sieć szantażu i fałszywych obietnic. Uwikłanego - bo został uwikłany, pozwolił się uwikłać i przez długie lata nie umiał się z tego uwikłania wyzwolić" - napisali redaktorzy miesięcznika. Zastrzegają oni na koniec, że ich raport nie jest próbą sądu nad ks. Czajkowskim.

W specjalnym oświadczeniu publikowanym w lipcowo-sierpniowym numerze "Więzi" ks. Czajkowski napisał m.in., że jego "uwikłanie trudno tłumaczyć tylko epoką, naiwnością, lękiem, zbytnią swobodą wypowiedzi".

"Dałem dowód słabości charakteru. To, co się dzieje od kilku tygodni wokół mojej osoby, także interpretacje niesprawiedliwe i obraźliwe, traktuję jako zasłużoną pokutę" - zaznaczył. "Ale te trudne, bolesne tygodnie to także czas niespodziewanej i niezasłużonej życzliwości ludzkiej. Z całego serca ze wzruszeniem i zażenowaniem dziękuję wszystkim, którzy na różne sposoby okazywali mi wsparcie, wyrażając wdzięczność, solidarność, szacunek, a także zaufanie, które przecież zawiodłem" - napisał ks. Czajkowski.

Polub WP Wiadomości
WP
WP