Prezydencki minister: oświadczenie SN jest kuriozalne. Mówi też o relacji Dudy z PiS-em

- Każdemu z nas zdarzają się kroki podjęte bezrefleksyjnie - tak Sąd Najwyższy tłumaczył obecność prezes Małgorzaty Gersdorf na zaprzysiężeniu nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego, Justyna Piskorskiego. Co na to prezydent? Minister Andrzej Dera przyznaje: - Zrobiło nam się dziwnie na sercu. Mówi też o "głębokiej gangrenie, która wdała się w tkankę kontaktów Dudy z PiS-em".

Andrzej Duda
Źródło zdjęć: © PAP | Andrew Gombert
Natalia Durman

Andrzej Duda przyjął ślubowanie od nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego Justyna Piskorskiego we wtorek. Nieoczekiwanie na uroczystości pojawiła się I prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf. Spadła na nią za to fala krytyki, zarzucano jej autoryzowanie łamania prawa. Piskorski został bowiem wybrany głosami PiS w miejsce zmarłego prof. Lecha Morawskiego, nazywanego "sędzią-dublerem".

Sąd Najwyższy wydał nastepnie kuriozalny komunakt, w którym tłumaczył, że "w trudnym okresie stresów i przepracowania każdemu z nas zdarzają się kroki podjęte bezrefleksyjnie". Przekonywał, że dotychczasowe stanowisko SN w odniesieniu do Trybunału Konstytucyjnego nie uległo zmianie.

Rezultat? Odwrotny od zamierzonego. Krytyka się nasiliła. W końcu zarówno rzecznik Sądu Najwyższego Michał Laskowski przyznał w rozmowie z WP, że "może to był błąd"; to samo uczyniła następnie sama Gersdorf.

"Oświadczenie SN jest kuriozalne"

Co na to całe zamieszanie Pałac Prezydencki? - Oświadczenie SN jest kuriozalne. W niezbyt dobrym świetle pokazuje samą prezes. Zrobiło nam się dziwnie na sercu. Nie rozumiem takiego podejścia. Było ślubowanie, była na nim prezes. To coś naturalnego i normalnego - skomentował minister w Kancelarii Prezydenta Andrzej Dera na antenie Radia Zet.

Podkreślił, że prezydent "nie miał żadnych wątpliwości" co do zaprzysiężenia Justyna Piskorskiego, bo "wybór nowego sędziego TK został dokonany zgodnie z prawem i procedurami".

Będzie kolejne weto?

Zaprzysiężenie nowego sędziego TK to jedno. Dera mówił też o prezydenckich projektach o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa, które są na ukończeniu. Przyznał, że Andrzej Duda uzależnia podpisanie ustaw sądowych od tego, że parlament nie dokona w nich istotnych zmian.

- Podczas konsultacji prezydent jasno powiedział, że nie chciałby, by nastąpiły radykalne zmiany w jego projektach o SN i KRS. Mówił politykom na spotkaniu, że gdyby parlament zmienił istotę jego projektów, to będzie miał możliwość ponownego weta - przypomniał.

Minister zapewnił też, że prezydent przez całą kadencję nie będzie podpisywał lub będzie kierował do Trybunału wszystkie projekty PiS, które wzbudzą jego zastrzeżenia. A takie właśnie, "poważne", miał w przypadku dwóch zawetowanych ustaw.

"Głęboka gangrena w tkance kontaktów z PiS"

Dera był również pytany o relacje prezydenta z PiS-em. Przyznał, że czasami dochodzi do nieporozumień, ale istotą jest ich łagodzenie, bo - jak mówił - "jeżeli problemu się nie rozwiązuje, to zaczyna to ropieć i obejmować inne rzeczy".

Dopytywany o to, "jak głęboka gangrena wdała się w tkankę kontaktów Duda-PiS", odpowiedział, że "spotkanie prezydenta z prezesem PiS nie wskazuje na jakąkolwiek infekcję". - Będziemy starali się utrzymywać relacje z PiS na jak najlepszym poziomie - zapewnił minister.

Zobacz: Zmęczona Beata Szydło. Niepokojące doniesienia mediów:

Wymiana Szydło jak koniec świata

A co Andrzej Duda by zrobił, gdyby przyszedł do niego PiS i powiedział o zmianie premiera? Dera ocenił, że "zmiana premiera jest tak samo wiarygodna, jak koniec świata". - Mamy kolejny termin - 2023. Sam przeżyłem kilka terminów, gdzie koniec świata miał nastąpić - podkreślił.

- Premier ma najwyższe zaufanie w ostatnim czasie. Zostawmy gdybania o zmianie Beaty Szydło - podsumował minister.

Dymisja o krok. Co dalej?

Pogłoski o tym, że dymisja premier Beaty Szydło zbliża się wielkimi krokami, trwają od dłuższego czasu. Według jednego z niedawnych scenariuszy, do przetasowań w rządzie miało nastąpić jeszcze jesienią. Na czele rządu PiS miałby stanąć Jarosław Kaczyński, a Beata Szydło zostać marszałkiem Sejmu.

Ostatnio o tym, że "Beata jest posprzątana" donosił "Newsweek". Według tej wersji, urzędująca premier miałaby mieć chrapkę na stanowisko w Brukseli.

Wybrane dla Ciebie
Pleśń, grzyb i przeciekający dach. Fatalne warunki, zaczęli akcję
Pleśń, grzyb i przeciekający dach. Fatalne warunki, zaczęli akcję
Kazachstan odgraża się Ukrainie. Zaatakowali kluczowy terminal
Kazachstan odgraża się Ukrainie. Zaatakowali kluczowy terminal
Katastrofalne powodzie na Sumatrze. Liczba ofiar rośnie
Katastrofalne powodzie na Sumatrze. Liczba ofiar rośnie
Mówi, kto może objąć władzę po Trumpie. "Będzie gorzej"
Mówi, kto może objąć władzę po Trumpie. "Będzie gorzej"
Ambasador Ukrainy dziękuje Polsce. To po decyzji Nawrockiego
Ambasador Ukrainy dziękuje Polsce. To po decyzji Nawrockiego
Rozmowy pokojowe rozpoczęte
Rozmowy pokojowe rozpoczęte
Droższe parkowanie w Zakopanem. Płacić trzeba będzie w weekendy
Droższe parkowanie w Zakopanem. Płacić trzeba będzie w weekendy
Spięcia o politykę zagraniczną. Tusk pisze o zasadzie
Spięcia o politykę zagraniczną. Tusk pisze o zasadzie
Pijany mężczyzna leżał na torach. Maszynista zdążył wyhamować
Pijany mężczyzna leżał na torach. Maszynista zdążył wyhamować
Militarne plany Rosji. Wydatki na armię sięgną rekordowych poziomów
Militarne plany Rosji. Wydatki na armię sięgną rekordowych poziomów
Kwaśniewski o błędzie Putina. "Rozebrał się do naga i pokazał prawdę"
Kwaśniewski o błędzie Putina. "Rozebrał się do naga i pokazał prawdę"
Rośnie liczba ofiar pożaru w Hongkongu. A może jeszcze wzrosnąć
Rośnie liczba ofiar pożaru w Hongkongu. A może jeszcze wzrosnąć