Dramat w Pszczynie. Do rocznego dziecka wysłano LPR, bo zabrakło karetek
W czwartek dyspozytor zdecydował o wysłaniu śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego na interwencję do rocznego dziecka z Pszczyny. Było to konieczne, ponieważ w okolicy nie było żadnej wolnej karetki.
03.12.2021 13:07
Zgłoszenie o pogarszającym się stanie zdrowia chłopca z Pszczyny dyspozytor otrzymał w czwartek około godziny 16.10. Z uwagi na brak wolnych karetek zdecydował o wysłaniu na miejsce śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Miejsce lądowania przy ulicy Wąskiej zabezpieczały zastępy Ochotniczej Straży Pożarnej z Suszca, Rudziczki i Żor. Jak przekazała rzeczniczka Lotniczego Pogotowia Ratunkowego Justyna Sochacka, śmigłowiec poleciał na miejsce z Katowic. Obecni na pokładzie medycy dokonali wstępnych badań i zdecydowali o przetransportowaniu dziecka do szpitala w Chorzowie. Stan chłopca określono jako stabilny.
Dramatyczne relacje ratowników medycznych
Wciąż pogarszająca się sytuacja epidemiczna w Polsce jest źródłem dużych problemów w systemie opieki zdrowotnej. Wirtualna Polska rozmawiała z ratownikami medycznymi, którzy opisali, jak wygląda obecnie ich codzienna praca w sytuacji, gdy w szpitalach brakuje łóżek.
- Kiedy przez kilka godzin czekamy z pacjentem, dla którego nie ma miejsca w szpitalu, narzuca się tylko jedno skojarzenie. Jak sępy czekamy, aż ktoś tam umrze i zrobi miejsce - powiedział jeden z naszych rozmówców.
- Zgodnie ze wskazaniem dyspozytora, pojechaliśmy z chorym do Szpitala Praskiego, ale lekarz z oddziału oświadczył, że miejsc już nie ma. Po kilku godzinach dodał, że właśnie zrobił obchód i nie zanosi się, aby ktoś miał umrzeć. Tak wygląda sytuacja z ostatnich dniach. Śmierć jednej osoby staje się rozwiązaniem problemu dla innego pacjenta - opowiadał medyk.
Źródło: pless.pl