WP

Miała przywłaszczyć 460 tys. zł. Już nie będzie zakonnicą? "Zgromadzenie musi zareagować"

Zakonnica jest podejrzewana o kradzież pieniędzy z Domu Pomocy Społecznej. Mowa o dużej kwocie, bo aż 460 tys. zł. - Zgromadzenie, do którego należy siostra, powinno zareagować - mówi WP ks. Wojciech Lemański. I tłumaczy, że w przypadku kradzieży do wydalenia może dojść bardzo szybko. A wówczas kobieta nie będzie już siostrą zakonną.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Siostry zakonne ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Szpitalnych
Siostry zakonne ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Szpitalnych (franciszkanki.pl)
WP

Na początku czerwca policja została poinformowana o zaginięciu z kasy Domu Pomocy Społecznej w Dobrzeniu Wielkim ponad 400 tys. zł.

Chwilę później okazało się, że w tym czasie zniknęła jedna z sióstr zakonnych pracujących w DPS. Wszystko wskazywało na związek tych dwóch spraw.

WP

Może niedługo nie być zakonnicą

Siostra, o której mowa, ma 42 lata. Należy do Zgromadzenia Sióstr Pielęgniarek Trzeciego Zakonu Regularnego św. Franciszka. Może się to szybko zmienić.

- Zgromadzenie musi zareagować wobec zakonnicy - mówi Wirtualnej Polsce ksiądz Wojciech Lemański. I tłumaczy, że w zakonach są różne sankcje. - Można zakonnicę wysłać na pokutę lub zawiesić w obowiązkach. Ale władze zgromadzenia mają prawo też usunąć ją ze swoich szeregów. Wówczas ona przestanie być siostrą zakonną - mówi ks. Lemański.

I dodaje: - Siostra zakonna składa śluby wieczyste. Między innymi ślub ubóstwa. Jeżeli ta zakonnica dokonała kradzieży, to złamała ten ślub. Kradzież w zakonie jest zwielokrotniona jeśli chodzi o skutki. W tym przypadku usunięcie ze zgromadzenia zakonnego może odbyć się bardzo szybko.

Dom Pomocy Społecznej, w którym pracowała zakonnica:

WP
franciszkanki.pl
Podziel się

CZYTAJ TEŻ: Była zakonnicą. Opowiada o tym, jak została zgwałcona przez księdza

Zamieszany mężczyzna. On w areszcie, ona w domu

W sprawie zatrzymany został także 43-letni mężczyzna. Według ustaleń prokuratury, to on miał namówić siostrę do zabrania pieniędzy. W sumie kobieta dała mu ponad pół miliona złotych, bo oprócz środków z DPS przekazała mu własne oszczędności.

Co ciekawe, wobec mężczyzny zastosowano trzymiesięczny tymczasowy areszt. Wobec zakonnicy - areszt domowy.

- W świetle okoliczności tego postępowania, ustalonych faktów, prokurator uznał za zasadne rozróżnienie tych środków zapobiegawczych i zastosowanie środka o charakterze wolnościowym w przypadku pani podejrzanej i w charakterze ośrodka izolacyjnego wobec podejrzanego. To jest zdeterminowane tylko i wyłącznie okolicznościami postępowania - tłumaczy WP Jacek Mikłuszka z Prokuratury Okręgowej w Opolu.

WP

Zarówno 43-latkowi, jak i zakonnicy grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

CZYTAJ TEŻ: Wrocław. Nożownik zaatakował księdza przed kościołem

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości
WP
WP