Niespodziewany powrót Klicha? Partie szykują się na możliwy przewrót w Krakowie

Według nieoficjalnych informacji udało się już zebrać podpisy potrzebne do zorganizowania referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego i rady miasta. Partie traktują sprawę bardzo poważnie - jeśli referendum się uda, to Kraków może stać się przedwyborczym poligonem, a do podobnych akcji może dojść też w innych dużych miastach. Jest też inna teoria: dla Bogdana Klicha przedwczesne krakowskie wybory mogą stać się aksamitną formą zawrócenia go z placówki w Waszyngtonie.

 Referendum odwoławcze w Krakowie jest pewne. Znak zapytania to frekwencja
Źródło zdjęć: © East News
Grzegorz OsieckiTomasz Żółciak
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Akcja referendalna w stolicy Małopolski nabiera rumieńców. Organizatorzy oddolnej i niejednorodnej politycznie inicjatywy twierdzą, że zebrali już ok. 75 tys. podpisów pod wnioskiem referendalnym. To sporo ponad wymagane minimum, wynoszące ok. 60 tys. Aktualnie zbierana jest więc "górka" podpisów, mająca po pierwsze wykazać, że inicjatywa ma szerokie poparcie mieszkańców (celem jest zebranie 100 tys. podpisów), a po drugie - zapewnić bufor na wypadek, gdyby Krajowe Biuro Wyborcze podważyło część z zebranych głosów poparcia.

To dobry prognostyk dla przeciwników prezydenta Aleksandra Miszalskiego (KO) przed ewentualnymi wyborami nowych władz miasta na jesieni, gdyby wcześniejsze referendum odwoławcze okazało się skuteczne (aby referendum było ważne, w głosowaniu musi wziąć udział nie mniej niż 3/5 liczby biorących udział w wyborze prezydenta, czyli ponad 158 tys. osób).

Poligon przed wyborami 2027

Sprawa Krakowa coraz bardziej wkracza na salony polityki ogólnopolskiej. Rozwojowi wydarzeń uważnie przyglądają się już wszystkie główne partie, postrzegając stolicę Małopolski jako potencjalny poligon przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi (podobnie jak wcześniej było z wyborami w Rzeszowie), a także licząc się z potencjalnymi konsekwencjami wynikającymi z ewentualnego odwołania Miszalskiego.

- Sprawa robi się poważna. Dotychczas panowało przekonanie, że nie idzie odwołać prezydenta dużego miasta. Jak padnie Kraków, pojawią się wnioski w kolejnych miastach. Niepewny jest Wrocław, kocioł jest też w Łodzi, mówi się o Poznaniu - przyznaje polityk KO.

Aksamitny powrót Klicha z USA?

Na razie Koalicja Obywatelska przyjęła strategię obrony Aleksandra Miszalskiego. Nie wszyscy nawet dowierzają, że do wyborów dojdzie. - Zebrać podpisy pod referendum to jedno, odwołać prezydenta w wyborach to drugie. Miszalski jest chyba za krótko prezydentem, by aż tak się zużył politycznie - ocenia polityk KO. Choć przyznaje, że póki co krakowski magistrat obrał nienajlepszą taktykę.

- Gdy w 2013 r. było referendum odwoławcze przeciwko Hannie Gronkiewicz-Waltz, mieliśmy przygotowaną całą strategię obniżania frekwencji, by referendum było nieważne. Ekipa Miszalskiego postanowiła rozdawać prezenty, to nie jest dobra droga - dodaje nasz rozmówca.

Sam prezydent miasta obrał częściowo koncyliacyjny kurs. Przyznał się do błędów komunikacyjnych i zapowiedział korekty m.in. w Strefie Czystego Transportu, obszarze płatnego parkowania czy w kwestii podwyżek cen biletów na publiczny transport (m.in. te sprawy legły u podstaw referendum). To jednak nie zmienia faktu, że w jego macierzystej partii na poważnie brany jest wariant, w którym dochodzi do przewrotu w Krakowie. Już nawet snute są wstępne plany, co dalej, jeśli obecny prezydent zostanie odwołany.

Najczęściej słychać rozważania, że sytuacja w Krakowie może stać się dobrym pretekstem do zawrócenia Bogdana Klicha z ambasady w Waszyngtonie i wystawienia go w wyborach na prezydenta miasta. W ten sposób - jak kalkulują w KO - można by było rozwiązać konflikt z prezydentem Karolem Nawrockim o nominacje ambasadorskie, w którego centrum znajduje się Klich. - Nic o tych planach nie wiemy, ale jeśli Klich zdecyduje się wrócić do kraju, nikt nie zamierza mu w tym przeszkadzać - komentuje dyplomatycznie rozmówca z MSZ. Po drugie, w KO uważają, że Klich byłby mocną kandydaturą w Krakowie.

