Kulisy bitwy o KRS. W sprawę zaangażował się Ziobro
To przebywający w Budapeszcie Zbigniew Ziobro jest "inicjatorem i koordynatorem" skargi PiS do TK na sposób, w jaki koalicja większościowa planuje wybrać nowych 15 członków Krajowej Rady Sądownictwa - przyznają w partii Jarosława Kaczyńskiego. Wirtualna Polska dotarła do treści skargi.
Do połowy marca będą mogli się zgłaszać kandydaci do KRS - po uzbieraniu albo 25 podpisów poparcia od innych sędziów, albo 2 tys. podpisów obywateli. Procedura odbywa się zgodnie z przyjętą jeszcze za czasów PiS ustawą, zgodnie z którą to Sejm wybiera wszystkich 15 sędziowskich członków KRS, a nie środowisko, które oni reprezentują. Wszystko dlatego, że prezydent Karol Nawrocki zawetował przyszykowaną przez obecny obóz nowelizację ustawy o KRS, przewidującą wybory kandydatów przez samych sędziów.
Aktualny plan zakłada, że w piątek większość sejmowa przyjmie uchwałę, w której deklaruje, że uwzględni w swoich decyzjach wyniki wyborów przeprowadzonych w samym środowisku sędziowskim. W praktyce oznacza to, że po zebraniu wszystkich kandydatur marszałek Sejmu ogłosi listę kandydatów i na jej podstawie zgromadzenia ogólne w sądach przeprowadzą rodzaj prawyborów. Kandydaci z największym poparciem wśród sędziów mieliby być wskazani przez koalicyjną większość w Sejmie jako sędziowski skład KRS.
Oto plan PiS
W tej sprawie trwa teraz ostra batalia pomiędzy PiS a koalicją. Partia Jarosława Kaczyńskiego oskarża obóz władzy o działania niezgodne z ustawą i konstytucją, jeśli chodzi o wybór nowego sędziowskiego składu KRS i próbuje tę inicjatywę zablokować. Koalicja z kolei zarzuca PiS, że swoją obstrukcją dąży do zabetonowania sytuacji w upolitycznionej KRS. - Oni bardzo się boją naszych zmian w KRS. Dlatego dążą choćby do odwleczenia wszystkiego w czasie, bo w razie niewybrania nowych członków KRS, swoje funkcje pełnią ci dotychczasowi - przekonuje rozmówca z rządu.
Podobnie jak to miało miejsce w przypadku zapowiedzianej przez koalicję próbie obsadzenia 6 wakatów w Trybunale Konstytucyjnym, tak i teraz w przypadku KRS partia Kaczyńskiego postanowiła złożyć skargę do TK, która ma inicjatywę ją zablokować. I ponownie posłom PiS nie przeszkadza fakt, że skarżą swoją własną ustawę.
We wniosku, do którego treści dotarliśmy, PiS domaga się uznania za niekonstytucyjny fakt, że Sejm miałby być w głosowaniu zobowiązany wskazaniami innego organu państwa czy organizacji, oraz sam fakt przyznania organom samorządu sędziowskiego kompetencji do opiniowania kandydatów na członków KRS. Posłowie skarżą też regulację, zgodnie z którą w przypadku niedokonania wyboru członków KRS większością 3/5, Sejm wybiera ich bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów, głosując na listę kandydatów.
We wniosku posłowie PiS domagają się także wydania przez TK zabezpieczenia do czasu wydania ostatecznego orzeczenia. Zabezpieczenie miałoby po pierwsze zakazać w tym czasie Sejmowi wyboru sędziów do KRS, a po drugie - nakazać I Prezesowi SN odroczyć zwołanie pierwszego posiedzenia nowej KRS.
Jak słyszymy, skarga została złożona w TK w środę. Procedura obsadzania nowej KRS na pewno potrwa, a już zdarzało się, że obecny TK potrafił szybko reagować na wnioski składane przez posłów PiS. Może się więc okazać, że koalicja stanie przed problemem forsowania zmian w KRS, mimo blokady nałożonej przez Trybunał Konstytucyjny. Nawet jeśli zignoruje takie zabezpieczenie czy późniejsze orzeczenie, dla opozycji i prezydenta Nawrockiego będzie to stanowić argument do kontestowania legalności nowej KRS.
Ale szefowa klubu Lewicy Anna Maria Żukowska przekonuje, że to i tak nie zatrzyma procesu obsadzania miejsc w KRS przez nową "piętnastkę". - Uchwałą Sejmu zdecydowaliśmy, że nie publikujemy orzeczeń TK wydanych w składach z dublerami. Będziemy procedować dalej sprawę KRS, bo nie można w nieskończoność przedłużać kadencji organu, któremu zgodnie z ustawą ta kadencja się kończy - przekonuje Żukowska.
Ziobro "inicjatorem i koordynatorem"
Choć posłów wnioskodawców reprezentują dwaj ziobryści - Marcin Warchoł i Michał Wójcik - to, jak słyszymy, prawdziwy spiritus movens całego przedsięwzięcia przebywa w Budapeszcie.
- Inicjatorem i koordynatorem zaskarżenia ustaw o KRS i TK był Zbigniew Ziobro - przyznaje Marcin Warchoł.
