Trwa ładowanie...

PiS nie poprze kandydatury Donalda Tuska na stanowisko szefa Rady Europejskiej? Ekspert: Kaczyński odwraca uwagę od "czarnego protestu"

• Jarosław Kaczyński: dalszy pobyt Donalda Tuska w Brukseli jest ryzykowny
• Szef PiS wątpi też, czy " taka osoba powinna stać na czele Rady Europejskiej"
• Dr Materska-Sosnowska: Kaczyński odwraca uwagę od "czarnego protestu"
• Ekspert od wizerunku: jeśli ekipa rządząca nie poprze Donalda Tuska, pogłębi to wrażenie, że nie mamy spójnego stanowiska

Share
PiS nie poprze kandydatury Donalda Tuska na stanowisko szefa Rady Europejskiej? Ekspert: Kaczyński odwraca uwagę od "czarnego protestu"
Źródło: PAP, Fot: Radek Pietruszka
dkwm4aa

Jarosław Kaczyński kolejny raz podał w wątpliwość kandydaturę Donalda Tuska na kolejną kadencję w Radzie Europejskiej. - Jego dalszy pobyt w Brukseli jest bardzo ryzykowny, przede wszystkim dla Unii Europejskiej. Powinniśmy UE ostrzec przed ewentualnymi problemami - zaznaczył Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla dziennika "Polska". Przypomniał, że w Sejmie i prokuraturze toczą się postępowania, które mogą doprowadzić do postawienia Donaldowi Tuskowi zarzutów. - Czy taka osoba powinna stać na czele Rady Europejskiej? Mam daleko idące wątpliwości - mówił Kaczyński.

- To chęć odwrócenia uwagi od "czarnego poniedziałku" i protestu kobiet. To wrzutka do dyskusji, która ma skierować ją na inne tory. Rząd ma ewidentny problem komunikacyjny - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską politolog dr Anna Materska-Sosnowska.

dkwm4aa

Ucierpi wizerunek Polski?

Dr Bartłomiej Biskup, ekspert od wizerunku twierdzi z kolei, że słowa Jarosława Kaczyńskiego to kontynuacja dotychczasowej linii komunikacyjnej PiS. - Mogą otworzyć kolejną dyskusję dotyczącą poparcia Tuska, ale to za mało, by przykryć "czarny protest". Nie od dzisiaj wiadomo, że Jarosław Kaczyński i Donald Tusk nie darzą się wzajemną sympatią. To kolejna odsłona sporu - mówi Wirtualnej Polsce specjalista. Według ekspertów, ten konflikt może negatywnie wpłynąć na wizerunek Polski na arenie międzynarodowej.

- Jeśli ekipa rządząca nie poprze Donalda Tuska, pogłębi to wrażenie, że w Polsce istnieje duży spór w obozie władzy oraz, że nie mamy spójnego stanowiska i polityki zagranicznej w tym względzie. Nigdy nie wygląda to dobrze, jeśli nie popieramy własnego obywatela poza granicami kraju. Jeśli rzeczywiście postawiono by zarzuty Donaldowi Tuskowi, dopiero wówczas poparcie takiego kandydata mogłoby stać się sprawą dyskusyjną - zauważa dr Biskup.

Jeśli słowa Jarosława Kaczyńskiego rzeczywiście przyczynią się do tego, że Donald Tusk nie zostanie wybrany na kolejną kadencję w Radzie Europejskiej, według dr Materskiej-Sosnowskiej, Prawo i Sprawiedliwość odniesie jedynie pyrrusowe zwycięstwo. - PiS zrobi dokładnie to, co zarzuca dziś Platformie - wywlecze polskie sprawy na zewnątrz i będzie skarżyć się w Europie. Takie słowa o naszym przedstawicielu wydają mi się niepotrzebne. Na arenie, czy to europejskiej, czy szeroko międzynarodowej, powinniśmy grać jako drużyna - dodaje politolog.

Rozgrywka poza Polską

Polska, w kwestii wyboru przewodniczącego Rady Europejskiej, nie ma prawa weta ani mocy, by przeforsować swojego kandydata. Dlatego, według politologa dr Jacka Sokołowskiego, wszystko rozegra się poza naszym krajem. - Żaden z liczących się graczy w UE nie ma obecnie szczególnego interesu w tym, by przewodniczącym Rady Europejskiej był Polak. Jeśli ani jeden gracz europejski nie będzie chciał forsować kandydatury Donalda Tuska, wówczas ewentualny brak poparcia dla niego ze strony polskiej ekipy rządzącej na arenie międzynarodowej będzie odebrany pozytywnie, ponieważ będzie akceptacją mainstreamowej decyzji, która zapadnie wśród największych unijnych rozgrywających - mówi Wirtualnej Polsce.

dkwm4aa

- Skądinąd, jeśli żadne z ważnych państw UE nie chce już Donalda Tuska na stanowisku prezydenta Unii, to politycy PiS - o ile Polska aspiruje do bycia poważnym graczem europejskim - zamiast deprecjonować Tuska, powinni go werbalnie popierać, a jednocześnie po cichu domagać się od unijnych partnerów jakiejś rekompensaty za zgodę na wybór innej osoby na to stanowisko. Polityka, zwłaszcza międzynarodowa, opiera się na zasadzie quid pro quo - dodaje dr Sokołowski.

Według ekspertów, argument braku poparcia polskiego kandydata przez PiS będzie wykorzystywany na potrzeby wewnętrznego "rynku politycznego". - Nie sądzę jednak, by kwestia braku poparcia dla Donalda Tuska przez rząd PiS, stawiała ekipę rządzącą w szczególnie niekorzystnej sytuacji wobec partnerów europejskich - dodaje dr. Sokołowski.

dkwm4aa

Podziel się opinią

Share
dkwm4aa
dkwm4aa
Więcej tematów