Trwa ładowanie...
d33u4td

Kryminalna wiosna w Rosji? Groźba masowych buntów w więzieniach

Najnowszy bunt w czelabińskim areszcie śledczym nr 1 potwierdza pesymistyczne prognozy - Rosji grożą masowe protesty więźniów. Przyczyny to nieludzkie warunki odbywania kary, przemoc służby więziennej oraz niewolnicza praca na rzecz skorumpowanych przedsiębiorców. Taki jest bilans pokazowej reformy systemu penitencjarnego zaplanowanej przez Dmitrija Miedwiediewa - pisze dla Wirtualnej Polski Robert Cheda.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Kryminalna wiosna w Rosji? Groźba masowych buntów w więzieniach
(AFP, Fot: Krill Kudryavtsev)
d33u4td

Zobacz również: Wspomnienia Chodorkowskiego z łagru.

Prezydentura Miedwiediewa obfitowała w pokazowe działania mające zbliżyć Rosję do europejskich standardów. Ówczesny Kreml zaczął od antykorupcyjnej reformy MSW, przekształcającej milicję w policję. Nieco mniej znana, ale chyba tak samo ważna z punktu widzenia przeciętnego Rosjanina, była reforma systemu penitencjarnego. Więziennictwo wraz z prokuraturą uważane jest bowiem za ostatni, ale wiecznie żywy bastion stalinizmu. Opracowano ambitny plan poprawy warunków odbywania kary i przyznania zatrzymanym podstawowych praw człowieka. Co ważne, był on wsparty odpowiednimi zmianami prawa oraz potężnymi funduszami, bo na europeizację systemu penitencjarnego przewidziano 2,5 miliarda rubli.

Jednak, jak pokazuje praktyka, skończyło się na aksjomacie premiera Czernomyrdina, mówiącym, że w Rosji chęć poprawy czegokolwiek sprowadza się do żadnego rezultatu. Tylko w grudniu 2014 r. agencja Regnum.ru informowała o: buntach w czelabińskim areszcie śledczym i kolonii karnej na Kołymie, protestacyjnym samookaleczeniu więźniów z Kraju Stawropolskiego, co najmniej sześciu samobójstwach osadzonych i czterech przypadkach niewyjaśnionej śmierci aresztantów w policyjnych izbach zatrzymań. Nie warto nawet wspominać o drobiazgach, takich jak potok narkotyków, alkoholu i, dla odmiany, islamistycznej literatury, wlewających się do więzień w całym kraju.

d33u4td

Komisja śledcza z udziałem prezydenckiej rady ds. praw obywatelskich badająca bunt w Czelabińskim SIZO (areszcie śledczym) mogła zatem potwierdzić tylko dobrze znaną i narastającą tendencję wrzenia wśród pensjonariuszy systemu więziennictwa. Wnioski upublicznione przez "Niezawismą Gazietę" mówią niedwuznacznie, że taka sytuacja, wraz ogólnym pogorszeniem sytuacji ekonomicznej i społecznej w Rosji, może doprowadzić w 2015 r. do fali buntów i zbiorowych ucieczek z miejsc izolacji, groźnych dla otoczenia. A całkiem lojalne wobec Kremla media nie od dziś analizują przyczyny fatalnego stanu rzeczy.

Przepełnione więzienia

Przede wszystkim rosyjskie więziennictwo pęka w szwach. Mimo że jest to potężny system, w którym funkcjonuje 220 więzień śledczych, 725 kolonii (zwykłego i zaostrzonego reżimu oraz przymusowego osiedlenia) wraz ze 108 innymi miejscami izolacji o poprawczym charakterze. Kary odbywa w nich ok. 800 tysięcy więźniów oraz zatrzymanych, a jest to liczba raczej stała, choć od 1992 r. władze ogłosiły 17 amnestii, z których skorzystało ponad milion osadzonych. Warunki odbywania kary są więc mało komfortowe, bo nawet oficjalne statystyki przyznają, że w 15 regionach Rosji miejsca resocjalizacji są kompletnie przepełnione. Z kolei organizacje obrony praw człowieka alarmują, że według rosyjskiej normy na osadzonego przypada średnio 2,9 metra kwadratowego powierzchni, podczas gdy w więzieniach Europy Zachodniej przestępca ma do dyspozycji 7 metrów. Jednak dziś w Rosji oczywiste jest odbywanie wyroku w 60-osobowych celach lub przetrzymywanie 20 więźniów w pomieszczeniach 10-osobowych.

