Trwa ładowanie...
d19abpa
Obostrzenia. Andrzej Sośnierz skonfundowany

Obostrzenia. Andrzej Sośnierz skonfundowany

Decyzją rządzących, dotychczasowe obostrzenia związane z epidemią koronawirusa będą dalej obowiązywać - z wyjątkiem jednego. Od najbliższego poniedziałku dzieci będą mogły wrócić do przedszkoli i żłobków. Sprawę komentował w programie "Tłit" były szef NFZ Andrzej Sośnierz (Porozumienie, KP PiS). - Ja całej polityki rządu nie rozumiem, stąd moje krytyczne stanowisko. Dobrze by było czasem posłuchać tych, którzy radzą inaczej. Rząd jest niezwykle uparty w swoich stwierdzeniach, a rezultaty ma wprost żałosne. Już wiosną ub. roku wraz z premierem Gowinem opublikowaliśmy program: "Uwięzić wirusa, uwolnić naród". On w ogóle nie został wysłuchany. Nie mam monopolu na mądrość, ale warto by było przeanalizować, przedyskutować - mówił Sośnierz. - Zmniejsza się ilość zachorowań. To naturalny bieg. Żeby zwalczyć epidemię, potrzebny byłby bardzo ścisły - chiński, koreański - lockdown. To nie do wykonania w społeczeństwie polskim. Lekki lockdown nie da żadnych rezultatów - podkreślił. - Dane o ilości zakażeń są liczbami, są niższe niż rzeczywistość. Epidemię najbardziej rozsiewają zakażeni, którzy o tym nie wiedzą. Decyzja, że testujemy tylko objawowych, spowodowała, że większość zakażonych chodziła i rozsiewała epidemię. To decyzje brzemienne w skutkach - podsumował Sośnierz.

Ludzie na Twitterze komentując konRozwiń

Transkrypcja:

Ludzie na Twitterze komentując konferencję Adama Niedzielskiego, który poinformował o nowych obostrzeniach wczoraj, nie mogą się nadziwić, że mamy 800 zmarłych dziennie, najwięcej w Europie, a rząd otwiera przedszkola i żłobki. Pan to rozumie, te działania rządu? Może tak. Całej polityki rządu ja nie rozumiem, stąd moje krytyczne stanowisko. Mało tego, jeżeli takie mamy rezultaty, no to dobrze byłoby czasami posłuchać tych, którzy mówili lub radzą inaczej. Rząd tu jest niezwykle uparty w swoich stwierdzeniach, a rezultaty ma wprost żałosne. Żałosne rezultaty mówi pan. Ale w jakich działaniach jest uparty rząd, co robi nie tak i co jest żałosne? Przede wszystkim to, że nie słucha. Ja już wiosną, chyba to było w kwietniu albo nawet w marcu tamtego roku, wraz z premierem Gowinem opublikowaliśmy program "uwięzić wirusa, uwolnić naród", ale on został w ogóle nie wysłuchany, w tym rzecz. Ja nie chciałbym i nie mam monopolu na mądrość, ale warto byłoby przeanalizować, przedyskutować z autorami, co mają do powiedzenia. My również pisaliśmy o tej strategii, ale chciałem się skupić na tym konkrecie, na tej konkretnej konferencji Adama Niedzielskiego. Czy decyzje, które on podjął, między innymi o tym, że o tydzień tylko przedłuża te obostrzenia, są słuszne? Które są słuszne, które nie? Tu za bardzo już. Może tak, ta epidemia już powoli sama się wygasa - wygasa to może zbyt duże słowo - ale zmniejsza się ilość zachorowań. To jest naturalny bieg. My w ogóle tę epidemię przechodzimy w sposób naturalny, niewiele tutaj ingerencji rządu jest, jakieś lekkie lockowny czasem ją przytłumiają i zmniejszają ilość zachorowań i idących na tym zgonów. Więc tutaj takie zwolnienie w tej chwili wydaje się być bezpieczne. Żeby epidemię zwalczyć to zupełnie nie tędy droga w tej chwili. Przy takiem rozpowszechnieniu epidemii potrzebny byłby całkiem bardzo ścisły, taki chiński, koreański lockdown. To jest niemożliwe w tej chwili w społeczeństwie polskim do wykonania. W związku z tym takie łagodne przechodzenie obarczone niestety zagrożeniami i śmiertelnością jest związany. I w związku z tym również i zwolnienie tych obostrzeń przynajmniej w stosunku do szkół - może tak, to wszystko jest mało zrozumiałe, tu przyznam rację. Natomiast lekki lockdown i tak i tak nie da żadnych większych rezultatów. Panie pośle, nieoficjalnie członkowie Rady Medycznej przy premierze wskazują, że podawane przez Ministerstwo Zdrowia codziennie statystyki zachorowań są mocno niedoszacowane, a te realne są co najmniej kilkukrotnie wyższe. No i wskazują na bardzo dynamiczny jednak wzrost zakażeń i być może nadciągającą kolejną falę koronawirusa. Czy członkowie Rady Medycznej mogą mieć rację? Na pewno mają rację. Swoją drogą, ja też o tym mówiłem już od roku - dane o ilości zakażeń są jakimiś liczbami. One są w jakiejś proporcji nieznanej do rzeczywistości, ale zawsze są niższe niż rzeczywistość. Bo choćby decyzja, że testujemy tylko objawowych powoduje, że większość osób, które są bezobjawowe, nie jest wykryta i w związku z tym ta grupa osób, która intensywnie - ona głównie zakaża. Chorzy czują się źle i leżą w domu, bo po prostu czują się źle i nie są często w stanie, oni są mniej groźni. Natomiast najbardziej epidemię rozsiewają ci, którzy są zakażeni i rozsiewają wirusa, a oni nie wiedzą o tym - nie ze złej woli. W związku z tym taka decyzja, że testujemy tylko objawowych spowodowała, że większość zakażonych chodziła i rozsiewała tę epidemię jak chciała, bez ich zresztą winy. Więc to są decyzje brzemienne w skutkach, tak jak i ten import wirusa brytyjskiego z Wielkiej Brytanii na święta. Jakkolwiek oczywiście dobrze, że sprawdzono i oczywiście wirus ten w Polsce już był, ale każdy dodatkowy ładunek przyspiesza i bardziej rozpowszechnia tą epidemię. Więc tego typu decyzje wreszcie powodowały, że mamy tak jak mamy i to bardzo smutny rezultat. A mała to satysfakcja powiedzieć: a nie mówiłem. No niestety mam ta satysfakcję wątpliwą dość często.
d19abpa
d19abpa
Więcej tematów