Polska wygrała "bitwę" o historię. Ale nie dzięki PFN i dyplomacji

Zuchwała historyczna szarża Władimira Putina przeciwko Polsce nie przekonała nikogo i tylko zaszkodziła jemu samemu. Niekoniecznie dzięki działaniom polskiej dyplomacji i zabiegom Polskiej Fundacji Narodowej. Powód był prostszy: Kreml nie miał w tej sprawie racji.

Władimir Putin w Jerozolimie
Źródło zdjęć: © PAP/EPA | Ronen Zvulun
Oskar Górzyński

Władimir Putin nie oskarżył Polski na Światowym Forum Holokaustu o wywołanie II wojny światowej i zagłady Żydów. W normalnych czasach trudno byłoby to surrealistycznie brzmiące stwierdzenie uznać za coś wartego odnotowania czy uznania za sukces. Ale czasy nie są normalne i fakt ten jest - w pewnym sensie - sukcesem.

Oczywiście, nie wiemy, czy Putin chciał zaatakować Polskę w Jerozolimie. Wiemy natomiast, że robił to w całej serii wypowiedzi przed tym wydarzeniem. Ale w Yad Vashem tych słów powtórzyć po prostu nie mógł - w przeciwnym razie wywołałby wielki skandal. Byłby to skandal dlatego, że jego rewizjonistyczna szarża poniosła klęskę - przynajmniej jeśli chodzi o oczernianie Polski i wybielanie roli ZSRR.

Jego próby powrotu do stalinowskiej wersji historii II wojny światowej nie spotkały się z poparciem żadnego przywódcy znaczącego, komentatora, przywódcy czy medium - wręcz przeciwnie, wywołała tylko nową falę dyskusji nad niesławnym paktem Ribbentrop-Mołotow. Co więcej, właśnie z racji rewizjonistycznych ekscesów Putina, impreza upamiętniająca wyzwolenie Auschwitz w Jerozolimie odbywała się w atmosferze zgorszenia i niesmaku. Nieobecność polskiego prezydenta była w tym kontekście była zrozumiana w Izraelu i poza nim.

Handlowanie pamięcią o zagładzie

Ton zgorszenia wokół tematu uroczystości w Yad Vashem przewija się w niemal wszystkich relacjach z wydarzenia. W jednym z komentarzy liberalny "Haaretz" zarzucił wręcz izraelskim władzom o "sprzedanie pamięci o Holokauście na rzecz interesów obcych państw".

Putin nie był zresztą jedynym przywódcą, który wykorzystał okazję, by promować sowiecką - nawet jeśli trochę złagodzoną - wersję historii. Wiceprezydent USA Mike Pence nie mógł powstrzymać się np., by nie wspomnieć w swoim przemówieniu o Iranie czy nie uderzyć w amerykańską opozycję. Władze Izraela wykorzystały wydarzenie do promocji swoich racji co do sporu o Palestynę.

Zobacz też: Nieoczekiwane wsparcie dla Andrzeja Dudy. Michał Kamiński: w tej sprawie zasługuje na pochwałę

Na tym tle zdecydowanie najlepiej przyjęto mowę niemieckiego prezydenta Franka-Waltera Steinmeiera, który znów bez rezerwacji uznał winę Niemiec.

- Odpowiedzialność Niemiec nie przemija. Chcemy sprostać naszej odpowiedzialności. Po tym powinno się nas oceniać - mówił Niemiec.

To samo mogliśmy zobaczyć podczas obchodów 80. rocznicy II wojny światowej w Warszawie - o ile inni mówcy próbowali wplatać do swoich polityczne wątki i wplatać je w swoje narracje, Steinmeier nie próbował naginać historii - i dzięki temu to jego głos został najbardziej zauważony.

Trzeba mieć rację

To pokazuje dość oczywistą, ale zwłaszcza w Polsce często zapominaną prawidłowość: aby wygrać przed sądem światowej opinii publicznej, najlepiej jest mieć rację. Owszem, sama racja nie wystarczy, ale bez niej nie sposób wyjść z tarczą.

Polski głos w tej sprawie spotkał się ze zrozumieniem nie za sprawą zręczności i serii wywiadów prezydenta Dudy i premiera Morawieckiego czy zabiegów polskiej dyplomacji (choć pewnie one pomogły). Na pewno nie stało się tak z powodu "starań" Polskiej Fundacji Narodowej. Główny powód był taki, że prawda w tym przypadku była po naszej - a nie Putina - stronie.

Co więcej, głos Polski w sprawie historii byłby bardziej słyszalny i bardziej, gdyby nasze władze wcześniej nie próbowały wybielać naszej historii za pomocą prawa. Ustawa o IPN była dla reputacji naszego kraju absolutnie dewastująca i minie jeszcze wiele lat, zanim . Dlatego gdy dziś światowe media piszą o rewizjonizmie Putina, zaraz wspominają o tym, że Polska sama nie jest niewinna w tej kwestii. Powinniśmy na długo wyciągnąć wnioski z tej bolesnej lekcji. I pamiętać, komu ją zawdzięczamy.

Kto wie, gdyby nie to, być może do gorszącej, "separatystycznej" uroczystości z okazji wyzwolenia Auschwitz by nie doszło. Warto pamiętać, że gdy inicjator imprezy, rosyjsko-żydowski oligarcha Wiaczesław Mosze Kantor organizował podobnie konkurencyjne obchody pięć lat temu w czeskim Terezinie, impreza nie przyciągnęła wielu znamienitych gości. Tym razem na Forum jednak przybyli przywódcy mocarstw, podczas gdy na oficjalne uroczystości do Oświęcimia przyjedzie - z pewnymi wyjątkami - drugi garnitur zagranicznych dygnitarzy.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie
Spotkanie Zełenskiego i Macrona. Porozmawiają o trwałym pokoju
Spotkanie Zełenskiego i Macrona. Porozmawiają o trwałym pokoju
Rozmowy pokojowe. "WSJ": Rosja i USA mają plany biznesowe
Rozmowy pokojowe. "WSJ": Rosja i USA mają plany biznesowe
Sikorski skieruje list do Nawrockiego. Chce "uświadomić"
Sikorski skieruje list do Nawrockiego. Chce "uświadomić"
Rosja wysyła ich na front. Nazywają ich "wielbłądami"
Rosja wysyła ich na front. Nazywają ich "wielbłądami"
Dramat w Strefie Gazy. Już 70 tysięcy ofiar wojny
Dramat w Strefie Gazy. Już 70 tysięcy ofiar wojny
Zwolnienia w kopalni Silesia? 700 osób zagrożonych
Zwolnienia w kopalni Silesia? 700 osób zagrożonych
Tysiące Airbusów nie wystartowały. Powodem błędny software
Tysiące Airbusów nie wystartowały. Powodem błędny software
Rosyjskie drony nad Mołdawią. Kiszyniów zamyka przestrzeń powietrzną
Rosyjskie drony nad Mołdawią. Kiszyniów zamyka przestrzeń powietrzną
Katastrofa pod Rzeszowem. Nowe informacje
Katastrofa pod Rzeszowem. Nowe informacje
Pośród protestów i blokad. AfD ma nową młodzieżówkę
Pośród protestów i blokad. AfD ma nową młodzieżówkę
Działo się w sobotę. Najważniejsze wydarzenia [SKRÓT DNIA]
Działo się w sobotę. Najważniejsze wydarzenia [SKRÓT DNIA]
Zginął po pobiciu. Zatrzymanych zostało jego dwóch znajomych
Zginął po pobiciu. Zatrzymanych zostało jego dwóch znajomych