Próba podwojenia metrażu (4 m) spełzła na niczym, bo choć została w reformie zapisana, to kryzys odciął fundusze na budowę tzw. euro-zakładów. Ale to nie wszystko, bo za skandaliczne uznać należy także warunki sanitarne. Według dziennika "Kommiersant" rzadko gdzie więźniom udaje się umyć raz na tydzień. Najgorsze zwyczaje pod każdym względem panują w aresztach śledczych. Jak twierdzi radio "Echo Moskwy", to największy paradoks rosyjskiego więziennictwa, że osoby podejrzane, ale jeszcze nie skazane prawomocnym wyrokiem, są przetrzymywane w nieludzkim wprost środowisku.

d33u4td

Zobacz również: Nawalny aresztowany. Przed Kremlem zatrzymano 245 osób.

Średni czas oczekiwania na werdykt wynosi bowiem rok, ale wyjątkiem nie są wcale dwu- i trzy letnie pobyty w SIZO, co zależy nie tyle od pasywnej machiny sądowniczej, ile od chęci zmiękczenia opornych i wykorzystania zatrzymania do korupcyjnych celów. Bo drugą, po kryminalistach, grupą zawodową podlegającą najczęściej aresztowaniu są przedstawiciele biznesu. Nikt nie prowadzi dokładnych statystyk, ale według Rosyjskiej Rady Pracodawców i Przedsiębiorców, co najmniej 50 tysięcy biznesmenów zostało aresztowanych pod fałszywym zarzutem dla odebrania majątku. Do kolonii karnych trafiają zatem ludzkie wraki, a trafiają prawie wszyscy, bo prokuratura nieomal z automatu występuje o długoletnie kary bez zawieszania. Epidemie chorób i wyzysk

Nic także dziwnego, że w więzieniach i koloniach szerzą się prawdziwe epidemie chorób zakaźnych, głównie gruźlicy i żółtaczki. Tylko zgodnie z oficjalnymi danymi służby więziennej choruje 150 tysięcy więźniów, z czego połowa to czynni narkomani. Ponad 40 tysięcy zatrzymanych cierpi na schorzenia psychiczne, stan zdrowia nie zwalnia jednak z odbycia kary ani nie ma wpływu na miejsce i rygor jej odbywania.

d33u4td

To nie wszystko, bo gdy 1600 więźniów zabajkalskiej kolonii w Krasnokamiensku podniosło w 2012 r. bunt i do cna spaliło więzienie, okazało się, że powodem rozruchów był wyzysk ekonomiczny. Pensjonariusze, którzy szyli odzież dla cywilnych kontrahentów, musieli pracować od 12 do 16 godzin dziennie. Więzienia są bowiem traktowane przez kierownictwo federalnej służby penitencjarnej jako bardzo dochodowy interes. W 2013 r. podpisano nawet specjalną umowę z Sbierbankiem o powołaniu wspólnego domu wysyłkowego, pośredniczącego w transferowaniu więziennej produkcji. Wszystko w majestacie prawa i wykorzystania darmowej siły roboczej, ponieważ do nagminnych praktyk należy niewypłacanie wynagrodzenia za niewolniczą pracę. Nie są to duże pieniądze (300-400 rubli miesięcznie), ale kwoty przemnożone przez liczbę osadzonych są podstawą korupcyjnych fortun naczelników kolonii i przedsiębiorców z zewnątrz. Zresztą nie jest to jedyne źródło dochodu.

