Trwa ładowanie...
d20d6cw

Książę nazwał Szczawnicę "prywatnym miastem". No i mieszkańcy się zbuntowali

- Z drobną zazdrością patrzę na to, co moja narzeczona Helena robi w Szczawnicy, to właściwie podnoszenie z gruzów bodajże 180 nieruchomości. To jest jedyne prywatne miasto w Polsce - w ten sposób książę Jan Lubomirski-Lanckoroński opowiadał niedawno o Szczawnicy. Mieszkańcy kurortu w woj. małopolskim zbuntowali się.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Jan Lubomirski-Lanckoroński nazwał Szczawnicę prywatnym miastem swojej narzeczonej
Jan Lubomirski-Lanckoroński nazwał Szczawnicę prywatnym miastem swojej narzeczonej (newseria.pl, Fot: newseria.pl)
d20d6cw

Tą pozornie niewinną i sympatyczną dykteryjką z życia polskiej arystokracji książę Jan Lubomirski-Lanckoroński podzielił się nie tylko z dziennikarzami agencji Newseria. Tak samo powiedział w towarzyskiej rozmowie z brytyjskim księciem Karolem. Następca tronu miał nie tylko wyrazić wielkie zainteresowanie, ale nawet przyjąć zaproszenie do unikalnego "prywatnego miasta". Wypowiedź wywołała jednak wielkie oburzenie w miasteczku.

- Wysłaliśmy już sprostowanie do naszego księcia - ironizuje Jacek Śliwiński, radny Szczawnicy. - Nie jesteśmy niczyim prywatnym miastem. Tu rządzi burmistrz i Rada Miasta wybierani w wyborach - dodaje nie kryjąc oburzenia. W podobnym tonie wypowiedzieli się wiceburmistrz Tomasz Moskalik, a Rada Miasta wysłała pismo do księcia Lubomirskiego-Lanckorońskiego. Jak wybuchła ta klasowa wojna?

Szczawnica prywatne miasto

Jan Lubomirski-Lanckoroński chciał pochwalić publicznie swoją narzeczoną Helenę Mańkowską. To przybyła z Francji prawnuczka wielkiego inwestora uzdrowiska, hrabiego Adama Stadnickiego. Jego majątek zarówno w Polsce, jak na Słowacji został znacjonalizowany po wojnie. Jednak rodzina Mańkowskich w 2005 roku odzyskała udziały w spółce Uzdrowisko Szczawnica. W wyniku reprywatyzacji przedsiębiorstwa Mańkowscy stali się właścicielami wielu budynków w centrum miasta. - Chcemy dalej realizować marzenie naszego pradziadka. To ważne dla naszej rodziny. Otworzyliśmy pierwszy luksusowy hotel w Pieninach, a mamy jeszcze wiele nowych projektów - deklarowała w jednym z wywiadów Helena Mańkowska.

d20d6cw

Dlatego Jan Lubomirski-Lanckoroński przekonywał, że Szczawnica to świetny przykład reprywatyzacji niewzbudzającej kontrowersji (w przeciwieństwie do tej warszawskiej). Mówił, że jego narzeczona podnosi z gruzów 180 nieruchomości. Około 30 ha terenów, dwa wielkie parki, hotele i restauracje tętnią życiem. Zachwalał, że prywatni właściciele planują stworzenie kurortu na światowym poziomie, z komfortowymi sanatoriami, restauracjami oraz hotelami. Zdaniem Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego to element prospołecznej działalności, którą polskie rodziny szlacheckie zawsze starały się prowadzić.

Samolot w centrum Warszawy. Właściciel działki: "Chcę im zohydzić ten plac"

Mieszkańcy nie wierzą

Innego zdania są mieszkańcy kurortu. Kiedy wywiad zaczął krążyć w internecie oraz mediach, zaczęli wyliczać rudery, których arystokraci jakoś nie podnoszą z ruin. Złośliwości o murgrabiach i biednym plebsie w komentarzach trudno policzyć. - Podnoszą z ruin? Owszem czynsze. Mieszkam w jednym z tych zreprywatyzowanych domów. Inwestycji jest niewiele, za to często otrzymuję od spółki Uzdrowisko (zarządzana jest przez rodzinę spadkobierców) podwyżki czynszu. Robione to jest zgodnie z prawem, ale na maksymalnych stawkach. Płacę znacznie więcej niż w komunalnych mieszkaniach o podobnym standardzie - klaruje problem radny Śliwiński. Dodaje, że dotyczy to wielu mieszkańców. Wielokrotnie podejmował ten temat na posiedzeniach rady.

d20d6cw

Według niego rodzina Mańkowskich to przesympatyczni ludzie, jednak chwalą się inwestycjami na wyrost. Tak naprawdę odbudowali dopiero własny dom rodzinny, pijalnię wód mineralnych i część zabudowań placu w centrum. Te budynki faktycznie lśnią.

Na tym jednak lista sukcesów się kończy. Jak podał burmistrz Szczawnicy, a za nim lokalna prasa, Uzdrowisko Szczawnica nie uzyskało kontraktu z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych. Przez to wiele osób pracujących w firmie boi się utraty pracy. Do miasta przybywa znacznie mniej kuracjuszy.

d20d6cw

Podziel się opinią

Share

d20d6cw

d20d6cw
Więcej tematów