Trwa ładowanie...
dqpywu4
Koronawirus. Nareszcie precz z maseczkami? Dr Fiałek wyraził zdecydowaną opinię

Koronawirus. Nareszcie precz z maseczkami? Dr Fiałek wyraził zdecydowaną opinię

Minister zdrowia ogłosił, że Polacy będą mogli zdjąć maseczki 15 maja, jeśli wskaźnik zakażeń na 100 tys. osób spadnie poniżej 15. Już teraz Polska spełnia te warunki. - Sugerowałem to już zdecydowanie wcześniej, gdy byliśmy na tym trendzie spadkowym nowych zakażeń koronawirusem - mówił w programie "Newsroom WP" dr Bartosz Fiałek. Popularyzator wiedzy medycznej zwrócił uwagę, że na otwartych przestrzeniach - w lesie, parku, na plaży - niezwykle rzadko możemy się zarazić. - Mam nadzieję, że Polki i Polacy są odpowiedzialni i na tyle rozsądni, że wiedzą kiedy, gdzie oraz jak powinno się stosować zasady sanitarne i epidemiologiczne, bo to nie tylko o maseczki ochronne chodzi - zwrócił uwagę Fiałek.

Mamy wiosnę, panie doktorze, przyrRozwiń

Transkrypcja:

Mamy wiosnę, panie doktorze, przyroda nam to na każdym kroku pokazuje, my się też czujemy, chcielibyśmy odetchnąć naprawdę na tym świeżym powietrzu, na tej pięknej łące, czy w tym kwitnącym lesie, pełną piersią, ale maseczka przeszkadza. Czy już moglibyśmy te pańskim zdaniem maseczki odrzucić, bo przecież minister Adam Niedzielski mówił - 15 maja, pod warunkiem że ten wskaźnik zakażeń na 100 tysięcy spadnie poniżej 15. On już spadł, on już spadł chyba wczoraj, tak. To znaczy, że my powinniśmy już w tej chwili z tego zrezygnować? Powiem tak. Ja już wcześniej sugerowałem gdzieś tam, kiedy już mogliśmy potwierdzić to, że znajdujemy się na tym ramieniu zstępującym, czyli na tym trendzie spadkowym, jeżeli chodzi o liczbę nowych potwierdzonych zakażeń, że takie miejsca jak łąki, o których pan redaktor wspomniał, czy plaże, czy lasy, czyli miejsca publiczne albo świeże powietrze, gdzie nie kontaktujemy się z innymi ludźmi - tak naprawdę badania wskazują jednoznacznie, że ryzyko zakażenia się nowym koronawirusem właśnie w takim miejscu, gdzie nie ma ludzi, jest to las, jest to plaża, jest to łąka i nie kontaktujemy się z innymi osobami jest niezwykle, ekstremalnie rzadkie. Tak więc tutaj jak najbardziej sugerowałem wcześniej i sugerowałbym dalej, że te maseczki w lesie, na plaży czy na łące, jeżeli nie skupiamy się z innymi osobami, mogą być jak najbardziej zdjęte. Oczywiście teraz jest to bezprawne, ale z punktu widzenia czysto lekarskiego, epidemiologicznego nie widzę wskazania, by w tych miejscach maseczki nosić. A nie boi się pan trochę, że to powinno działać jak znaki drogowe. No nie po to jest 50 - policjanci by chcieli, żeby jeździć 50 na godzinę, ale po to, by zamiast 100 jeździć 70. I kiedy my z tych maseczek zrezygnujemy zupełnie, to będą dużo bardziej ryzykowne zachowania, na przykład w pomieszczeniach zamkniętych - ludzie będą tam wchodzili bez maseczek, a tego na razie nie chcemy. Ja mam nadzieję, że Polki i Polacy są na tyle odpowiedzialni. Oczywiście wykluczając te 13-15% denialistów, że pozostała grupa około 85% populacji Polek i Polaków jest na tyle odpowiedzialnych i rozsądnych, że wiedzą doskonale, kiedy, gdzie i jak - przecież już ponad rok żyjemy z tym nowym koronawirusem - kiedy, gdzie i jak powinno się stosować zasady sanitarno-epidemiologiczne, bo to nie tylko o maseczki ochronne chodzi, bo również o dystans, o częste wietrzenie pomieszczeń czy o unikanie skupisk ludzkich i częste mycie rąk, ewentualnie ich dezynfekcja. Wydaje się, że te zasady sanitarno-epidemiologiczne dla zdecydowanej większości społeczeństwa są zrozumiałe i ja mam nadzieję, że luzowanie obostrzeń nie wpłynie na to, że będziemy łamać przepisy, o których de facto pan redaktor mówi, czyli tam zdjąłem maseczkę, pójdę sobie do sklepu na literę B czy na literę L i też zajmę maseczkę. Nie, tego nie robimy. Ja już to widziałem, ja już to widziałem, panie doktorze. No już się mówi o tym, że pandemia odpuszcza, już widziałem takich klientów w sklepie na literkę B, którzy bez maseczek robili zakupy. Jeszcze dwa tygodnie temu nie, ale dzisiaj już się zdarza. Ja powiem szczerze, że widziałem takich klientów już nie raz i nawet w trakcie tej fali, czy drugiej fali epidemicznej, czy trzeciej fali epidemicznej. Ja nazywam tych ludzi denialistami. Czyli są to ludzie, którzy podważają osiągnięcia nauki, podważają odkrycia, podważają wynalazki. Tych ludzi przekonać się nie da, ale oni dla funkcjonowania państwa, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo, są kompletnie nieistotni. Najważniejsze, żeby 85% ludzi, którzy znają naukę bądź jej poszukują, żeby stosowali się. Ufajmy, proszę państwa, nauce, ufajmy naukowcom.
dqpywu4
dqpywu4
Więcej tematów