Trwa ładowanie...
d33a3pb

Koronawirus we Włoszech. Polki opowiadają o dramacie

Koronawirus atakuje Włochy, które stały się trzecim krajem na świecie pod względem liczby zarażonych. Polki, z którymi rozmawialiśmy, opowiadają o panice i strachu. - To jest jakieś wariactwo. Ludzie biją się o paczkę makaronu - mówi Wirtualnej Polsce jedna z nich. Znajomi każą jej stamtąd uciekać póki czas.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Koronawirus we Włoszech. W wielu miejscach wyjazdów pilnuje wojsko
Koronawirus we Włoszech. W wielu miejscach wyjazdów pilnuje wojsko (East News)
d33a3pb

Koronawirus zbiera śmiertelne żniwo. Dramatyczne wiadomości płyną z Włoch, gdzie w wyniku zarażenia koronawirusem nie żyje już siedem osób. Zarażonych jest 229. Najwięcej chorych jest w Lombardii. Główny Inspektorat Sanitarny odradza Polakom podróżowanie już nie tylko do Chin czy Korei Południowej, ale także do Włoch.

W internecie dostępna jest mapa, która pokazuje, jaka jest skala problemu i dokąd już dotarł śmiertelny wirus. Interaktywna mapa dostępna jest TUTAJ.

Dramatyczna sytuacja jest w Mediolanie. Choć władze zapewniają, że nie ma powodów do paniki i na pewno nie zabraknie jedzenia, półki sklepowe świecą pustkami. Polka, mieszkająca w Mediolanie, Anna Golędzinowska przysłała nam zdjęcia, obrazujące skalę problemu.

   Anna Golędzinowska
(Anna Golędzinowska)
   Anna Golędzinowska
(Anna Golędzinowska)

Koronawirus we Włoszech. Polka mówi o dramacie

Kobieta w tej chwili przebywa w Cesano Boscone, miasteczku oddalonym około 1 km od Mediolanu. Na stałe mieszka i studiuje w Mediolanie. Jak mówi, jej uczelnia została zamknięta, póki co do 1 marca. - Pozamykane są szkoły, przedszkola, odwołują wszystkie festiwale. Władze każą zamykać także większe zakłady pracy. Na weekend w Cesano Boscone mają być zamknięte także duże sklepy, takie jak Auchan. Inne mogą być otwarte tylko do 18.00 - relacjonuje.

d33a3pb

Pani Anna opowiada, że w sklepach panuje prawdziwe szaleństwo. - Makarony, ryż, produkty w puszkach są wykupywane co do jednego. Chciałam kupić rybę, ale sprzedawca powiedział że nie było dziś żadnych dostaw produktów. Wszystkie maski ochronne i żele do dezynfekcji rąk są wykupione. W aptekach i sklepach wiszą tylko kartki, że ich jest brak - mówi WP.

Ulice świecą pustkami. Kobieta mówi, że gdy tylko ktoś w komunikacji publicznej kichnie lub kaszlnie, wszyscy uciekają na drugi koniec wagonu. Zamknięto kościoły, nie odprawia się mszy świętych, pogrzeby także odprawia się bez mszy.

- Ludzie są w strasznej panice. Wczoraj w sklepie przy kasie dwóch panów prawie się pobiło o paczkę makaronu, bo jeden kupił cały koszyk, a drugi go przekonywał, że powinien zostawić też dla innych - mówi. Klienci nie chcą kupować produktów, które ktoś wcześniej dotknął. Słyszy się: "Tego nie biorę, tamta pani tego dotykała, może być zarażona".

d33a3pb

- Wczoraj chciałam wziąć taksówkę z dzielnicy Bisceglie w Mediolanie, ale jak taksówkarz usłyszał, że mam jechać do centrum, to odmówił. Powiedział, że on do centrum nie pojedzie i koniec. Bo jest wirus - mówi pani Anna.

   East News
(East News)

Kobieta powiedziała, że znajomi każą jej stamtąd uciekać póki czas, bo pewnie za parę dni nie będzie mogła już w ogóle wyjechać. Mieszkańcy cały czas dostają komunikaty, by pozostać w domu, a jeśli niepokoją ich jakieś symptomy zdrowotne, mają zadzwonić na wskazany numer i specjalna ekipa lekarzy przyjedzie zbadać ich na miejscu.

- Już teraz w niektórych miasteczkach i dzielnicach stoi wojsko i nie można się stamtąd ruszać - mówi Polka. Włosi wprowadzili obostrzenia w 11 tzw. czerwonych strefach, czyli regionach gdzie wykryto ogniska chińskiego koronawirusa.

d33a3pb

Koronawirus we Włoszech. "Będzie coraz gorzej"

Inna Polka Monika Mazurkiewicz, która mieszka w Mediolanie z całą rodziną - mężem i dwoma synkami w wieku 3 i 6,5 roku - również mówi nam o panice i przerażeniu, które teraz towarzyszy jej każdego dnia. - Szkoły przedszkola, uniwersytety, baseny, zajęcia pozaszkolne, siłownie, muzea, wszystko jest zamknięte - mówi. Sama zastanawia się, czy nie wyjechać, przeraża ją niemoc w tej sytuacji.

- Nie wejdę do metra co najmniej przez najbliższe 3 miesiące - mówi. Relacjonuje, że z dnia na dzień strach jest coraz większy. Media cały czas podają informacje na temat zarażonych. - Niestety myślimy, że będzie coraz gorzej - mówi. Kobieta zamierza w najbliższych dniach pracować z domu, akurat ma taką możliwość.

Zobacz też: Najnowszy sondaż. Triumf Andrzeja Dudy

Masz newsa, zdjęcie lub film? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d33a3pb

Podziel się opinią

Share
d33a3pb
d33a3pb
Więcej tematów