"Najgorsze, to nic nie robić". W PiS chcą wyjść z ofensywą ws. afery działkowej i CPK
Jarosław Kaczyński wydał przewodniczącemu Komitetu Wykonawczego PiS Mariuszowi Błaszczakowi polecenie: koniec z korzeniem się za aferę ze sprzedażą działki pod CPK. "Wychodzimy z ofensywą" - brzmi komenda prezesa. - Ta sprawa nas sponiewierała, ale najgorsze, co możemy zrobić, to nic nie robić i odpuścić - przyznaje nam jeden z polityków PiS.
W partii jest wściekłość. U niektórych była wręcz rezygnacja. Wielu politykom opadały ręce. - Trzeba jednak wziąć błędy na klatę i wyjść z czymś do przodu, nie załamywać się, mamy argumenty po swojej stronie - przekonuje nas jeden z rozmówców z Nowogrodzkiej.
A to wszystko po publikacji Wirtualnej Polski o tym, że Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi w 2023 roku - tuż przed oddaniem władzy przez PiS - wydało zgodę na sprzedaż 160 hektarów ziemi, mimo prośby władz CPK o przekazanie jej spółce pod inwestycję.
Nabywcą jest prywatny przedsiębiorca: wiceprezes spółki Dawtona. Według projektu CPK na działce zaplanowano tory kolejowe oraz miasteczko przemysłowo-magazynowo-usługowe. Wartość działki wkrótce może wielokrotnie wzrosnąć - sprzedano ją za ledwie 22,8 mln złotych, a dziś może być warta nawet 400 mln.
W sprawie tej śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która bada, czy doszło do przekroczenia uprawnień i działania na szkodę interesu państwa w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, co może grozić karą do 10 lat więzienia. Zawiadomienie złożyła spółka CPK.
Za kontrowersyjną transakcję odpowiedzialne było kierownictwo resortu rolnictwa - b. minister Robert Telus i b. wiceminister Rafał Romanowski - czy były dyrektor KOWR Waldemar Humięcki. Wszyscy zostali zawieszeni w prawach członków partii przez prezesa PiS.
- Telus już nie zrobi kariery w partii, pewnie trudno mu będzie wrócić na listy wyborcze. Romanowski jest już out, skreślony - twierdzi w rozmowie z WP jeden z polityków PiS.
- Z pewnością pan Robert Telus rozmawiał już z prezesem Kaczyńskim - mówi Wirtualnej Polsce poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk. Przyznaje, iż sprawa jest "problemem dla partii". - Podejmujemy jednak szybkie działania i decyzje, czekamy na wyjaśnienie sprawy - mówi nam polityk.
- Doktryny, że swoich będziemy bronić, u nas nie ma - podkreśla w rozmowie z WP poseł PiS Michał Moskal, bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego.
Jak pisaliśmy w WP, prezes Kaczyński o szczegółach skandalu wokół sprzedaży strategicznej dla projektu CPK działki za czasów rządów PiS i roli byłego ministra rolnictwa Telusa dowiedział się z publikacji Wirtualnej Polski. - Wcześniej docierały do niego informacje, że coś z tym mogło być nie tak - usłyszeliśmy.
Sprawa wywołała wzburzenie w partii. - To jak cios w nasz splot słoneczny - przyznawał nam jeden z polityków PiS. Inni dodawali, że "w partii jest wku***e", bo afera "przykryła efekty" weekendowej konwencji programowej PiS. - Wydaliśmy na nią gruby hajs i zaangażowaliśmy duże środki, a wszystko poszło w piach - załamywał ręce w rozmowie z WP jeden z działaczy.
Inny dodawał: - Efekty konwencji? Nie ma ich. Nikt już o tym nie pamięta. Najbardziej przebił się Kurski, a i nawet jego Telus zdołał przykryć.
PiS chce "przejąć narrację"
Oficjalnie niektórzy politycy PiS starali się "odwrócić narrację" (podając przy okazji nieprawdę, mówiąc o rzekomych intencjach dziennikarzy). - Sytuacja z CPK ma przykryć świetną konwencję PiS-u - obwieścił w TOK FM Mariusz Błaszczak, sugerując polityczne intencje mediom, które ujawniają aferę. Nie miał racji; sprawy by nie było, gdyby transakcji szkodzącej projektowi CPK nie dokonano w końcówce rządów PiS. Opisała to w końcu Wirtualna Polka.
I w partii zdają sobie z tego sprawę. - Zbycie ziemi, będącej własnością Skarbu Państwa na rzecz prywatnego podmiotu, przy pełnej wiedzy, że to nie będzie ziemia rolna, szwindlem śmierdzi na kilometr - przyznał w TV Republika europoseł PiS Joachim Brudziński.