Bunt kolonii karnej w Kopiejsku, gdzie kilkudziesięciu więźniów podcięło sobie żyły, wykazał, że w praktyce to zatrzymany musi płacić za swój pobyt. Informacje na temat sytuacji materialnej osadzonego i jego najbliższej rodziny zebrane skrzętnie podczas śledztwa są wykorzystywane nagminnie do urzędowego szantażu. Cytując "Kommiersanta", który badał sprawę, naczelnicy doskonale orientują się w stopniu zamożności ofiary i stawiają propozycję nie odrzucenia: jeśli mama i papa kochają dziecko oraz chcą, by przeżyło pobyt więzieniu, to… - tu następuje wykaz niezbędnych prac do sfinansowania.

Mało tego, każda czynność urzędowa musi być również opłacona. Na przykład poparcie wniosku o przedterminowe zwolnienie kosztuje od 30 do 150 tysięcy rubli (przy średniej płacy miesięcznej 15-25 tysięcy). Ceny za usługę dostarczenia leków lub żywności kształtują się w granicach od kilku do kilkunastu tysięcy. Możliwość intymnego spotkania w sali widzeń kosztuje od 1500 do 3000 rubli. Kto nie ma pieniędzy, trafia do więziennego karceru, gdzie czas "umila" non stop głośna muzyka. Za to ci, którzy mają pieniądze, są nietykalni i jak dowiódł jeden z procesów funkcjonariuszy, mieszkają w luksusowych apartamentach z pełnym serwisem żywieniowym, łącznością satelitarną, a przede wszystkim możliwością nieskrępowanych przestępczych schadek, czyli narad.

Wymuszanie winy

d33u4td

Obrazu sytuacji dopełnia dopracowany schemat "szycia spraw", czyli wymuszania odpowiedzialności za przestępstwa niepopełnione. Jest to wkład służby więziennej w podwyższanie statystyk wykrywalności czynów kryminalnych, a więc skuteczności struktur siłowych. Tylko bez zbytniej ambicji, jaką okazał naczelnik kolonii karnej nr 8 o malowniczej nazwie "Sowa Polarna" w Jamało-Nienieckim Okręgu Autonomicznym. W nadziei na awans szef więzienia wymusił na osadzonych przyznanie się do popełnienia 200 głośnych zbrodni, w tym zabójstwa znanej dziennikarki Anny Politkowskiej. Sprawa zakończyła się odwołaniem niefortunnego Sherlocka Holmesa przez skorumpowane wyższe instancje, które nie były zainteresowane w rozdmuchaniu afery. Jednak grudniowy bunt w czelabińskim SIZO potwierdził, że jest to praktyka powszechna. Z zeznań więźniów wynika, że tamtejszy naczelnik zlecał swoim funkcjonariuszom iście stachanowski plan wykrywalności - wymuszanie winy w 49 sprawach kryminalnych kwartalnie.

Walerij Borszczew z Moskiewskiej Grupy Helsińskiej, który zajmuje się monitorowaniem systemu penitencjarnego jest pewien, że bunty w rosyjskich więzieniach będą się powtarzały, a nawet nasilały, szczególnie w miarę narastania kryzysu gospodarczego, bo ten odbije się negatywnie na sytuacji więźniów i korupcyjnych schematach funkcjonariuszy. Jednak winą za powstanie protestacyjnej fali osadzonych obarcza nie słabe jedzenie czy skrajne warunki życia, tylko wymiar sprawiedliwości, który zna wyłącznie jeden werdykt - kolonia karna. Funkcjonariusze służby więziennej, którzy z wychowawców przekształcili się we wszechmocnych panów życia i śmierci, stanowią jedynie zwieńczenie piramidy bezprawia. Czy Rosję czeka zatem więzienna niespokojna wiosna?

Robert Cheda dla Wirtualnej Polski

d33u4td

Podziel się opinią

Share
d33u4td
d33u4td
Więcej tematów