Trwa ładowanie...
drv6wmr
Pogoda zmieni pandemię koronawirusa. Lekarz: wiosna zadziała na COVID

Pogoda zmieni pandemię koronawirusa. Lekarz: wiosna zadziała na COVID

Czy pogoda ma wpływ na pandemię koronawirusa? Doktor Marek Posobkiewicz - lekarz i były Główny Inspektor Sanitarny - był gościem programu "Newsroom" Wirtualnej Polski. Posobkiewicz pytany był m.in. o słowa ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, który stwierdził, że wtorkowy wzrost zachorowań na koronawirusa oznacza niebezpieczny trend. Słysząc to, lekarz powiedział, że jeden dzień to za mało żeby wyznaczyć jakikolwiek trend, a do takiego stwierdzenia potrzebne są dane co najmniej z tygodnia. - Styczeń i luty zawsze były miesiącami wzmożonych zachorowań na grypę, a COVID-19 to choroba grypopodobna. Im szybciej przyjdzie wiosna, tym szybciej przywitamy koniec epidemii - słyszymy. Lekarz dodał także, że jeśli ludzie będą zachowywać się odpowiedzialnie i przestrzegać zasad reżimu sanitarnego, to o powrocie obostrzeń nie będzie mowy.

Panie doktorze, Adam Niedzielski rRozwiń

Transkrypcja:

Panie doktorze, Adam Niedzielski rano zatwittował, wyłamał się trochę z tego schematu, w którym po godzinie 10:00 są informacje dotyczące nowych zachorowań. Zatwittował i powiedział, że dzisiejszy wynik 5178 nowych zakażeń, to o 1000 więcej niż tydzień temu i trend jest taki, że jednak wzrasta, że jednak szykuje nam się jakaś druga czy trzecia fala. Zgadza się pan z ministrem Niedzielskim? Po wyniku jednodniowym nie mówiłbym o trendzie. O trendzie możemy mówić długofalowo. Jeżeli tydzień, a najlepiej dwa tygodnie, będzie niż z mniejszą ilością zakażeń, wtedy możemy mówić o trendzie zmniejszenia ilości zakażeń. Jeden dzień, w którym będzie tysiąc, dwa tysiące, trzy tysiące w tą czy w tą nie gra dużej różnicy, bo tak naprawdę osoby zakażone nie wszystkie dostają się na testowanie, niektórzy nie chcą być testowani. To jest wszystko, ta liczba płynna. To ja jeszcze tylko dodam, bo minister Niedzielski też dodał w tym tweecie, że także średnia ruchoma siedmiodniowa jest wzrastająca, pierwszy raz od listopada, nie licząc anomalii poświątecznych. Nie jest to też zadziwiające, ponieważ styczeń i luty zawsze były okresami o wzmożonej ilości zachorowań na grypę i choroby grypopodobne, a koronawirus pewnego rodzaju taką chorobę grypopodobną powoduje. Ta aura sprzyja zachorowaniom, wychłodzenie, przebywanie w zamkniętych, niewietrzonych pomieszczeniach z innymi osobami - to predysponuje nas do zakażenia. Im szybciej przyjdzie normalna wiosna, ciepła, tym szybciej będziemy bliżej końca pandemii. Panie doktorze, dobrze. To z tego co pan mówi, to mam wnioskować, że minister straszy nad wyraz mocno, niepotrzebnie organizuje taką konferencję prasową jak wczoraj? Nie wiem, czy minister zdrowia chce straszyć, myślę, że bardziej ostrzegać przed konsekwencjami zbyt rozluźnionego zachowania się ludzi. Bo jeżeli ludzie nie podejdą odpowiedzialnie, to niestety sami mogą spowodować to, że rząd nie będzie miał innego wyjścia, tylko będzie chciał znów się cofnąć z dystynkcjami, zaostrzyć je, czego nikt z nas tak naprawdę nie chce. Spodziewa się pan, że już w tygodniu nawet mogły być takie zaostrzenia albo sugestie takich zaostrzeń? Nie wiem, nie wiem kiedy. Tak naprawdę mówiąc o tej perspektywie najbliższych czasów, to w lutym spodziewałbym się jeszcze utrzymania sporej ilości zakażeń. Mam nadzieję, że w marcu będzie ta ilość zakażeń trochę mniejsza, a w kwietniu i maju z różnych względów będzie już lepiej. Panie doktorze, ja jeszcze tylko wrócę do tego, bo mamy dzisiaj takie straszenie, tylko, że z jednej strony obostrzenia chyba nic nie dadzą, bo mamy zamknięte siłownie, które i tak są otwarte. Mamy restauracje, które teoretycznie są zamknięte, a coraz częściej można w nich pójść i zjeść. Może to nie chodzi o restrykcje i obostrzenia nowe, ale o ich przestrzeganie i wymaganie tego, żebyśmy to przestrzegali. Na przykład rola Sanepidu, który mógłby jeszcze wyższe kary nakładać albo sprawiać, żeby one były po prostu łatwiej egzekwowalne, łatwiej ściągane te kary pieniężne? Jeżeli ktoś jest przekonany o tym, że inspektorzy Sanepidu pójdą do wszystkich miejsc i dopilnują, to jest bardzo naiwny. Jeżeli nie będzie w nas świadomości i odpowiedzialności, to niestety dużo zakażeń nadal będzie. Ja nie jestem za tym, żeby zamykać wszystko, zamrozić wszystko na jak najdłużej. Jestem za tym, żeby otwierać, ale musi być to połączone ze świadomością i odpowiedzialnością klientów.
drv6wmr
drv6wmr
Więcej tematów