Trwa ładowanie...

Polski medyk na froncie mówi o "morzu krwi". "To nasza decyzja, nawet jeśli zginiemy"

Grupa polskich medyków ratuje w Donbasie rannych żołnierzy Ukrainy. - To nasza decyzja, nawet jeśli zginiemy - mówi Wirtualnej Polsce Damian Duda z grupy W międzyczasie. Polscy ratownicy są pod ostrzałem w Sołedarze i potrzebują wsparcia. Naszą rozmowę przerywał ostrzał Rosjan.

Polscy ratownicy w Donbasie. Apel o wsparciePolscy ratownicy w Donbasie. Apel o wsparcieŹródło: W międzyczasie
d2zunqf
d2zunqf

Damian Duda jest szefem polskiego zespołu medyków pola walki W międzyczasie, ale także nauczycielem akademickim UMCS i rzecznikiem prasowym Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Od kilku tygodni razem z kolegami na odcinku Bachmut-Sołedar ratuje ukraińskich żołnierzy i cywilów. Wcześniej pracowali na odcinku chersońskim. Na filmach i zdjęciach pokazują swoje działania kilkaset, a nawet kilkadziesiąt metrów od pozycji Rosjan.

Arkadiusz Jastrzębski, Wirtualna Polska: Dzięki waszym materiałom Polacy mogą jeszcze bardziej poznać dramat wojny rozpętanej przez Putina. Krew, wszędzie krew - to coś, co od razu rzuca się w oczy. W tle słyszę wybuchy?

Damian Duda: Tak to tu teraz wygląda. To morze krwi. W nocy wywoziliśmy rannych z frontu samochodem bez zamykania drzwi. Nawet nie zamykałem klapy. Ciągła jazda pod ostrzałem...

d2zunqf

(trzask i zakłócenia - red.)

- Pocisk eksplodował niedaleko nas. Mamy na rozmowę parę chwil. Jesteśmy teraz w Sołedarze i Rosjanie próbują wedrzeć się do miasta. Wybuchy słychać wokół cały czas. Nie wiemy, kiedy mogą tu dotrzeć. Nie możemy długo rozmawiać...

Takich ekstremalnych sytuacji w waszych raportach znalazłem więcej.

- Tak jest cały czas. W nocy nie spaliśmy. Kilkanaście razy próbowali nas "wymacać" z drona.

Jazda samochodem terenowym z rannym czy zachowanie w okopach - tego nie uczą w szkołach medycznych.

- To jest trochę tak jak z nauką pływania: wrzucą cię do wody i musisz sobie poradzić. Można powiedzieć, że tak było z nami: udało się.

Jesteście ochotnikami, a część z was wzięła urlopy, żeby ratować życie na froncie. Ryzyko jest ogromne. Kalkulowaliście to?

- Chwila... (huk i krzyki w tle - red.). Kolejny wybuch... Walą po nas... To nasza decyzja, nawet jeśli zginiemy. Nasi bliscy nie są zadowoleni. Ale podjęliśmy tę decyzję i tu jesteśmy.

d2zunqf

Czy zdarzyło się wam już trafić na rannego Rosjanina?

- Były takie sytuacje. Jesteśmy medykami i pomagamy wszystkim, którzy tego potrzebują.

Jak liczna jest wasza ekipa?

- Jesteśmy małym zespołem, ale już wiemy, że po powrocie do kraju będzie nas więcej.

I najważniejsze: jak można wam pomóc? Potrzebujecie darowizn rzeczowych, czy przede wszystkim pieniędzy na specjalistyczny sprzęt?

- Teraz najbardziej potrzebujemy dopancerzenia naszych pojazdów i ubezpieczenia dla nas. Bo teraz, jeśli zginiemy, to za transport będą musiały zapłacić nasze rodziny. Dziękujemy za wsparcie. Musimy wracać do działania.

Polscy medycy potrzebują wsparcia

Polski zespół medyków pola walki W międzyczasie można wesprzeć:

  • wpłacając darowiznę na ich subkonto Fundacja Liga Proobronna BNP Paribas 35 2030 0045 1110 0000 0410 7910
  • poprzez udział w zbiórce na platformie zrzutka.pl https://zrzutka.pl/nc3hm5
  • poprzez drugą zbiórkę - na zakup samochodów dla polskich medyków w Ukrainie - w serwisie pomagam.pl https://pomagam.pl/itsec

Bądź na bieżąco z wydarzeniami w Polsce i na wojnie w Ukrainie klikając TUTAJ

Będzie kolejna mobilizacja? "Chcą wciągnąć w wojnę całe społeczeństwo"

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d2zunqf
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

WP Wiadomości na:

Wyłączono komentarze

Elementem współczesnej wojny jest wojna informacyjna, a sekcje komentarzy stają się celem działań farm trolli. Dlatego zdecydowaliśmy się wyłączyć komentarze pod tym artykułem.

Paweł Kapusta - Redaktor naczelny WP
Paweł KapustaRedaktor Naczelny WP
d2zunqf
Więcej tematów