- Co prawda rozważana jest jeszcze senator Monika Piątkowska, ale to Klich wygrałby tam w cuglach. Inteligent z Krakowa, piękny etos opozycyjny, można okrasić to opowieścią, że wrócił ze Stanów, by ratować Kraków - argumentuje polityk KO.

W podobnym stylu wypowiada się nasz rozmówca związany w komitetem referendalnym. - Klich, mimo pisowskiej krytyki, ma konserwatywny profil, jest traktowany w Krakowie jako poważny człowiek, a także doceniana jest jego karta opozycyjna. Na pewno byłby poważnym kandydatem na prezydenta Krakowa - zauważa nasz rozmówca.

PiS w rozkroku

Na skuteczne referendum odwoławcze w Krakowie liczą także w partii Jarosława Kaczyńskiego. Tyle że na razie partia miota się, na jakiego konia postawić w tym wyścigu.

- Naturalną kandydatką wydaje się Małgorzata Wassermann, ale zdaje się, że ona nie ma ochoty startować. Poszukiwania ciągle trwają - przyznaje polityk PiS.

Inny dodaje, że partia rozważa poparcie Łukasza Gibały, rywala Miszalskiego z ostatnich wyborów samorządowych, ale dopiero w drugiej turze. - W pierwszej powinniśmy jednak wystawić swojego kandydata. Inna sprawa, że poparcie Gibały już w pierwszej turze mogłoby mu bardziej zaszkodzić niż pomóc - przyznaje rozmówca z PiS.

Decyzje PiS utrudnia fakt, że w partii dochodzi do różnicy zdań, zwłaszcza - jak słyszymy - pomiędzy lokalnymi frakcjami związanymi z dwoma politykami PiS - Łukaszem Kmitą i Andrzejem Adamczykiem. Ma to związek z faktem, że odwołana ma być także rada miasta, a część radnych PiS ma wyrażać obawy, czy odnowi swoje mandaty.

Pozostali w gotowości, choć nie wszyscy

Także pozostałe partie chcą jakoś zaistnieć w ewentualnej kampanii wyborczej w Krakowie, nawet jeśli nie wiążą z tym większej nadziei na sukces. Chodzi raczej o to, by wypromować danego kandydata, na którego rozpoznawalność pracować będą lokalne struktury. Zwłaszcza z perspektywy posła czy senatora to atrakcyjna oferta, bo zwiększa to jego szanse na odnowienie mandatu parlamentarnego w 2027 r.

Takie założenie panuje w Lewicy, która wstępnie rozważa wystawienie wiceszefowej klubu Darii Gosek-Popiołek. Lewica nie zamierza bronić prezydenta Krakowa w referendum, ma z nim porachunki, bo uważa, że została oszukana w rozdaniu w krakowskim magistracie. W 2024 r., zamiast rekomendowanego na wiceprezydenta przez Lewicę Ryszarda Śmiałka, wybór Miszalskiego padł na rekomendowaną przez Macieja Gdulę i środowisko "Krytyki politycznej" Marię Klaman. Sprawa skończyła się awanturą z Miszalskim i wyrzuceniem Gduli z Lewicy.

- Więc jaki mamy teraz interes, żeby dogadywać z Miszalskim? - słyszymy od polityka Lewicy.

Ale szeroko pojęta lewica może wystawić dwójkę kandydatów, gdyż nasi rozmówcy wskazują, że jeśli do wyborów dojdzie, to zapewne wystartuje także współprzewodnicząca partii Razem Aleksandra Owca, która jest krakowską radną.

Pozostałe ugrupowania sejmowe nie wzięły jeszcze sprawy Krakowa na radar. - Do wyborów jeszcze długa droga - tłumaczy jeden z ludowców. To samo słyszymy w nowo powstałym klubie Centrum, złożonym z "odłamowców" Polski 2050. - Na razie jesteśmy pochłonięci układaniem pracy klubu sejmowego i powoływaniem stowarzyszenia - ucina Paulina Hennig-Kloska.

Konfederacja - choć to ugrupowanie wskazywane często jako jeden z animatorów procesów referendalnych dziejących się lub dopiero dojrzewających w kilku miastach - w sprawie Krakowa przyjmuje postawę wyczekującą.

- Jeszcze o tym nie rozmawialiśmy, choć naturalnym kandydatem wydaje się Konrad Berkowicz, który startował w poprzednich wyborach w tym mieście - wskazuje polityk Konfederacji.

Pytanie jednak, czy ciągnąca się za Berkowiczem sprawa rzeczy wyniesionych przez niego z IKEA (za które nie zapłacił, rachunek uregulował po interwencji policji, przyjął też mandat) nie przeszkodzi mu w starcie.

Swoją obecność w Krakowie zaznaczyć chce Polska 2050 Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Tym bardziej, że - jak słyszymy - ugrupowanie ma "osobiste porachunki" z Miszalskim.

