ycipk-gp93dp

Janusz Kozioł nie żyje. Tomasz Knapik żegna przyjaciela

"Walka o każdy oddech" dobiegła końca. Nie żyje znany lektor Janusz Kozioł. Przez kilka lat zmagał się z chorobą, która odbierała mu głos i oddech. Informację w rozmowie z Wirtualną Polską potwierdził jego przyjaciel Tomasz Knapik.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Kwota zebrana w zbiórce dla Janusza Kozioła została znacznie przekroczona
Kwota zebrana w zbiórce dla Janusza Kozioła została znacznie przekroczona (Materiały prasowe)
ycipk-gp93dp

- Janusz Kozioł zmarł godzinę temu [około godz. 10 - red.] - powiedział w rozmowie z WP Tomasz Knapik, potwierdzając tym samym informację serwisu polscylektorzy.pl. - To był mój przyjaciel, pracowałem z nim długie lata. Bardzo się lubiliśmy - podkreślił Knapik.

Przypomnijmy, że Polacy, którzy w większości znali Janusza Kozioła jedynie z jego głosu, byli poruszeni jego stanem zdrowia i wpłacali pieniądze na zbiórkę "o każdy oddech". Suma przeszła oczekiwania i to znacznie.

Wirtualna Polska poinformowała o akcji w środę. W rozmowie z nami inni lektorzy, koledzy Janusza Kozioła, nie kryli, że jego choroba mocno ich dotyka. - Jest to straszne. Tak małe środowisko jak nasze jeszcze mocniej odczuwa tragedie dotyczące każdego z nas. Pamiętamy dramat Jurka Szczotkowskiego. Dziś dotyka to Janusza. I każdego z nas. Nie przechodzi to bez echa w duszy żadnego z nas - mówił Jacek Brzostyński.

ycipk-gp93dp

- Dla lektora utrata głosu to nie tylko brak środków do życia, ale koniec samorealizacji. O chorobie mówiło się w środowisku, ale nie byłem świadomy powagi sytuacji, rodzaju choroby - dodał.

Zobacz też: Prawdziwa twarz polskich lektorów

- To bardzo przykre. Jest bardzo źle, właściwie to agonia, oddycha niesamodzielnie, szybko to postępuje - podkreślał z kolei Tomasz Knapik, który zna Kozioła od dziecka. Dwa miesiące temu widział się z nim. - Nie można było zrozumieć, co mówi. Już wtedy ledwo oddychał i co chwila badał sobie stężenie tlenu we krwi. Szybko odwiozłem go do domu.

Kim był Janusz Kozioł?

ycipk-gp93dp

Janusz Kozioł to tak naprawdę Włodzimierz Kozioł, ale jak podkreślał, od zawsze posługiwał się imieniem Janusz. Od 40 lat wykonywał zawód lektora, spikera radiowego i prezentera. Można go też usłyszeć w reklamach (Vocaler, Bank PKO BP). Ponadto czytał książki mówione dla osób niewidomych i słabowidzących.

"Odchodzę, ale wciąż liczę na cud... 'Czytał Janusz Kozioł'" - tymi słowami zaczynał się opis zbiórki pieniędzy dla lektora filmowego Janusza Kozioła. Potrzebne były leki i specjalistyczna opieka całodobowa.

Choroba dała o sobie znać trzy lata temu. To stwardnienie zanikowe boczne opuszkowe (SLA). "Gdy usłyszałem diagnozę, nie chciałem wierzyć. Nieubłagana przewrotność losu i wyrok. Nie wiadomo, dlaczego choroba się pojawia i nie ma na nią lekarstwa. Pozostaje tylko cud" - podkreślał Kozioł w opisie zbiórki. Miał problemy z mową, jedzeniem i oddychaniem. "Musiałem, przestać robić to, co kocham i umiem. Przestałem dla was czytać" - zaznaczał.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

ycipk-gp93dp
Polub WP Wiadomości
ycipk-gp93dp
ycipk-gp93dp