Trwa ładowanie...

Koniec bezwstydu turystów. Hiszpanie idą na wojnę z Niemcami i Brytyjczykami

Hiszpańskie wyspy, w szczególności Majorka czy Ibiza, od lat kojarzą się z beztroskimi imprezami, hałasem i używkami. Właściciele barów, restauracji i dyskotek zrzeszonych w organizacji Abone postanowili wypowiedzieć wojnę pozbawionym zasad przyjezdnym.

Share
Na hiszpańskich wyspach trwa wieczna zabawa. Mieszkańcy i turyści, którzy przyjeżdżają z małymi dziećmi mają dość  (Photo by Jim Dyson/Getty Images)

Na hiszpańskich wyspach trwa wieczna zabawa. Mieszkańcy i turyści, którzy przyjeżdżają z małymi dziećmi mają dość (Photo by Jim Dyson/Getty Images) Źródło: Getty Imige, fot: Jim Dyson
d3kz1e8

Życie nocne w Hiszpanii to temat rzeka. Turyści przylatujący na hiszpańskie wyspy bezgranicznie oddają się beztrosce i braku zasad. Właściciele lokali rozrywkowych na Majorce zjednoczyli się w maju 2021 roku, tworząc organizację Abone, która ma na celu stanie na straży kodeksu etycznego i zasad zdrowego rozsądku.

Wszystko po to, by przyjezdni czuli się na wyspie komfortowo i bezpiecznie. Oczywiście, życie nocne na Majorce jest jednym z jej największych atutów, jednak zachowania turystów muszą się mieścić w granicach rozsądku. 

Koniec beztroskiego szaleństwa? Majorka wypowiada wojnę turystom

Członkowie organizacji Abone podjęli więc odważną decyzję o wprowadzeniu ograniczeń dla przyjezdnych. Czy to oznacza koniec beztroskiego życia na Majorce? Mieszkańcy wyspy mają dość klientów, którzy przylatują tylko po to, by upijać się do nieprzytomności, zażywać narkotyki i tworzyć własne, szalone historie życia.

Zdaniem właścicieli hoteli, restauracji czy dyskotek, napływ szalonych i pozbawionych zasad osób odstrasza turystów, którzy na Majorce chcieliby odpocząć np. z dziećmi. Imprezowicze pod wpływem środków odurzających niejednokrotnie wszczynają bójki, są głośni i niebezpieczni. - Kilka dni w takich warunkach może oznaczać ciekawą życiową przygodę i pewnie większość przyjezdnych tak to traktuje. Na dłuższą metę ciężko jest to jednak wytrzymać - powiedział w rozmowie z WP Wiadomości Gabriel Rodrigo, który urodził się na Fuerteventurze, ale od kilku lat mieszka na Balearach.

d3kz1e8

- Ja się przyzwyczaiłem, zresztą, jestem wysokim, mocnym facetem, więc nie boje się dostać w głowę. Ale turyści biznesowi, którzy szukają spokoju, na pewno go tutaj nie znajdą. Dla wyspy oznacza to ogromne straty finansowe - dodaje Gabriel. 

Zmęczony? Na Majorce nie odpoczniesz

Co czeka na Majorce przeciętnego przyjezdnego, który chce odpocząć od stresu, hałasu i pracy? - Przede wszystkim nieprzespane noce. W hotelach w większych miejscowościach nie da się wypocząć. Ściany są cienkie, więc wszystko słychać. Imprezowicze krzyczą i śpiewają całą noc. A gdy wracają do pokojów, budzą cały hotel odbijając się od ścian korytarza - tłumaczy Gabriel Rodrigo.

Turystów mają dość nawet sami mieszkańcy. Lokalne władze podjęły już kroki w celu zmniejszenia ruchu turystycznego na wyspie. Działanie ma na celu m.in ochronę środowiska naturalnego. Wiadomo, że w najbliższych latach liczba licencji noclegowych na Balearach ma się zmniejszyć z ponad 600 tys. do niewiele ponad 120 tys. Nowa ustawa jest bezwzględna dla nielegalnego wynajmu. Użyczenie turystom miejsca noclegowego bez ważnej licencji będzie oznaczało karę nawet 40 tys. euro. 

d3kz1e8

Koniec z brakiem zasad

Posiadacze biznesów zrzeszeni w organizacji Abone wypowiadają wojnę turystom. Podpisano porozumienie, na mocy którego w życie wejdą znaczące zmiany. Zgodnie z wytycznymi, osoby bez butów, górnych części ubrania lub w stroju niemieszczącym się w ogólnie przyjętych normach nie będą wpuszczone do wnętrz lokali.

Goście nie będą mogli wnosić ze sobą megafonów i głośników, a osoby będące pod wpływem alkoholu i narkotyków nie przekroczą progu barów czy dyskotek. Oczywiście chodzi o osoby w stanie upojenia, nie gości po jednym drinku. Do klubów nie będą także wpuszczane osoby, które mają na ciele tatuaże o treściach rasistowskich lub nazistowskich.

Baleary pełne Niemców. Będzie niemieckojęzyczna kampania

Co roku Majorkę odwiedza ok. 15 mln turystów, z czego największą liczbę stanowią Niemcy. To właśnie oni, wraz z Brytyjczykami, są zdecydowanie największą imprezową grupą przyjezdnych. Mają oni nawet swój specjalny portal informacyjny "Mallorca Zeitung". Najbardziej znanym i jednocześnie niebezpiecznym miejscem jest odcinek plaży S'Arenal niedaleko stolicy wyspy - Palmy de Mallorca. Nazywany jest on "Ballermannem". To właśnie tam odbywają się suto zakrapiane alkoholem imprezy, które niejednokrotnie kończą się źle. 

d3kz1e8

To właśnie z powodu niesfornych Niemców, wkrótce ma ruszyć kampania informacyjna w języku niemieckim, w której udział mają wziąć znani niemieccy celebryci. O zmianach zasad imprezowania na Majorce mają informować także plakaty i media społecznościowe. 

Mieszkańcy Majorki mają nadzieje, że ograniczenie ruchu turystycznego oraz wprowadzenie ograniczeń zmniejszy liczbę gości Balearów, windując jednocześnie w górę ceny wypoczynku na wyspach. Oznaczałoby to powrót do normalnego życia bez istotnych strat finansowych.

Mielno - polska Ibiza

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d3kz1e8
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

WP Wiadomości na:

d3kz1e8
d3kz1e8
Więcej tematów