- Szefowa była niedawno u niego na rozmowie merytorycznej dotyczącej strategii rozwoju Krakowa i pozyskiwania funduszy europejskich. A potem on to wykorzystał w kampanii, bez zgody pani minister. Miał w nas neutralnie nastawionych, wręcz życzliwych, a dziś ma konkurentów - tłumaczy współpracownik minister funduszy.

Teraz, jak słyszymy, Polska 2050 chce albo wystawić kogoś swojego w krakowskim wyścigu, albo połączyć z kimś siły. W pierwszym wariancie nasz rozmówca z partii Pełczyńskiej-Nałęcz już teraz obstawia konkretne nazwisko.

- Najbardziej naturalnym kandydatem wydaje się szef klubu Paweł Śliz. On jest aksamitny, przejrzysty, bez twardego zdania na żaden temat, jest adwokatem i lubi podkreślać swoją krakowskość. Śliz w wyborach w 2023 r. oddał Kraków Komarewiczowi, a sam startował z Wieliczki. Teraz wziął się za robotę w regionie, od półtora tygodnia pracuje tam więcej niż przez ostatnie 2,5 roku, więc start w Krakowie byłby dla niego dobrą opcją, by się wypromować i urwać tych kilka procent - ocenia rozmówca z Polski 2050. Ale kręci głową i mówi, że za wcześnie na spekulacje dotyczące ewentualnego wystawienia kandydata przez Polskę 2050.

Czy referendum się uda?

Wizja uwieńczonego powodzeniem referendum odwoławczego w Krakowie jest realna. Z jednej strony pokazuje to dynamika zbierania podpisów, z drugiej - komunikaty ze strony Miszalskiego, które świadczą, że traktuje taką groźbę poważnie. Prezydent Krakowa informował ostatnio o ograniczeniu skutków podwyżki biletów komunikacji miejskiej dla mieszkańców czy ograniczenia Strefy Czystego Transportu, która jest mocno krytykowana. Po tych gestach w mediach społecznościowych można przeczytać kąśliwe uwagi, że w takim tempie niedługo sam zacznie kopać metro.

- Zdarzają mu się wpadki. Rozumiem, że program antykoncepcji dla gołębi może być potrzebny dla Krakowa, ale wychodzenie z nim w trakcie kampanii przedreferendalnej to proszenie się o memy i kłopoty - zauważa polityk koalicji.

Do tego, żeby referendum było ważne, frekwencja musi być równa 3/5 frekwencji w wyborach, w których dany włodarz został wybrany. W przypadku Krakowa było to niemal 262 tys. mieszkańców, więc by referendum było ważne, do urn musi pójść około 158 tys. osób. Z jednej strony słychać, że jeśli uda się zebrać 100 tys. podpisów, to powodzenie referendum jest przesądzone. Z drugiej, że będzie na styk i trudno przewidzieć. Kluczem jest frekwencja, bo żadna strona nie wątpi, że do urn pójdą głównie przeciwnicy prezydenta. Dlatego optymalna strategia ratusza to zniechęcanie mieszkańców Krakowa do udziału w referendum.

- Na pewno Miszalskiemu nie sprzyja klimat. W Krakowie w 2014 r. było referendum w sprawie odwołania ówczesnego prezydenta, ale wtedy Kraków rozwijał się dynamicznie, firmy i ludzie sprowadzali się do miasta, mieli pracę, kupowali mieszkania. W tej chwili, mimo dobrych wskaźników makroekonomicznych, dają się odczuć zwolnienia w korporacjach. To rzutuje na nastroje mieszkańców i na ocenę prezydenta, choć on nie ma z tym nic wspólnego - zauważa rozmówca związany z komitetem referendalnym.

Kraków był w Polsce jednym z głównych ośrodków, do którego przychodziły centra usługowe. Obecnie z powodów konkurencji płacowej przenoszą się do Rumunii czy Bułgarii lub poza Europę. A to napędza negatywne emocje względem obecnych władz.

Grzegorz Osiecki i Tomasz Żółciak, dziennikarze Wirtualnej Polski i money.pl

Wybrane dla Ciebie
Rakiety spadły na Abu Zabi. Są ofiary śmiertelne po ataku
Rakiety spadły na Abu Zabi. Są ofiary śmiertelne po ataku
Sprawa Mejzy rusza. Komisja oceniła jego oświadczenie
Sprawa Mejzy rusza. Komisja oceniła jego oświadczenie
Atak dronów w Turcji. Jednostka należy do "floty cieni"
Atak dronów w Turcji. Jednostka należy do "floty cieni"
OZE odpowiedzią na kryzys? Hennig-Kloska: Są źródłami tańszymi
OZE odpowiedzią na kryzys? Hennig-Kloska: Są źródłami tańszymi
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów
Liderzy Iranu błagają o pokój? Trump: "boją się o tym powiedzieć"
Liderzy Iranu błagają o pokój? Trump: "boją się o tym powiedzieć"