Psycholog: gimnazjum wyzwala u dziecka działania autodestrukcyjne. Eksperci o reformie edukacji

• Reforma edukacji, która wejdzie w życie w 2017 roku, budzi skrajne opinie ekspertów
• Psycholog: taka zmiana pozytywnie wpłynie na jakość rozwoju psychicznego dziecka
• Ekspert: reforma to zmiana dla samej zmiany jako takiej
• Minister Zalewska zapewniła, że zwolnień nie będzie, jednak mimo to nauczyciele obawiają się o pracę
• MEN nie przedstawiło jeszcze żadnych konkretnych planów dotyczących metod wprowadzenia zmian

Obraz
Źródło zdjęć: © Fotolia

System oświaty wprowadzony po 1999 roku i zakładający utworzenie trzyletnich gimnazjów zdążył już okrzepnąć, a samorządy zaciągnęły kredyty na nowe gmachy wyposażone w nowoczesne sprzęty. Mocno umalowane dziewczynki, wieczna walka o dominację w grupie i zabawy w dorosłość z biegiem czasu stały się symbolem gimnazjów. Z upływem lat zaczęło także funkcjonować zgrabnie brzmiące, jednak mocno pejoratywne określenie „gimbaza”, które ma określać niski poziom intelektualny nastolatków. - Dziewczynki w wieku gimnazjalnym, wyglądające jak osiemnastolatki, to niedorzeczność. Gimnazja spowodowały szybszą seksualizację dzieci, które chcą wyglądać i zachowują się jak nastolatkowie. Piją, palą i nadużywają środków psychoaktywnych. Reforma i wprowadzenie ośmiu klas spowoduje, że dzieci staną się bardziej ostrożne. Zacznie im zależeć na opinii nauczyciela. Nawet jeśli w trakcie ośmioletniej drogi edukacji dziecko zabłądzi, wychowawca, dobrze je znając, będzie potrafił wpłynąć na jego zachowanie – mówi w rozmowie z
Wirtualną Polską psycholog dziecięcy Agnieszka Balla.

„Działania ryzykowne”

Minister Edukacji Narodowej Anna Zalewska, zgodnie z zapowiedziami, gimnazjom powiedziała stanowcze „nie” i rozpoczyna wprowadzanie gruntownej reformy systemu edukacji. Zakłada ona między innymi ośmioklasową szkołę powszechną. - Z punktu widzenia psychologa dziecięcego mogę powiedzieć, że zarówno dla dzieci, jak i nauczycieli takie rozwiązanie jest dużo lepsze. Nauczyciele będą mieli większy wgląd w sytuację rodzinną dziecka i jego rozwoju psychicznego. Będą mogli monitorować także jego rozwój. Dzieci w wieku 10-12 lat odczuwają potrzebę utrzymywania przyjaźni i utożsamiania się z rówieśnikami. W momencie przejścia do gimnazjum, odbierano im to i na powrót musiały dostosowywać się do nowych wymagań innych grup uczniów. W momencie zmiany systemu, więź tworzona z rówieśnikami przez osiem lat będzie budowała jakość rozwoju psychicznego – dodaje Balla.

Przeciwnicy reformy rozwiązania kwestii rozwoju psychospołecznego ucznia upatrują w prostszych, niewymagających rewolucji zmianach. - Moim zdaniem nie chodzi jedynie o lata spędzone w tej samej klasie, ale także o liczebność grup. Jeśli mamy w klasie 30 osób, to nawet najbardziej wybitny specjalista będzie miał ograniczone pole manewru. Ruch, który w tym względzie można byłoby wykonać, to zmniejszenie liczby dzieci w grupach. Obserwujemy działania szkół niepublicznych, w których klasy są zazwyczaj mniejsze, co istotnie wpływa na komfort pracy wychowawczej. To jest jedno z doświadczeń, które można byłoby skopiować – mówi Wirtualnej Polsce prezes Fundacji „Przestrzeń dla Edukacji” Iga Kazimierczyk.

Psycholog dziecięcy zwraca jednak uwagę na destrukcyjne zachowania nastolatków, które mogą pojawiać się w wieku 11-13 lat, a które nasilają się lub są prowokowane w momencie rozpoczęcia nauki w gimnazjum. - Mówimy tu o wcześniejszym podjęciu współżycia, zaburzeniach odżywiania, różnego rodzaju środkach odurzających czy nawet samookaleczaniu. W takim wieku uczniowie podejmują tak zwane działania ryzykowne, ponieważ chcą zwrócić na siebie uwagę lub nie potrafią odnaleźć się w nowej grupie rówieśniczej – mówi Wirtualnej Polsce Agnieszka Balla.

