Trwa ładowanie...
d2d1yj0

Polska Fundacja Narodowa stawia kolejne banery. "Nie musisz zmieniać dowodu"

Polska Fundacja Narodowa na swoich kontach na portalach społecznościowych poinformowała o rozpoczęciu nowej akcji informacyjnej. Jej szczegóły tłumaczyła w specjalnym komunikacie. Niestety, po dwóch godzinach pierwotny komunikat zniknął. Fundacja przeprosiła za błędy, które się w nim pojawiły.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Tablica przy ul. Zbigniewa Herberta - dawnej ul. Leona Kruczkowskiego, której nazwa została zmieniona w ramach tzn. ustawy dekomunizacyjnej
Tablica przy ul. Zbigniewa Herberta - dawnej ul. Leona Kruczkowskiego, której nazwa została zmieniona w ramach tzn. ustawy dekomunizacyjnej (PAP, Fot: Radek Pietruszka)
d2d1yj0

Fundacja poinformowała w komunikacie o rozpoczęciu kolejnej akcji informacyjnej. Tym razem na temat ustawy z "1 kwietnia 2017 r. o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej" - (zachowano oryginalną pisownię - przyp. red.).

Twitter.com/PFN
Podziel się

No, cóż. Już sam tytuł komunikatu był zastanawiający. Oficjalna nazwa tzw. ustawy dekomunizacyjnej brzmi bowiem inaczej. Co więcej, uchwalona została rok wcześniej.

d2d1yj0

Niestety, jak szybko zauważyli internauci, nie był to jedyny błąd, który znalazł się w komunikacie.

"6 lutego 1924 roku był znamiennym dniem w historii Warszawy. W tym dniu rozpoczęła się rozbiórka soboru Aleksandra Newskiego stojącego w centrum miasta i będącego symbolem rosyjskiej dominacji. Działanie to podjęte zostało w pełnej jednomyślności społeczeństwa, które nie wyobrażało sobie wolnego życia i budowy niepodległego państwa polskiego w cieniu zaborczych pozostałości" - czytamy w komunikacie (zachowano oryg. pisownię - przyp. red.). Zarząd PFN przypomina, że taki samo los spotkał pomniki "wystawiane na ziemiach polskich przez Niemców podczas II Wojny Światowej".

Zobacz także: Miller czule o wnuczce: "Po wypadku dostałem od niej rysunek pieska, żeby mnie pilnował"

"Pomimo, że nastąpił kres sowieckiej okupacji, do dziś wolna Polska nie potrafi uporać się z pozostałościami minionego ustroju. Dopiero Ustawa sejmowa z 2016 roku i idące za nią decyzję wojewodów zmiotły z nazw ulic i placów imiona sowieckich agentów i zdrajców Polski" - czytamy w komunikacie (zachowano oryginalną pisownię - przyp. red).

"Godność Niepodległej to wolność od totalitaryzmów. To również hasło, pod którym Polska Fundacja Narodowa przeprowadza akcję edukacyjną uświadamiającą konieczność zmian takich nazw" - informuje w komunikacie zarząd fundacji.

d2d1yj0

Na czym ma polegać owa akcja? Dowiadujemy się tego z ostatniego akapitu tekstu. "Od połowy stycznia w kilkuset miejscach Warszawy zawisły plakaty i bilbordy informujące o tym, że mieszkańcy nie będą ponosić opłat związanych ze zmianą ulic oraz o tym, że nie ma konieczności wymiany dowodów osobistych i innych dokumentów (...). Niedługo do skrzynek pocztowych, w miejscach, w których nastąpiły zmiany nazw ulic, trafi broszura, w której, oprócz informacji prawnych, zawarte będą biogramy nowych patronów" - czytamy w komunikacie zarządu PFN.

To już kolejna bilboardowa akcja Fundacji. Ostatnia, dość kontrowersyjna, dotyczyła zmian w wymiarze sprawiedliwości.Prowadzono ją pod hasłem "Sprawiedliwe sądy". Wydano na ten projekt 6 335 209,55 zł. Takie informacje przekazał w listopadzie ubiegłego roku minister kultury Piotr Gliński w odpowiedzi na interpelację posła Wojciecha Króla z PO. Początkowo PFN informowała, że projekt pochłonie 19 mln zł.

d2d1yj0

Kampanię "Sprawiedliwe sądy" prowadzono na terenie całej Polski. Akcja "dekomunizacja" - jak wynika z komunikatu - ma ograniczyć się tylko do Warszawy. Dlaczego tylko warszawiaków trzeba informować o "dekomunizacji'? Dlaczego kampania nie jest ogólnopolska? Ile będzie kosztować? Na razie nie wiadomo. Zwróciliśmy się w tej sprawie z pytaniem do PFN. Czekamy na odpowiedź.

Najnowsza akcja informacyjna już wywołała falę krytyki w sieci. Znana blogerka Kataryna zwróciła uwagę na fakt, że akcja jest "znowu obok misji". "Będą informować, że nie trzeba wymieniać dowodów" - napisała na swoim profilu na Twitterze.

Piotr Leski zauwazył, co i my odnotowaliśmy, informując o zachowaniu oryginalnej pisowni, że w komunikacie roi się od błędów.

Dwie godziny po zamieszczeniu komunikatu w sieci wpis zniknął. Usunięto go i z Twittera, i z Facebooka. Dlaczego? Oto odpowiedź PFN.

Godzinę później pojawiła się nowa wersja komunikatu. Oprócz poprawek natury merytorycznej i językowej pojawiła się w nim także informacja, że akcja będzie ogólnopolska. Jej pierwszym etapem jest Warszawa.

d2d1yj0

Podziel się opinią

Share

d2d1yj0

d2d1yj0
Więcej tematów