Polityk nie widzi problemu w tym, że PiS na bieżące potrzeby skarży własne przepisy sprzed lat. - Trzeba powstrzymać Donalda Tuska i Waldemara Żurka przed przejęciem i upolitycznieniem konstytucyjnych organów państwa. Znam oczywiście zarzuty, że skarżymy własne ustawy, ale gdy do władzy dochodzą Hunowie, którzy wszystko niszczą, sytuacja staje się nadzwyczajna i wymaga nadzwyczajnych reakcji. Naszym obowiązkiem jako posłów Rzeczypospolitej Polskiej jest uniemożliwienie dalszej dewastacji państwa - przekonuje Marcin Warchoł. - Przyjmując nasze ustawy o KRS i TK, w głowie nam się nie mieściło, że można związać Sejm decyzjami zapadłymi w stowarzyszeniach sędziowskich czy związkach zawodowych. Równie dobrze można by było związać posłów wskazaniami np. związków wędkarskich - dodaje polityk PiS.
Ruch ze strony partii Jarosława Kaczyńskiego krytykuje wiceminister sprawiedliwości Dariusz Mazur.
- Jeżeli mamy sytuację, w której idzie się z wnioskiem o stwierdzenie niekonstytucyjności procedury, którą oni sami wprowadzili, to znaczy, że żadnych granic we wnioskach do trybunału i w spodziewanej odpowiedzi tego trybunału nie ma - komentuje wiceminister.
- Oni powinni od razu pójść z takim wnioskiem, że wszelki wniosek ustawodawczy pochodzący od posłów partii, w której nazwie nie ma spójnika "i", jest niekonstytucyjny - ironizuje Mazur.
Prezent dla PiS
Marcin Warchoł zwraca uwagę, że jest jeszcze jedna rzecz, która wzmacnia argumentację PiS. Chodzi o uwagi sejmowych legislatorów, które zgłosili do treści uchwały projektowanej przez sejmową większość. Dotyczą one m.in. uwzględnienia rekomendacji środowiska sędziowskiego przy wyborze kandydatów do KRS przez Sejm. Sejmowi prawnicy stwierdzają bowiem, że nie jest sprecyzowane, w jaki sposób miałoby to nastąpić, bo obowiązująca ustawa o KRS przewiduje procedurę wyboru 15 członków KRS przez Sejm na wniosek klubów poselskich. A to - zdaniem legislatorów - "może stwarzać ryzyko precedensu, polegającego na akceptacji zasady, że Sejm uchwałą może de facto doprecyzować sposób wykonywania kompetencji ustawowej" oraz że takie zachowanie "może potencjalnie naruszać zasadę legalizmu z art. 7 Konstytucji RP, zgodnie z którą organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa".
- Uwagi sejmowych legislatorów to mocny argument w sporze, sedno problemu i najlepsze uzasadnienie dla naszego wniosku do TK - ocenia Marcin Warchoł.
- Jeśli tego nie powstrzymamy, każda następna władza będzie mogła powiedzieć, że nie są już potrzebne ustawy i podpis prezydenta, skoro można wszystko zrobić uchwałą, która zadekretuje ich wolę polityczną. Takie podejście to autorytaryzm, to władza, która nie liczy się z demokratycznymi zasadami państwa prawa - przekonuje polityk PiS.
Rozczarowania takimi uwagami sejmowych legislatorów nie ukrywa wiceminister Dariusz Mazur. - Czy ci prawnicy sejmowi naprawdę nie znają konstytucji i nie wiedzą, że sędziów, członków KRS powinni wybierać inni sędziowie? Rozumiem, że legislatorzy sejmowi to nie są konstytucjonaliści, to są technicy - komentuje.
Z uwagami legislatorów polemizuje Anna Maria Żukowska z Lewicy.
- Uchwała jest wyrazem woli politycznej Sejmu, dezyderatem. Ona nie zobowiązuje, lecz wyraża stanowisko, że Sejm weźmie pod uwagę te "prawybory" czy "plebiscyt", bo one oczywiście nie mają podstawy prawnej, lecz są formą opiniowania - tłumaczy szefowa klubu Lewicy.
- Sejm weźmie tę opinie pod uwagę, tak jak bierze pod uwagę różne opinie różnych środowisk - czy to w toku konsultacji społecznych, czy kiedy były wybory Rzecznika Praw Obywatelskich, gdy różne środowiska wypowiadały się, kto według nich byłby najlepszym kandydatem. Samego wyboru dokona Sejm, będzie to w zgodzie z ustawą, niestety pisowską - przekonuje Żukowska.
13 czy 15?
W całej sprawie wyboru KRS zaszyta jest jeszcze jedna mina. W idealnych dla koalicji warunkach większość sejmowa, po uwzględnieniu wyników wyborów w środowisku sędziowskim, dokonuje wyboru całej "piętnastki". Ale większość naszych rozmówców z obozu rządzącego przyznaje, że może się skończyć na wyborze tą drogą 13 sędziów.
To dlatego, że obowiązująca ustawa o KRS przewiduje, że swoich nominatów w KRS muszą mieć też kluby opozycyjne. A to oznacza, że do wprowadzenia do KRS po jednym kandydacie mają kluby PiS i Konfederacji. A one raczej nie będą zainteresowane ustaleniami koalicji z sędziami. - Pytanie, z którymi sędziami koalicja cokolwiek ustaliła, bo to środowisko jest bardzo podzielone. Co prawda kluby mogą zgłosić do dziewięciu kandydatów, ale my zapewne zgłosimy jednego kandydata, nie patrząc na to, czy znajdzie się w tej "15" z największym poparciem sędziów i do "przyklepania" przez Sejm. Większość sejmowa i tak będzie musiała za nim zagłosować, jeśli nie chce złamać ustawy - tłumaczy polityk Konfederacji.
- Nie wiemy, jak zachowa się opozycja, natomiast my z jednej strony musimy być w zgodzie z ustawą i z drugiej strony być w stanie obronić tak przeprowadzoną reformę przed europejskimi trybunałami - ocenia rozmówca z rządu.