Informację o ofiarach śmiertelnych starć potwierdził minister spraw wewnętrznych, informując że policja oddała serię ostrzegawczych strzałów, by rozpędzić tłum. Kule trafiły jednak co najmniej dwu ludzi. Opozycja twierdzi, że wojsko użyło ostrej amunicji i liczba ofiar jest wyższa.
Na ulice Lome wyszło w sobotę kilka tysięcy demonstrantów - policję atakowano kamieniami, metalowymi przedmiotami, ustawiano też i podpalano barykady na ulicach. W wielu punktach miasta doszło do pożarów.
Opozycja zorganizowała demonstrację w Lome, by zaprotestować przeciwko przekazaniu władzy przez wojsko Faure'owi Eyademie - synowi zmarłego przed tygodniem prezydenta.
Najdłużej - bo aż 38 lat - pozostający u władzy polityk afrykański, prezydent Togo Gnassingbe Eyadema, zmarł w zeszłą sobotę na atak serca w wieku 69 lat. Dowództwo sił zbrojnych ogłosiło tego samego dnia, że następcą zmarłego będzie jeden z jego synów, Faure Eyadema.
Taki rozwój sytuacji wywołał nie tylko protesty opozycji lecz także krytykę międzynarodową. Organizacja państw Afryki Zachodniej - ECOWAS, do której należy 15 krajów regionu, zagroziła wprowadzeniem sankcji wobec Togo. Zażądano by delegacja Togo przyjechała w sobotę do Nigru na spotkanie ECOWAS i przedstawiła program demokratyzacji kraju.
Unia Europejska jeszcze w 1992 r. zawiesiła pomoc gospodarczą dla Togo z powodu dyktatorskich rządów w tym zachodnioafrykańskim kraju.