Kościół katolicki popiera przeszczepy od osób zmarłych. Jeśli natomiast chodzi o pobieranie organów od osób żywych, to budzi ono kontrowersje. Przyjmuje się, że pobranie organu od osoby żywej jest moralnie godziwe, jeśli nie zabija ono dawcy (od osoby żywej nie wolno więc przeszczepić na przykład serca), a jego zgoda jest świadoma, odpowiedzialna, nienastawiona na korzyści materialne i jeśli nie jest możliwe pozyskanie organu do przeszczepu od dawcy zmarłego. W praktyce chodzi o przeszczepy od żyjącego dawcy spokrewnionego (tak było w przypadku znanego sportowca Przemysława Salety, który ofiarował córce swą nerkę). Niektórzy moraliści nawet w takich przypadkach mają jednak wątpliwości, zwracając uwagę, że Katechizm Kościoła Katolickiego mówi, że „jest rzeczą moralnie niedopuszczalną bezpośrednie powodowanie trwałego kalectwa lub śmierci jednej istoty ludzkiej, nawet gdyby to miało przedłużyć życie innych osób”. Kwestia polega na tym, czy pobranie na przykład nerki to spowodowanie trwałego kalectwa. Odpowiedź
nie jest oczywista, bo z jednej strony fakt okaleczenia jest ewidentny, z drugiej jednak strony specjaliści twierdzą, że osoby, które ofiarowały swe organy do przeszczepu, żyją dłużej, bo otaczane są do końca życia szczególnie staranną opieką medyczną. Wszyscy jednak zgadzają się, że organy do przeszczepu nie mogą być przedmiotem handlu. Jak mówi ks. prof. Piotr Morciniec z Uniwersytetu Opolskiego, sam fakt wyceny ludzkiego ciała lub jego fragmentów urąga godności człowieka i czyni niedopuszczalnym handel organami osób żywych, a także zmarłych. Również prawo przyjmuje na ogół, że zdrowie człowieka jest dobrem niezbywalnym, czyli niepodlegającym obrotowi handlowemu.