Ze słów Marka Belki wynika, że nie wierzy on w możliwość samorozwiązania Sejmu, który "kocha trwać", a najlepiej dowodzi tego głosowanie nad odwołaniem ministra skarbu Jacka Sochy. Opozycja nie skorzystała z okazji by uchwalić wotum nieufności dla ministra, co zmusiłoby premiera do sprawdzenia, czy ma jeszcze zaplecze w parlamencie, a to znak, że Sejm nie chce głosowania nad ewentualnym odwołaniem rządu.
Belka twierdzi, że tak prorynkowego i działającego na rzecz przedsiębiorczości rządu - jak gabinet kierowany przez niego - nie będzie już w żadnej konstelacji partyjnej. Zapytany czy uważa, że rząd PO i PiS będzie bardziej socjalny niż rząd SLD, Belka mówi "oczywiście" i twierdzi, że będzie to na dodatek rząd "nieposkładany wewnętrznie". Nie będzie w nim bowiem Millera, który - choć był liderem partii lewicowej - opowiedział się za podatkiem liniowym. Nie będzie w nim Hausnera. No i nie będzie w nim Belki.
Obszerna część wywiadu dotyczy polityki wobec Unii Europejskiej. Według premiera Sejm powinien szybko zdecydować, że konstytucję europejską przyjmuje naród w referendum. Szef rządu jest przekonany, że polski parlament, który zostanie wyłoniony w tegorocznych wyborach, nie podejmie wysiłku ratyfikacji traktatu konstytucyjnego. Tymczasem jego przyjęcie leży w interesie Polski.