wp

MON przyłapane na kłamstwie? Dziennikarz pokazuje dokument

Ministerstwo Obrony Narodowej broni się przed zarzutami "Faktu". Gazeta napisała m.in., że dwoje ważnych pracowników Polskiej Agencji Kosmicznej nie ma niezbędnych certyfikatów bezpieczeństwa. W sprostowaniu MON zapewniało, że to nieprawda. Ale autor tekstu pokazał notatkę służbową pełnomocnika ds. informacji niejawnych. Pismo dowodzi, że miał rację.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Szef MON Antoni Macierewicz i jego rzeczniczka major Anna Pęzioł-Wójtowicz.
Szef MON Antoni Macierewicz i jego rzeczniczka major Anna Pęzioł-Wójtowicz. (PAP, Fot: Darek Delmanowicz)

Politycy Prawa i Sprawiedliwości uwielbiają zarzucać mediom rozpowszechnianie fałszywych informacji. Były rzecznik Antoniego Macierewicza, słynny Bartłomiej Misiewicz, prowadził nawet portal temu poświęcony. Wygląda na to, że jego następczyni sama rozpowszechniania nieprawdziwe informacje. W dodatku w formie sprostowania.

Jarosław Kaczyński ostro na temat Bartłomieja Misiewicza

wp

Major Anna Pęzioł-Wójtowicz opublikowała na stronie MON oświadczenie, w którym krytykuje "Fakt" za artykuł o Polskiej Agencji Kosmicznej. Dziennikarz tabloidu opisał, że podlegająca Antoniemu Macierewiczowi instytucja ma problem z pozyskiwaniem pieniędzy z zewnątrz. Jaj osiągnięcia skrytykowała zarówno NIK, jak i Kancelaria Premiera. W dodatku dwoje ważnych pracowników PAK nie ma potrzebnych do pracy certyfikatów bezpieczeństwa.

W swoim komunikacie MON przekonuje, że wymienione osoby takie certyfikaty mają, a "Fakt" kłamie. W odpowiedzi na te zarzuty autor tekstu opublikował skan pisma, które potwierdza jego tezę. To notatka służbowa podpisana przez pełnomocnika ds. informacji niejawnych. Na liście osób bez certyfikatów widnieją oba wymienione w tekście nazwiska.

wp
wp
wp
wp
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Ważne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.