Trwa ładowanie...
d265bzv

Nie zgadzały się odciski palców i DNA. Jan Ptaszyński odsiaduje dożywocie. "Jest niewinny"

Skazany na dożywocie za dwa zabójstwa. Sąd uznał, że Jan Ptaszyński jest winny, mimo, że ofiara miała w dłoni włosy kogoś innego. Świadkowie widzieli skazanego w zupełnie innym miejscu, a obciążać go miało to, że był cichy, nie pił kawy i alkoholu.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Skazany na dożywocie Jan Ptaszyński
Skazany na dożywocie Jan Ptaszyński (polsat, Fot: Państwo w Państwie)
d265bzv

- Kilka poszlak wystarczyło, by skazać Jana Ptaszyńskiego na dożywocie. Jestem przekonana, że jest niewinny. Bardziej niż pewna. Trzeba było znaleźć mordercę, to wzięli jego, mimo że nic się nie zgadzało – mówi Wirtualnej Polsce Iwona Zielinko, prawniczka, która walczyła o złożenie skargi nadzwyczajnej w sprawie Ptaszyńskiego.

Mężczyzna od 14 lat odsiaduje wyrok dożywocia. 1 grudnia 2001 r. w białostockim mieszkaniu znaleziono ciało 23-letniej Marioli S. i jej 2,5-letniej córki Klaudii. Leżały w wannie. Na podłodze i ścianach były ślady krwi. Na stole butelka i puszki po alkoholu. Wszędzie ślady palców ubrudzonych krwią.

d265bzv

Rodzina zamordowanych kobiet jako potencjalnego sprawcę wskazała Ptaszyńskiego, bo… był cichy i wydawał się dziwny. Na jego niekorzyść miało także świadczyć to, że był wyznania prawosławnego. Tym tropem ruszyła prokuratura. Dziś trudno w to uwierzyć, ale śledczy wskazali, że zachowanie Ptaszyńskiego odbiega od przeciętnego, bo mężczyzna nie pije kawy i alkoholu.

Zobacz także: PiS idzie po kolejne samodzielne rządy? Analiza Pawła Kowala

Tyle że do tezy prokuratury nie pasowały znalezione na miejscu zbrodni dowody – ani zabezpieczone na miejscu krwawe odciski palców, ani włosy, które zamordowana Mariola trzymała w garści. Nie zgadzało się także DNA, które odkryto pod paznokciami zamordowanej.

d265bzv

Po latach pojawili się nowi świadkowie, którzy przekonują, że przez kilka dni, w czasie których miało dojść do morderstwa mężczyzna był w rodzinnej miejscowości. – Ci ludzie twierdzą, że go tam widzieli. Rozmawiali z nim. Są dowody na to, że oddawał tam kilka razy mleko do mleczarni, co potwierdzają jego podpisy i stempel firmy – mówi mec. Zielinko.

Ptaszyński został aresztowany, ale z braku dowodów go wypuszczono. Wkrótce znów trafił do aresztu. Postępowanie umorzono. Sędzia orzekł, że wniosek prokuratury opiera się wyłącznie na domysłach, a nie dowodach.

Gdy po raz kolejny wznowiono postępowanie śledczy zrobili wszystko, by zamknąć Ptaszyńskiego. Znaleźli świadka, który w zamian za złagodzenie wyroku, zgodził się obciążyć mężczyznę. Piotr W. zeznał, że Ptaszyński przyznał mu się do zamordowania kobiety i jej córki. Miał je utopić. Tyle że w wannie nie było wody… Piotrowi W. groziło 10 lat więzienia. Dzień po tym, jak złożył obciążające Ptaszyńskiego zeznania, wyszedł na wolność.

d265bzv

- Biegła sądowa, która orzekała w tej sprawie, po latach wyznała, że została zmuszona do złożenia obciążającej Ptaszyńskiego opinii. Będzie mocnym świadkiem, jeśli Sąd Najwyższy zdecyduje się zająć tą sprawą – mówi mec. Zielinko. I dodaje: - Sąd uznał, że skoro sprawca chodził po mieszkaniu w skarpetkach, to musiał to być znajomy ofiary.

Nowy świadek przesadził o skazaniu Ptaszyńskiego. Od 14 lat odsiaduje dożywocie. Według wielu ekspertów jest niewinny. W jego sprawie interweniował Rzecznik Praw Obywatelskich i Helsińska Fundacja Praw Człowieka. W Prokuraturze Krajowej jest już skarga nadzwyczajna w jego sprawie. - Z uwagi na skomplikowany charakter sprawy, obszerność zebranego w sprawie materiału dowodowego Prokuratura Krajowa prowadzi analizę akt sprawy - usłyszeliśmy w dziale prasowym Prokuratury Krajowej. Na razie śledczy nie potrafią powiedzieć, ile ona potrwa.

Masz newsa, zdjęcie lub film? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d265bzv

Podziel się opinią

Share

d265bzv

d265bzv
Więcej tematów