Prowokacja dziennikarzy TVN. Organizatorzy nielegalnych wyścigów grożą pozwem

Nie cichnie burza po doniesieniach o prowokacji TVN. Dziennikarze podrzucili kierowcom nielegalnych wyścigów samochodowych nadajniki GPS. Organizatorzy WNR Warsaw Night Racing grożą pozwem.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Nadajniki zostały umieszczone w modelach aut - zabawek
Nadajniki zostały umieszczone w modelach aut - zabawek (Youtube.com)
WP

TVN niedawno wyemitował w "Uwadze!" reportaż o nielegalnych samochodowych wyścigach ulicznych w Warszawie. W materiale pokazano, jak samochody z zawrotnymi prędkościami szaleją na ulicach zamiast na torach wyścigowych.

Okazuje się jednak, że dziennikarze, by zdobyć więcej materiałów, posłużyli się prowokacją. Pod pretekstem akcji promocyjnej nowej wypożyczalni aut, dziennikarka stacji, udająca hostessę, wręczyła kilkunastu losowo wybranym uczestnikom rajdu zabawkowe modele samochodów. W pięciu były ukryte nadajniki GPS. Miały one przez kilka godzin mierzyć, z jaką prędkością i gdzie porusza się auto, wewnątrz którego jest zabawka.

Youtube.com
Podziel się
WP

To rozpętało awanturę.

Jeszcze przed emisją programu na portalach społecznościowych pojawiły się wpisy o znalezionych w autkach nadajnikach. Publikowano także zdjęcia rozkręconych zabawek. Wówczas jeszcze snuto tylko podejrzenia, kto może być odpowiedzialny za taki "prezent".

Facebook.com
Podziel się
WP

Po emisji "Uwagi" wszystko było już jasne. W reportażu wypowiadał się nawet specjalista, który analizował dane, pochodzące z GPS. - Jeden z samochodów jechał 101 km/h po ulicy Jagiellońskiej, gdzie dopuszczalna prędkość wynosi 60 km/h. Inny samochód jechał 117 km/h na odcinku al. Niepodległości - wyliczał.

"Żadne prawo nie pozwala na podobne zagrywki i choć zgodę dał sam redaktor naczelny TVN, nie zwalnia ich z odpowiedzialności. Podobne praktyki mogą stosować tylko jednostki specjalne, a od kiedy TVN jest jednostką specjalną? Zakładając, że nadajniki były rozdane celem weryfikacji z jakimi prędkościami się poruszamy, wiec konkretnie było wiadomo gdzie ten nadajnik trafi i po co" - czytamy na profilu WNR na Facebooku.

Jednocześnie piszą: "Po obejrzeniu materiału pozostaje niesamowity niesmak w myślach, do czego posuną się reporterzy z TVN UWAGA! (...) Za swoją "prowokacje" ludzie Was zlinczują, a My dowiemy się, czy na Wasz koszt teraz nie zbudujemy toru. P.S Szukamy prawnika (...), oddamy 50% z wygranej sprawy. A kolejne 50% przekażemy na cele dobroczynne".

WP

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz także: Byliśmy z premierem przez cały dzień. Zobacz, jak wygląda praca szefa rządu

WP
WP
WP