WP
Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

"Langenort" odpłynął do Holandii

Statek klinika-aborcyjna "Langenort" ok.
godz. 15.30 opuścił port we Władysławowie i odpłynął do
Holandii. Był w Polsce dwa tygodnie.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Statek "Langenort"
Statek "Langenort" (AFP)
WP

Statek obserwowała kilkunastoosobowa grupa przeciwników aborcji - zwolenników LPR i Młodzieży Wszechpolskiej. Mieli m.in. flagi narodowe.

Na falochronie byli też obecni zwolennicy przypłynięcia jednostki do Polski m.in. z Antyklerykalnej Partii Postępu "Racja". Mieli transparenty z hasłami: "Wyzwolimy kraj spod dyktatu kleru i konkordatu", "Macierzyństwo tylko świadome".

Tuż przed wypłynięciem jednostki szefowa fundacji "Kobiety na falach" Rebecca Gomperts nie wykluczyła, że statek klinika- aborcyjna "Langenort" wróci jeszcze do Polski, jeśli w kraju nie dojdzie do liberalizacji prawa aborcyjnego. "Kobiety na falach odpływają, ale problemy polskich kobiet zostają" - powiedziała.

WP

"Mimo to, że jesteśmy lekarkami, polskie prawo nie pozwala nam mówić otwarcie o innych usługach medycznych, których możemy dostarczać na wodach międzynarodowych. (...) Nasze wymuszone milczenie sprawiło, że doszło do wielu nieporozumień, co nie było naszą intencją"- zaznaczyła Gomperts.

Szefowa "Kobiet na falach" podała, że na numer telefonu zaufania fundacji dzwoniły setki Polek znajdujących się w trudnej sytuacji społecznej i materialnej. "Te kobiety mają prawo do bezpiecznych usług medycznych, w tym do bezpiecznej, legalnej aborcji. (...) Są one dyskryminowane i pozostawione samym sobie" - stwierdziła.

Inicjatorka przypłynięcia statku-kliniki do Polski i szefowa Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny Wanda Nowicka określiła "Langenorta" mianem "statku solidarności". Dodała, że ma zapewnienie od parlamentarnej grupy kobiet o podjęciu prac legislacyjnych zmierzających do liberalizacji prawa dotyczącego aborcji.

W piątek wieczorem organizacje obrońców życia organizują akcję pod hasłem "Światło dla życia", podczas której mają zapalić w porcie we Władysławowie lampiony i odmówić Apel Jasnogórski.

WP

"Langenort" przypłynął do Polski w niedzielę, 22 czerwca. W ciągu swojego pobytu we Władysławowie trzykrotnie wypłynął na wody eksterytorialne, zabierając na pokładzie polskie pasażerki - ostatni raz w piątek. Po każdym z tych rejsów stwierdzono ubycie tabletek wczesnoporonnych "Mifegyne". W związku z tym pucka Prokuratura Rejonowa wszczęła postępowanie przygotowawcze w sprawie przechowywania na holenderskiej jednostce zakazanych w Polsce tabletek wczesnoporonnych.

Wizyta statku-kliniki aborcyjnej ożywiła w Polsce dyskusję na temat aborcji. Od początku pobytu "Langenortu" we Władysławowie przeciwko jego działalności protestowali działacze skrajnie prawicowych ugrupowań.

Polub WP Wiadomości
WP
WP