WP
Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Po zamachach w Brukseli zredukowano obsadę elektrowni atomowych

• Chodzi o dwie belgijskie siłownie Doel i Tihange
• W elektrowniach pozostali tylko niezbędni pracownicy
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Elektrownia atomowa Tihange
Elektrownia atomowa Tihange (Wikimedia Commons/Michielverbeek)
WP

Po zamachach terrorystycznych w Brukseli do minimum zredukowano personel w obu belgijskich elektrowniach atomowych - Doel i Tihange. - Pozostali tam tylko ci, którzy naprawdę musieli - powiedział rzecznik belgijskiego nadzoru nuklearnego AFCN.

Agencja prasowa Belga informuje, że AFCN zarządził podjęcie działań mających do minimum zredukować ryzyko dostania się na teren elektrowni atomowych "osób mających złe zamiary".

AFCN podkreśla, że cały personel elektrowni atomowych - w każdej pracuje ok. tysiąca osób - zostanie dokładnie skontrolowany.

WP

Obie belgijskie elektrownie atomowe przez cały czas wytwarzają prąd.

Według doniesień belgijskich mediów elektrowni nie opuścili wszyscy pracownicy. - Zostają ci, potrzebni do zapewnienia pracy przedsiębiorstwa - potwierdził agencji Reutera przedstawiciel francuskiego koncernu Engie, operatora siłowni.

Władze twierdzą, że ewakuacja to standardowa procedura, gdy alarm terrorystyczny osiąga czwarty stopień.

WP

Tymczasem belgijska policja powiększyła po atakach w Brukseli strefę bezpieczeństwa, zamykając dostęp dla postronnych osób już nie tylko wokół stacji metra Maelbeek, na której doszło do zamachu, ale również do niektórych instytucji UE.

Policja uniemożliwia dostęp do ulic wokół głównej siedziby Komisji Europejskiej oraz położonej tuż obok stacji metra Schuman.

Jak poinformował wiceszef Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki, uliczki dojazdowe do tej instytucji również zostały otoczone przez wozy pancerne.

W kwaterze głównej NATO w Brukseli podniesiono stan alertu w związku z zamachami terrorystycznymi, do których doszło wcześniej w tym mieście.

WP

Szef Sojuszu Północnoatlantyckiego Jens Stoltenberg zapewnił o wsparciu dla Belgii w tym "mrocznym dniu". "To tchórzliwy atak. Atak na nasze wartości i otwarte społeczeństwa. Terroryzm nie pokona demokracji, nie zabierze naszych wartości" - napisał w oświadczeniu sekretarz generalny NATO.

Ataki na lotnisku i w metrze

Liczba ofiar zamachów terrorystycznych w Brukseli wzrosła do 34, z czego 20 osób zginęło w metrze, a 14 na lotnisku - poinformował belgijski publiczny nadawca VRT. Wcześniej podawano, że z stolicy Belgii zginęło 28 ludzi.

Pierwszy atak miał miejsce przed godziną 8 rano na lotnisku Zaventem w belgijskiej stolicy, gdzie doszło do podwójnej eksplozji. Kolejny zamach nastąpił dwie godziny później w wagonie metra na stacji Maelbeek w pobliżu siedzib instytucji UE.

WP
Polub WP Wiadomości
WP
WP