- Bardzo dobrze, że ten artykuł się pojawił i że opinia publiczna dowiedziała się o tej sprawie. Ta kwestia wymaga absolutnego wyjaśnienia - stwierdził z kolei poseł PiS Andrzej Śliwka.
Podobnie reagowali prezydenccy ministrowie. Zbigniew Bogucki - szef kancelarii Karola Nawrockiego - stwierdził m.in., że aferę trzeba wyjaśnić "do szpiku kości", a jeśli potwierdzą się podejrzenia dotyczące nieprawidłowości, trzeba będzie je "wypalić gorącym żelazem".
"Afera CPK z całą ostrością pokazuje, dlaczego wyjaśnianie takich spraw wymaga dokładnej i czasochłonnej pracy. Na kilometr widać, że mamy do czynienia ze skandalem. Smród korupcji wokół tej sprawy jest nie do zniesienia" - mówił premier Donald Tusk podczas posiedzenia Rady Ministrów. Przyznał, że już nigdy nie użyje skrótu CPK, bo jego rozwinięcie to dziś - zdaniem premiera - "Cały PiS Kradnie".
Po tym wystąpieniu - jak dowiedzieliśmy się w centrali PiS - szef Komitetu Wykonawczego partii Mariusz Błaszczak polecił młodym posłom PiS, by dali odpór rządowi i starali się "przejąć narrację". Mają zorganizować konferencje w środę - przed resortem rolnictwa i oddziałem KOWR - na których będą pytać, co instytucje państwowe za czasów rządów koalicji 15 października zrobiły dla wyjaśnienia sprawy.
Politycy PiS starają się narzucić taki przekaz: obecna władza "sprawy nie tykała", bo ziemię pod CPK kupił przedsiębiorca, który finansował Campus Polska Przyszłości Rafała Trzaskowskiego. Tak więc - zdaniem PiS - jest to też "afera KO". Tak wprost stwierdził to na konferencji prasowej z Jarosławem Kaczyńskim wspomniany poseł Błaszczak (szef klubu parlamentarnego PiS).
Co ciekawe, w poniedziałek - kilka godzin po publikacji tekstu WP - Mariusz Błaszczak pytany przez nas na konferencji prasowej nie powiedział o sprawie nic. Nie atakował Tuska, nie chciał atakować Telusa; tłumaczył się za niego stojący obok niego europoseł Jacek Ozdoba. - Wtedy nie wiadomo było, co z tą sprawą zrobić, zostaliśmy walnięci jak pałką w głowę - mówi jeden z działaczy PiS.
Teraz partia ma większą wiedzę i nie jest już "zaskoczona". Zwłaszcza że na jaw wychodzą informacje, które w niekorzystnym świetle stawiają obecne władze. Pisze o tym Szymon Jadczak.
- Przede wszystkim trzeba wyjaśnić dwie sprawy: jak doszło do tego, że ta działka została sprzedana, i to, co działo się przez te dwa lata - ekipa rządząca zrobiła audyty dotyczące CPK, a jednak nie skorzystała z prawa odkupu tej ziemi - stwierdził we wtorek w "DGP" Andrzej Śliwka, mówiąc o "zaniechaniu". M.in on weźmie udział w jednej z konferencji.
Były pełnomocnik rządu ds. CPK, obecny poseł PiS Marcin Horała we wtorek w programie "Super Ring" również odniósł się do tej sprawy. - Ja sam oczywiście jestem wkurzony. Ta sprawa musi być wyjaśniona i to w obydwu jej aspektach - stwierdził. I pytał: - Dlaczego przez następne półtora roku CPK i obecny rząd nic w tej sprawie nie zrobił, a mógł?
Narrację próbował odwrócić także rzecznik PiS. "Prawo odkupu zapisane w Księdze Wieczystej. Interes Skarbu Państwa zabezpieczony. Cała akcja z działką KOWRu ma służyć temu, aby wmówić społeczeństwu, że CPK nie da się zrealizować i trzeba pogrzebać raz na zawsze ten projekt. To ewidentna operacja Tuska i służb, aby zarzucić CPK" - napisał Rafał Bochenek.
Rzecznikowi PiS odpowiedział dziennikarz WP Szymon Jadczak - autor artykułu.
Suchej nitki na PiS nie pozostawiał Jan Krzysztof Ardanowski, były minister rolnictwa w czasach rządów PiS. - To flagowa inwestycja Polski, a okazuje się, że doszło tam do jakiegoś szwindlu - stwierdził w radiu Wnet. Jak dodał: - PiS nie ma wyjścia. Musi to wypalić do końca. Winni muszą jednoznacznie ponieść karę.
Michał Wróblewski, dziennikarz Wirtualnej Polski