Edukacja wczesnoszkolna

Reforma oświaty, która ma wejść w życie w 2017 roku, zakłada osiem klas szkoły powszechnej, podczas których edukacja wczesnoszkolna zostanie wydłużona z trzech do czterech lat. W tej chwili różnica między trzecią a czwartą klasą, w której uczeń rozpoczyna normalny tryb edukacji, jest kolosalna. – W trzeciej klasie dzieci mają jedynie oceny opisowe. Są „głaskane” przez nauczycieli i trzymane niejako pod kloszem. W momencie przejścia do czwartej klasy, w której wchodzą normalne oceny, a każdy przedmiot prowadzi inny nauczyciel, dzieci zaczynają się gubić. Nie potrafią odnaleźć się w nowym środowisku z nowymi zasadami – zauważa Dorota, nauczycielka nauczania początkowego z jednej z łódzkich szkół podstawowych. Zaznacza jednak, że przedłużenie edukacji wczesnoszkolnej z jednym nauczycielem o jeden rok może być pomysłem chybionym.

– Takie rozwiązanie miałoby sens, gdyby w czwartej klasie nowego systemu byli wprowadzani inni nauczyciele, a dziecko przyzwyczajałoby się do normalnych ocen. W przeciwnym razie, mimo stopniowego wdrażania przedmiotów takich jak matematyka, idąc do piątej klasy, także będzie miało problem z przystosowaniem się – dodaje. Ministerstwo Edukacji Narodowej wciąż nie ustaliło szczegółów dotyczących zmian w programie nauczania.

„Chaos i bałagan”

Dużo większym problemem podczas wprowadzania reformy tworzonej przez MEN, mogą być kwestie organizacyjno-administracyjne. - Uważamy, że reforma ogłoszona przez minister edukacji w Toruniu wywoła ogromny chaos i bałagan. Obawiamy się negatywnych konsekwencji tych zmian. Do tej pory propozycje minister Zalewskiej są albo nieścisłe, albo niejasne, albo wzajemnie się wykluczają. Czekamy na szczegóły i konkrety, a nie na prezentację w PowerPoint – mówi Wirtualnej Polsce rzecznik prasowy Związku Nauczycielstwa Polskiego Magdalena Kaszulanis. ZNP we wtorek wystąpiło do Ministerstwa Edukacji Narodowej z wnioskiem o uruchomienie specjalnej infolinii dla rodziców, nauczycieli i samorządowców zainteresowanych szczegółami reformy.

Największe zagrożenie Związek upatruje w jakości edukacji. - Model, który zaproponowała minister Zalewska, skraca o rok obowiązkowy okres kształcenia: z dziewięciu do ośmiu lat. Wszystkie kraje, które mogą się pochwalić największymi osiągnięciami edukacyjnymi, wydłużają ten czas. Tymczasem my go skracamy. To na pewno odbije się na efektach kształcenia – dodaje Kaszulanis.

„Zmiana totalna”

Minister Anna Zalewska zapewnia, że nauczyciele nie muszą obawiać się o pracę, ponieważ liczba uczniów wciąż pozostanie taka sama. - Pani minister nie decyduje o zatrudnieniu nauczyciela w szkole. Taką decyzję podejmują samorządy. Dla nich z kolei, z ekonomicznego punktu widzenia, taniej będzie przydzielić 2-3 godz. przedmiotu swojemu nauczycielowi ze szkoły podstawowej niż zatrudnić biologa czy chemika z gimnazjum. Dlatego uważamy, że dojdzie do zwolnień pracowników oświaty na dużą skalę – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską rzecznik prasowy ZNP Magdalena Kaszulanis.

