Podobny problem z rogówką, tyle że z jej tylną częścią, ma pan Leszek. Wzrok w lewym oku zaczął tracić już jakiś czas temu. Teraz jest bardzo źle. - Ale ja chcę nadal pracować, jestem zdrowy, nie myślę o przechodzeniu na emeryturę - mówi Leszek Paradowski, który w tym roku skończył 65 lat. - Dlatego lekarze postanowili, że zrobią mi przeszczep.
Panią Janinę i pana Leszka zoperowali w piątek lekarze z kliniki Okulistyki i Rehabilitacji Wzrokowej szpitala im. WAM. Zastosowali nowatorską metodę warstwową. Na razie potrafi się nią posługiwać tylko pięć ośrodków w kraju, w tym Łódź. Czym różni się od tradycyjnej? Do tej pory podczas operacji usuwano choremu całą rogówkę, a w jej miejsce wszczepiano podobną kształtem, wielkością i grubością tkankę od dawcy. Jedna rogówka służyła tylko jednemu pacjentowi. W nowej metodzie, "podmienia się" się tylko warstwy rogówki objęte chorobą.
Ale to nie wszystkie korzyści. Przeszczep warstwowy wykonywany jest w znieczuleniu miejscowym, pacjent nie zasypia, szybciej dochodzi do siebie i może wyjść do domu już następnego dnia po zabiegu, znacznie szybciej może też wrócić do pracy.
Z nowoczesnej metody skorzystało w Łodzi już kilku pacjentów, wszystkim ostrość widzenia po zabiegu znacznie się poprawiła. Łódzcy okuliści chcą ją stosować coraz częściej. W piątek postanowili o niej opowiedzieć dziennikarzom.
Zabiegów transplantacji rogówki wykonuje się w Polsce ciągle zbyt mało. W łódzkim szpitalu im. WAM zaledwie 40-50 rocznie. Powodem jest mała liczba dawców. Rogówkę do przeszczepów pobiera się od zmarłych. Zajmują się tym w Polsce trzy banki organów: w Warszawie, Lublinie i Sosnowcu. A szpital im. WAM jest jednym z kilku w kraju, gdzie najbardziej racjonalnie wykorzystuje się tkankę do przeszczepów. Łódzcy specjaliści z rogówki pobranej z jednego oka dawcy potrafią zrobić przeszczep dwóm tracącym wzrok pacjentom. Trudno w to uwierzyć, bo rogówka to tkanka, która ma zaledwie 11 mm średnicy i 0,8 mm grubości. Ma za to do wykonania bardzo ważne zadanie: przepuszcza do środka oka promienie światła. Jeśli jest zdrowa, widzimy ostro, jeśli zaatakowana chorobą, lub uszkodzona, obraz zaczyna się rozmazywać.
Dla pana Leszka i pani Janiny przeszczep oznaczał: widzieć albo nie. Kiedy dostali telefon ze szpitala, że znalazła się dla nich zdrowa tkanka, nie posiadali się ze szczęścia. W piątek łódzcy lekarze zrobili z niej użytek. Na sali operacyjnej rozdzielili rogówkę na dwie części. Jedną wszczepili panu Leszkowi, drugą pani Janinie.
- W tym samym czasie pobierając rogówkę od jednego dawcy można wyleczyć dwóch pacjentów - mówi prof. Roman Goś, kierownik Kliniki Okulistyki i Rehabilitacji Wzrokowej, gdzie od niedawna wykonuje się warstwowe przeszczepy rogówki. - To w dalszej perspektywie może znacznie skrócić czas oczekiwania naszych pacjentów na przeszczep.
W Polsce jest 220 tys. osób słabowidzących. Około 40 tys. z nich cierpi właśnie z powodu uszkodzenia rogówki.