Trwa ładowanie...
d3mtks8

Nocne wejście Misiewicza nielegalne? Sąd uchylił odmowę prokuratury o wszczęciu śledztwa

Sąd podważył odwołanie przez Antoniego Macierewicza szefów Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO i wejście Bartłomieja Misiewicza na jego teren w nocy rok temu. Prokuratura ma wszcząć śledztwo w tej sprawie – zalecił warszawski Sąd Okręgowy.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Bartłomiej Misiewicz
Bartłomiej Misiewicz (Agencja Gazeta, Fot: Sławomir Kamiński)
d3mtks8

- To kompromitacja MON - mówi Marek Biernacki (PO) były koordynator służb specjalnych. - Sąd podważył odwołanie szefów tej placówki NATO i kazał prokuraturze wszcząć śledztwo, w którym ma zbadać czy do odwołania doszło zgodnie z prawem i obowiązującymi procedurami – mówi mecenas Antoni Kania-Sieniawski, reprezentujący byłych szefów CEK NATO.

Wcześniej bowiem Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Zawiadomienie złożyli byli szefowie CEK NATO. Po odmowie wszczęcia odwołali się do sądu. W środę Wydział VII Karny Sądu Okręgowego w Warszawie uchylił decyzję prokuratury o odmowie wszczęcia śledztwa i w ustnym uzasadnieniu zalecił prokuraturze prowadzenie śledztwa.

- Od początku byłem przekonany, że wejście do CEK NATO było bezprawne. Jest to instytucja poza strukturami MON. Należy się bać rządów ministra Macierewicza i jego dworu, bo to kupa ludzi niekompetentnych albo ludzi o złej woli- mówi Biernacki.

d3mtks8

Co jeszcze nakazał prokuraturze sąd? Mecenas Kania-Sieniawski dodaje: - Sąd w trakcie ustnego uzasadnienia wskazywał prokuraturze sprawdzenie m.in. czy przed odwołaniem szefów Centrum zmieniono umowę między Polską a Słowacją, która dokładnie regulowała tryb zmiany kierownictwa tej jednostki. A także dlaczego na teren jednostki weszli ludzie bez uprawnień, dlaczego zmieniono ochronę placówki z żołnierzy Służby Kontrwywiadu Wojskowego na Żandarmerię Wojskową, dlaczego pracownicy CEK NATO nie zostali dopuszczeni do swoich pomieszczeń, skoro oficjalnym powodem nocnego wejścia była inwentaryzacja – wymienia adwokat.

Mecenas mówi także, że sąd chce by prokuratura zbadała, jaka była rola mecenasa Macieja Lwa-Mirskiego, który był w ekipie wchodzącej nocą na teren placówki NATO. – To nie był ani pracownik MON ani SKW. Na jakiej zatem podstawie pojawił się w tajnej jednostce? Sąd chce, żeby sprawdziła to prokuratura – tłumaczy Kania-Sieniawski. "Gazeta Wyborcza" w czerwcu ujawniła, że Maciej Lew–Mirski i jego ojciec Andrzej znaleźli zatrudnienie w MON. Andrzej Lew-Mirski od lat reprezentuje Antoniego Macierewicza w różnych procesach. Nocne wejście Misiewicza.

Nocne wejście Misiewicza Sąd – jak relacjonuje mec. Kania-Sieniawski - chce także by prokuratura sprawdziła, czy wszyscy, którzy weszli ponad rok temu na teren CEK NATO mieli poświadczenie bezpieczeństwa.

tvn24.pl, oprac. Adam Przegaliński

d3mtks8

Podziel się opinią

Share
d3mtks8
d3mtks8
Więcej tematów