Z kolei Iga Kazimierczyk z Fundacji „Przestrzeń dla Edukacji” uważa, że w gorszej sytuacji są nauczyciele, którzy w 2017 roku zaczną funkcjonować w nowym systemie. - Oczywiście, że nauczyciele zagrożeni są utratą pracy. To także jest istotne, ale nie najważniejsze. Ci, którzy zostaną w zreformowanej szkole, do 2022 roku będą pracować w ogromnym chaosie, który dotknie nie tylko nauczycieli, ale także każdego ucznia i rodzica. Od dawna nie było takiego roku, by nic w polskiej oświacie się nie zmieniło. Czasem zmiany są drobne, innym razem radykalne. Ale ich wprowadzanie to największy koszmar nauczycieli. Idziemy we wrześniu do szkoły i nigdy nie jesteśmy pewni, czy za rok o tej samej porze szkoła będzie wyglądała tak samo. Tym razem czeka nas jednak zmiana totalna, o skali zasięgu i efektach, których jeszcze nie doświadczaliśmy – zauważa Kazimierczyk.

Dwie strony reformy

Głosy i opinie dotyczące reformy w systemie oświaty budzą skrajne emocje. Sama rewolucja będzie miała z kolei wpływ przede wszystkim na dwa aspekty – wychowawczo-edukacyjny uczniów oraz administracyjny szkół. - To przede wszystkim niemądra zmiana. Widzę tylko jeden jej cel – zmiana dla samej zmiany jako takiej. Nie towarzyszy jej żadne uzasadnienie merytoryczne, żadne badania czy diagnoza potrzeb. Minister Zalewska powiedziała o celach, do których powinna zmierzać polska szkoła. Będzie kładła nacisk na edukację historyczną, patriotyczną oraz na zwiększenie czytelnictwa wśród dzieci i młodzieży. To bez wątpienia jasno postawione cele, ale ich osiągnięcie nie wymaga przebudowywania całego systemu kształcenia i skazania absolutnie wszystkich nauczycieli, rodziców i uczniów na pracę i naukę w atmosferze braku zasad, stałości i przewidywalności – dodaje Magdalena Kazimierczyk.

Psycholog dziecięcy twierdzi jednak, że zmiana pozytywnie wpłynie na uczniów. - Plusem reformy będzie przede wszystkim to, że dziecko będzie podlegało większej kontroli nauczyciela i będzie miało większą możliwość rozwoju psychicznego i poczucia bezpieczeństwa oraz tożsamości w klasie. Taka zmiana jest bardzo potrzebna – mówi Wirtualnej Polsce Agnieszka Balla.

Źródło artykułu: WP Wiadomości
Wybrane dla Ciebie
Axios: USA i Ukraina chcą dopiąć sporne kwestie terytorium i gwarancji
Axios: USA i Ukraina chcą dopiąć sporne kwestie terytorium i gwarancji
"Zabijali ludzi jak muchy". Wstrząsająca relacja z Sudanu
"Zabijali ludzi jak muchy". Wstrząsająca relacja z Sudanu
Nawrocki odwołuje spotkanie z Orbanem, Tusk przedłuża alarmy [SKRÓT DNIA]
Nawrocki odwołuje spotkanie z Orbanem, Tusk przedłuża alarmy [SKRÓT DNIA]
Pleśń, grzyb i przeciekający dach. Fatalne warunki, zaczęli akcję
Pleśń, grzyb i przeciekający dach. Fatalne warunki, zaczęli akcję
Kazachstan odgraża się Ukrainie. Zaatakowali kluczowy terminal
Kazachstan odgraża się Ukrainie. Zaatakowali kluczowy terminal
Katastrofalne powodzie na Sumatrze. Liczba ofiar rośnie
Katastrofalne powodzie na Sumatrze. Liczba ofiar rośnie
Mówi, kto może objąć władzę po Trumpie. "Będzie gorzej"
Mówi, kto może objąć władzę po Trumpie. "Będzie gorzej"
Ambasador Ukrainy dziękuje Polsce. To po decyzji Nawrockiego
Ambasador Ukrainy dziękuje Polsce. To po decyzji Nawrockiego
Rozmowy pokojowe rozpoczęte
Rozmowy pokojowe rozpoczęte
Droższe parkowanie w Zakopanem. Płacić trzeba będzie w weekendy
Droższe parkowanie w Zakopanem. Płacić trzeba będzie w weekendy
Spięcia o politykę zagraniczną. Tusk pisze o zasadzie
Spięcia o politykę zagraniczną. Tusk pisze o zasadzie
Pijany mężczyzna leżał na torach. Maszynista zdążył wyhamować
Pijany mężczyzna leżał na torach. Maszynista zdążył wyhamować